reklama

ŁKS walczył do końca, ale wciąż czeka na wygraną u siebie

Opublikowano: Aktualizacja: 
Autor:

ŁKS walczył do końca, ale wciąż czeka na wygraną u siebie - Zdjęcie główne
Autor: Marek Młynarczyk | Opis: ŁKS Łódź - Ruch Chorzów

reklama
Udostępnij na:
Facebook
SportŁKS Łódź wciąż czeka na zwycięstwo przy Al. Unii Lubelskiej 2 w Łodzi. Tym razem podopieczni Grzegorza Szoki podzielili się punktami z Ruchem Chorzów, przerywając tym samym serię zwycięstw niebieskich w Betclic 1 Lidze.
reklama

ŁKS znów gonił wynik

Na boisku oglądaliśmy dwa zespoły, którym zależy na zwycięstwie w tym spotkaniu. Nikt nie próbował tutaj grać na remis, a odwziwerciedlenie tego mieliśmy w styaucjach podbramkowych, których nie brakowało.

Do siatki jako pierwsi trafili piłkarze Ruchu Chorzów. Znowu pierwsi drogę do siatki znaleźli rywale ŁKS-u. Znowu, bo w siódmym meczu w tym roku taka sytuacja miała miejsce już po raz piąty. Tylko w starciach z Miedzią Legnica i Polonią Warszawa Łodzianie nie tracili gola jako pierwsi. Z Miedzią był bezbramkowy remis, a z Czarnymi Koszulami ŁKS wygrał 1:0. Wracając do meczu przy Al. Unii Lubelskiej, to Ruch wykorzystał zamieszanie w polu karnym ŁKS-u. Konkretnie zrobił to Shuma Nagamatsu, który dostawił nogę do lecącej piłki i kompletnie zmylił Aleksandra Bobka.

reklama

Tym razem podopieczni Grzegorza Szoki nie czekali z odrabianiem strat do drugiej połowy. Już pięć minut później ŁKS wyrównał po rzucie rożnym. Z narożnika dośrodkował Mateusz Wysokiński. Gradecki z trudem, ale poradził sobie z tą piłką. Wypiąstkował ją jednak wprost do Kacpra Terleckiego, który przytomnie zgrał do Andreu Arasy, a Hiszpan pewnie umieścił ją w siatce. To drugi gol Hiszpana w tym roku.

Niestety, patrząc z perspektywyw łódzkich kibiców, okazało się, że po przerwie i tak trzeba będzie gonić wynik. W 44. minucie po długim wrzucie z autu piłka trafiła do Szwedzika, który z okolic 11. metra uderzył, nie dając szans Bobkowi.

reklama

ŁKS do końca grał o zwycięstwo

ŁKS musiał odrabiać straty, ale za kadencji trenera Szoki pokazał już, że wie, jak to robić. Po zmianie stron to gospodarze wykorzystali aut do stworzenia zagrożenia pod bramką rywala. W roli miotacza wystąpił Sebastian Rudol. Piłka po jego dalekim wrzucie spadła pod nogi Kōkiego Hinokio, a Japończyk bardzo ładnym strzałem w kierunku dalszego słupoka ponownie dał ŁKS-owi remis.

W doliczonym czasie gry piłkę meczową miał Serhij Krykun, ale Ukrainiec został zablokowany. ŁKS do końca naciskał, starając się wygrać, ale bardzo ofiarnie bronili się Chorzowianie, którzy ostatecznie zdołali utrzymać remis. Gracze prowadzeni przez Grzegorza Szokę dalej czekają na zwycięstwo pzred własną publicznością w 2026 roku. 

reklama

ŁKS Łódź 2:2 Ruch Chorzów
0:1 - Shuma Nagamatsu 26'
1:1 - Andreu Arasa 31'
1:2 - Patryk Szwedzik 44'
2:2 - Kōki Hinokio 69'

ŁKS: Bobek - Rudol, Craciun, Pingot - Loffelsend, Wysokiński (Lewandowski 59'), Terlecki, Hinokio, Norlin (Krykun 79') - Toma (Piasecki 59'), Arasa

Ruch: Gradecki - Konczkowski, Komor, Lukić, Karasiński, Jendryka, Ventura, Sz. Szymański, Nagamatsu, Szwedzik (Ceglarz 81') - Szczepan (Kolar 81')

reklama
Artykuł pochodzi z portalu https://lodzkisport.pl. Kliknij tutaj, aby tam przejść.
Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

reklama
Komentarze (0)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.

Wczytywanie komentarzy
logo