W ostatnią sobotę Widzew zremisował z Rakowem 1:1. Szczerze, to powinien też mecz wygrać, bo przez ponad godzinę grał w przewadze jednego piłkarza. Nie ma zresztą wątpliwości, że Zoran Arsenić zasłużył na dwie żółte kartki. Nikt tego nie podważał, nawet gospodarze spotkania.
Są jednak wątpliwości związane z innymi sytuacjami. Chodziło m.in. o brak jedenastki, po tym, jak w polu karnym w starciu z rywalem upadł Angel Baena, a także o wyrównującego gola dla Rakowa. Według niektórych wcześniej faulowany był Ricardo Visus, a potem Bartłomiej Drągowski. Bramkarz Widzewa zakończył mecz z raną na twarzy, po tym, jak został w nią kopnięty.
We wtorek (7 kwietnia) za analizę tych sytuacji wziął się PZPN, a konkretnie Kolegium Sędziów. Najpierw sytuacja z karnym w 79. minucie.
"Po starciu w polu karnym VAR zarekomendował sędziemu OFR (wideoweryfikację) do analizy zdarzenia pod kątem potencjalnego rzutu karnego (przewinienie obrońcy Rakowa na napastniku Widzewa). W takich przypadkach protokół VAR nakazuje również analizę sposobu w jaki drużyna atakująca weszła w fazę posiadania piłki (tzw. APP - Attacking Possession Phase). W tej sytuacji na środku boiska napastnik Widzewa przyjmując piłkę, zrobił rozmyślny ruch ręką do niej i dotykając piłkę naruszył „Przepisy Gry”. Sędzia VAR właściwie przeanalizował tę akcję. Wspomniany, nieprzepisowy kontakt piłki z ręką był podstawą do ostatecznej decyzji arbitra o przyznaniu rzutu wolnego bezpośredniego dla drużyny Rakowa" - napisano. Czyli Sebastian Bergier zagrał wcześniej piłkę ręką i to co wydarzyło się później nie miało już znaczenia.
I druga sytuacja, z 97. minuty, kiedy gospodarze wyrównali. "W polu karnym napastnik Rakowa oddał strzał w kierunku bramki, uprzedzając interweniującego bramkarza Widzewa. W konsekwencji padła uznana przez sędziego bramka dla drużyny Rakowa. Napastnik zagrywał piłkę w sposób fair, naturalnie dla kopnięcia piłki, nie wykonując żadnych dodatkowych ruchów nogą. Następnie doszło do kontaktu jego nogi z twarzą bramkarza. Kontakt wynikał ze spóźnionego, dynamicznego wyjścia bramkarza w kierunku napastnika, bez kontroli nad swoim ciałem. Arbiter prawidłowo ocenił to starcie ze strony napastnika jako dozwolone (będące następstwem działań, za które odpowiedzialny był bramkarz), zgodne z „Przepisami Gry” i uznał bramkę" - napisano.
Podsumowując - Widzew znów w tym sezonie nie został skrzywdzony przez sędziów, którzy zachowali się wzorowo.
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.