Mistrz Polski ma rachunki z Widzewem do wyrównania
Ostatni raz w lidze polskiej Lech przegrał 7 marca. Poznaniacy grali wtedy... w Łodzi z Widzewem. Był to debiut trenerski u steru Czerwono-Biało-Czerwonych Aleksandara Vukovicia. Serb rozpoczął wtedy ważną misję, która między innymi dzięki pokonaniu mistrza zakończyła się sukcesem, czyli utrzymaniem w PKO BP Ekstraklasie. Dla Lecha to był cios, ale drużynę wzmocnił, a nie osłabił, bo w końcówce sezonu Lokomotywa z Poznania była już nie do zatrzymania i obroniła tytuł.
W obecnym sezonie, z uwagi na wymagającą ścieżkę europejską, która zaczęła się od drugiej rundy kwalifikacji Ligi Mistrzów, a trwać będzie całą jesień w Lidze Europy, czyli drugich co do wartości rozgrywkach pucharowych na Starym Kontynencie, zespół Nielsa Frederiksena rozegrał tylko 3 mecze ligowe. Zdobył w nich 7 punktów, czyli kontynuuje imponującą passę 13 meczów bez porażki na krajowym podwórku.
Nie podłamała go nawet bolesna porażka w kwalifikacjach do Champions League (po wygraniu 4:1 na wyjeździe z Aarhus, u siebie Lech przegrał w takim samym stosunku, a później uległ w konkursie rzutów karnych). W decydujących meczach o awans do fazy zasadniczej Ligi Europy zdemolował szwajcarski FC Thun, wygrywając u siebie aż 7:0 i w rewanżu remisując na spokojnie 2:2.
Widzew z przewagą, nie tylko własnego boiska
Ta ostatnia rywalicja, zwłaszcza mecz wyjazdowy, może zadziałać na korzyść Widzewa. Poznaniacy rozgrywali go bowiem dopiero w czwartek wieczorem, a do Polski wrócili w piątek w godzinach popołudniowych. Na potwierdzenie warto przytoczyć ciekawy fakt. Drużyna ze stolicy Wielkopolski o tym, z kim zmierzy się jesienią w Europie, dowiedziała się podczas lotu powrotnego ze Szwajcarii, a informacje o wynikach losowania, które miało miejsce już po południu, przekazali jej piloci, którzy zostali poinformowani za pomocą kanałów komunikacji lotniczej, ponieważ w samolotach nie można korzystać z Internetu.
Wracając jednak do meczu z Widzewem, Niels Frederiksen miał tak naprawdę tylko jeden sobotni trening, żeby przygotować swoich zawodników na starcie z Łodzianami. Po nim Lech wyruszył do miasta włókniarzy, gdzie nocował przed niedzielnym meczem. Oczywiście mistrz Polski to zespół w pełni profesonalny, z solidną kadrą i grającym ze sobą od dawna kręgosłupem, więc nie musi cały tydzień analizować ustawienia taktycznego i mocnych oraz słabych stron Widzewa, ale przestawić się dosłownie z dnia na dzień z gry w pucharach na ligowe realia nie musi być wcale łatwo.
Dochodzi do tego jeszcze zmęczenie grą 72 godzin wcześniej i ciągłymi podróżami. To może mieć przełożenie na dyspozycję dnia właśnie w niedzielę. Poza tym w dwumeczu z FC Thun z powodu urazu nie zagrał lider i kapitan zespołu Mikael Ishak. Czy zespół gospodarzy, osłabiony brakiem Przemysława Wiśniewskiego, będzie w stanie wykorzystać w Sercu Łodzi wszystkie sprzyjające mu okoliczności i drugi raz w tym roku pokonać mistrza Polski?
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.