Reklama

Reklama

Jedziemy to Tokyo!

Opublikowano: ndz, 11 sie 2019 17:36
Autor:

Jedziemy to Tokyo! - Zdjęcie główne

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

Sport Siatkarska kadra Polski, w której występuje 4 zawodników z klubu regionu łódzkiego (Skra Bełchatów), wykonała swoje zadanie.

Jedziemy to Tokyo!

Wprawdzie jeszcze przed rozpoczęciem gdańskiego turnieju elimacyjnego do Igrzysk Olimpijskich w Tokyo, nikt chyba nie wątpił, że to właśnie nasz zespół osiągnie sukces, to jednak sport rządzi się swoimi prawami i nie zawsze wszystko wygląda tak, jakby życzyli sobie tego kibice.

Po łatwym zwycięstwie nad zespołem Tunezji, wydawało się, że mecz z Francją będzie decydujący i wygrana otworzy nam już autostradę do awansu. Z turnieju przepustkę do Tokyo mógł wywalczyć tylko jeden zespół. Kiedy więc pokonaliśmy Francuzów 3:0 wśród kibiców zapanowała euforia. Tymczasem matematycznie wszystko również wyglądało idealnie, bo w praktyce wystarczał nam jeden wygrany set w dzisiejszym meczu ze Słowenią.

Mały dramat z happy end-em

Okazało się, że jak zwykle wszystkie kalkulacje weryfikuje boisko, a w tym przypadku parkiet hali Ergo Arena, w której licznie zgromadzona publiczność dopingowała naszych siatkarzy. Po cięzkiej walce, w której nam wyraźnie "nie szło", przegrywamy pierwszego seta 21:25. Trener Vital Heynen, jak zwykle z nieodganioną twarzą, ale spokojny. Spokój jednak wydaje się nie udzielać wcale jego drużynie, bo cały czas idzie, jak po grudzie. Gra toczy się punkt za punkt, a kiedy mamy lekką przewagę, nie udaje się odskoczyć. Po przerwie technicznej tracimy jednopunktowe prowadzenie  i przegrywamy 18:19 i 19:20. Przy remisie na zagrywkę wchodzi Wilfredo Leon, nasz naturalizowany zawodnik urodzony na Kubie i odskakujemy na dwa punkty. Nie dajemy sobie wydrzeć zwycięstwa, mimo szalonej presji i wygrywamy seta 25:23. W hali euforia, bo to już daje nam upragniony awans, ale mecz przecież się nie skończył.

Z zawodników zeszło nieco powietrze i wydawało się, że może odpuszczą. Być może inna drużyna mogłaby tak zrobić, ale nie ta! Chłopaki zagrali do końca, a w czwartym secie Karol Kłos (Skra Bełchatów) sprawił, że blok, który wcześniej funkcjonował słabo, ponownie stał się mocną bronią Polaków. Statystyki meczu wyraźnie się w tym elemencie poprawiły.

Ostatecznie, grając już na luzie, wygrywamy kolejne dwa sety do 23 i do 21 i cały mecz 3:1 ! Nie tylko mamy awans, ale kończymy turniej bez porażki, tracąc zaledwie jednego seta. Czego chcieć więcej? Pewnie medalu olimpijskiego, ale na to musimy poczekać jeszcze do lipca 2020. Oczywiście, liczymy, że mistrzowie świata nie wrócą także z Japonii z pustymi rękami.

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

Lubisz newsy na naszym portalu? Załóż bezpłatne konto, aby czytać ekskluzywne materiały z Łodzi i okolic.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (0)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.