Reklama

Reklama

Legenda ŁKS-u Łódź o Igorze Sypniewskim: „Każdy popełnia błędy”

Opublikowano: Ostatnia modyfikacja:
Autor:

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

Sport Dokładnie tydzień temu, w dzień swoich urodzin - 10 listopada - pochowany został wychowanek Łódzkiego Klubu Sportowego, Igor Sypniewski. Kilka słów o jednym z największych talentów polskiej piłki na przełomie XX i XXI wieku powiedziała legenda ŁKS-u Łódź i były reprezentant kraju.

Reklama

Mija tydzień od pogrzebu Igora Sypniewskiego

Igor Sypniewski swoją przygodę z piłką rozpoczynał w ŁKS-ie Łódź, ale na Łodzi nie zakończył. Igor Sypniewski był piłkarskim obieżyświatem. Wychowanek klubu z al. Unii Lubelskiej 2 grał także kolejno w Orle Łódź, Ceramice Opoczno, Athlitikos Omilos Kawala, Panathinaikosie Ateny, OFI Kreta, RKS-ie Radomsko, Wiśle Kraków, Kalithea Ateny, Halmstads BK, Malmö FF, Trelleborgs FF, znów ŁKS-ie Łódź i Bunkeflo IF.

Podczas gry w Łódzkim Klubie Sportowym w sezonie 2005/2006 wywalczył z biało-czerwono-białymi awans do ekstraklasy i to właśnie z legendą ŁKS-u udało nam się porozmawiać na temat Igora Sypniewskiego. Mowa tutaj o Marku Dziubie, zawodniku i trenerze ŁKS-u Łódź, z którym w 1998 roku zdobył drugie i ostatnie do tej pory mistrzostwo Polski. Marek Dziuba to postać, której nie trzeba nikomu przypominać, ale z dziennikarskiego obowiązku dodamy, że jest to także 53-krotny reprezentant Polski i brązowy medalista mundialu z 1982 roku, które rozgrywany był w Hiszpanii. 

Marek Dziuba wspomina Igora Sypniewskiego

Marek Dziuba pracował z Igorem Sypniewskim na początku lat 90-tych w ŁKS-ie i już wtedy widział, że Sypniewski jest niesamowicie utalentowany. Były napastnik ŁKS-u Łódź w swoim życiu walczył z depresją, miał problemy z alkoholem oraz przeszedł także nieudaną próbę samobójczą. O tym jednak Marek Dziuba nie chciał już wspominać, zaznaczając, że dziś o Igorze Sypniewskim powinno mówić się już tylko dobrze:

Nie powinno się już wyciągać tych złych rzeczy i powielać ich. To wszystko to już jest historia. Dziś powinnismy wyciągać już tylko najlepsze chwile. Każdy w swoim życiu błądzi i nie inaczej było z Igorem - powiedział mistrz Polski z ŁKS-em z 1998 roku. 

Marek Dziuba wspomniał o początkach Igora Sypniewskiego w Łódzkim Klubie Sportowym:

Jak Zbigniew Lepczyk objął ŁKS, poprosił mnie żebym został asystentem i wtedy wzięliśmy Igora do pierwszej drużyny. O ile się nie mylę, to debiutował on w meczu z Górnikiem Zabrze, w którym zagrał 15 minut i doznał kontuzji mięśnia dwugłowego uda. Wtedy miałem styczność z Igorem. Umiejętności miał niesamowite - mówił Marek Dziuba - Gdyby nie ta kontuzja, to wydaje mi się, że byłaby to pierwszoplanowa postać w Łódzkim Klubie Sportowym w tamtym okresie - dodaje legenda ŁKS-u. 

Oczywiście Igor Sypniewski uraz wyleczył, a później wyjechał z Łodzi. Sypniewski w końcu trafił do Panathinaikosu Ateny, który w tamtym czasie był liczącą się drużyną na Starym Kontynencie:

Śledziłem dalszą karierę Igora. W końcu był to chłopak z Łodzi, z ŁKS-u. Grał później w Panathinaikosie, który był wtedy świetną drużyną. Dzisiaj jak się śledzi karierę Lewandowskiego, to wtedy śledziło się poczynania Sypniewskiego - mówił Marek Dziuba

Igor Sypniewski porównany do światowej gwiazdy 

Jakiego piłkarza grającego obecnie swoją charakterystyką przypominał Igor Sypniewski? Tutaj z ust legendy ŁKS-u padło naprawdę duże nazwisko:

Bardzo ciężko jest mi to tak porównać, ale jakbym miał się zastanowić, to Igor Sypniewski przypominał mi trochę Ibrahimovicia. Sypniewski miał dobre warunki fizyczne, był znakomicie wyszkolony technicznie. Bardzo dobrze operował zarówno lewą, jak i prawą nogą. Wszyscy wiemy kim jest Ibrahimović, to jeżeli Sypniewski przypominał mi właśnie jego, to można sobie tylko wyobrazić jaki talent miał Igor - powiedział Marek Dziuba. 

„Najgorsze jest to, że dopiero po czasie sobie o kimś przypominamy”

Marek Dziuba ze smutkiem powiedział także, o tym, że niektórzy zapomnieli o Igorze, wtedy kiedy najbardziej potrzebował pomocy:

Najgorsze w tym wszystkim jest to, że dopiero po czasie przypominamy sobie o kimś. Niektórzy pamiętali o Igorze, kiedy grał w piłkę, był w glorii swojej chwały, gdy grał w Panathinaikosie i przyjeżdżał na Koziny. Później ci ludzie, którzy byli jego gwardią przyboczną, to w momencie gdy najbardziej potrzebował tej pomocy, to stali się już co najwyżej gwardią, ale uboczną, a nie przyboczną i zapomnieli o nim. Oczywiście byli ludzie, którzy chcieli mu pomóc i mu pomagali, ale nie wszyscy - z żalem powiedział Marek Dziuba. 

Igora Sypniewskiego już z nami nie ma. Wychowanek ŁKS-u zmarł w wieku 47 lat tydzień przed swoimi 48. urodzinami. Marek Dziuba zaapelował iż powinniśmy docenić i uszanować to, co zrobił w trakcie swojej kariery Igor Sypniewski:

Wszyscy jako ludzie popełniamy błędy, niejednokrotnie większe niż Igor, który już od nas odszedł. Chwała mu za to, co zrobił i powinniśmy to uszanować. Dziś niech Igor gra w piłkę z innymi zawodnikami, których też już z nami nie ma pod wodzą trenera stulecia, ś.p. Kazimierza Górskiego. Kolejne sukcesy niech osiągają tam na górze - pieknie zakończył legendarny piłkarz i trener Łódzkiego Klubu Sportowego oraz brązowy medalista mundialu w 1982 roku. 

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

Lubisz newsy na naszym portalu? Załóż bezpłatne konto, aby czytać ekskluzywne materiały z Łodzi i okolic.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (0)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.

Wczytywanie komentarzy