reklama

Mistrz Polski z Widzewem: "Nie wszystkie transfery należycie zweryfikowano"

Opublikowano: Aktualizacja: 
Autor:

Mistrz Polski z Widzewem: "Nie wszystkie transfery należycie zweryfikowano" - Zdjęcie główne
Autor: sm | Opis: Sławomir Majak

reklama
Udostępnij na:
Facebook
SportSzanse cały czas są. Strata do bezpiecznego miejsca nie jest duża. Co kolejkę może się wszystko zmienić, więc nie przekreślałbym Widzewa. Wierzę w utrzymanie - mówi Sławomir Majak, mistrz Polski z Widzewem.
reklama

Był pan jednym z bohaterów legendarnych meczów Widzew w latach 90-tych - z Broendby i Legią, kiedy Widzew strzelał gole w doliczonym czasie gry. Co czuje pan teraz, gdy drużyna walcząca o utrzymanie daje sobie wbijać gole po 90. minucie?

- Tracenie goli w ten sposób zawsze boli, a już w przypadku, gdy walczy się o utrzymanie, jest tym bardziej ciężko. Ale cóż, taka jest piłka, czasem daje, a czasem zabiera. Trudno porównywać nasz Widzew z tym obecnym, bo to było 30 lat temu. Na pewno jednak Widzew słynął kiedyś z charakteru i walki do końca i oczywiście bardzo bym sobie życzył, by to znów stało się aktualne. Najlepiej jak najszybciej, bo drużyna bardzo potrzebuje każdego punktu.

reklama

Obecny Widzew rozczarowuje...

- Klub ma bardzo bogatego właściciela, który nie szczędził środków, by zbudować drużynę. Ale to oczywiście nie jest takie proste, to tak nie działa. Ambicje pan Robert ma na walkę o najwyższe cele, ale potrzeba czasu i cierpliwości, by taki zespół zbudować. Same pieniądze, choćby i rekordowe, nie wystarczą, o czym właśnie się przekonujemy. Oczywiście one dają komfort pracy, pozwalają sprowadzać takich piłkarzy, jakich się chce. Tyle że wciąż jest ryzyko złych wyborów. Mam wrażenie, że nie wszystkie transfery zostały należycie zweryfikowane i to się teraz odbija. Powtarzam - potrzeba czasu na budowę.

Widzew już tego czasy nie ma, bo zostało pięć kolejek, a drużyna wciąż jest w strefie spadkowej. Trzeba ratować ekstraklasę już.

reklama

- Szanse cały czas są. Strata do bezpiecznego miejsca nie jest duża. Co kolejkę może się wszystko zmienić, więc nie przekreślałbym Widzewa. Drużyn, które mają od 33 do 37 punktów jest bardzo dużo i każda z nich jest zagrożona. Bardzo szkoda, że w ostatnim meczu Widzew nie zdołał zdobyć choćby punktu. Komplet wziął Radomiak i uciekł na 4 punkty, a przecież to łódzki zespół mógł go wyprzedzić. Zostało pięć meczów. Nie jest ważne, z kim Widzew zagra, czy Motor, Legia czy Korona - każdy z tych rywali jest do pokonania. Koniecznie trzeba wygrać to najbliższe spotkanie u siebie. Jeśli nie będzie trzech punktów, to chyba już naprawdę będzie ciężko. Trzymajmy kciuki, dopingujmy. Myślę, że trener Vuković znajdzie receptę ma to, jak zdobyć potrzebne punkty.

Vuković przegrał właśnie pierwszy mecz jako trener Widzewa. Niektórzy mają mu za złe, że gra zbyt zachowawczo.

reklama

- Też słyszałem takie opinie, że gra opiera się na pomyśle: "kopnij, biegnij i coś się urodzi z tego". Ale ja myślę, że to trener na tyle doświadczony, że wie, co robi i sobie poradzi. Zresztą co innego mieć plan na mecz i przekazać go piłkarzom, a co innego to, jak oni ten plan zrealizują na boisku.

"Widzew mecz o życie grał trochę plażowo" - skomentował mecz w Radomiu Zbigniew Boniek. Zgodzi się pan?

- Akurat nie widziałem tego meczu, bo miałem własny, ale widziałem poprzednie. Powiem tak: na pewno trzeba dawać z siebie wszystko, bo inaczej się nie da. 

Jest też taka opinia, że Widzew ma jakościowych piłkarzy, ale ta jakość wciąż jest uśpiona. Z tym się pan zgadza?

- Tak jak mówiłem, potrzeba czasu, by zbudować zespół. Ale oczywiście kwoty, za jakie kupowano piłkarzy i ich CV wskazywały, że ci zawodnicy powinni dać drużynie więcej szybciej, niż inni. Ale tak jak też już mówiłem, nie wszystkie transfery zostały należycie zweryfikowane. Wrażenie robiły nazwiska i kwoty, ale gra nowych piłkarzy już wrażenie nie robi. I nie ma wyników. To byłaby tragedia gdyby Widzew spadł po wydaniu tak dużych pieniędzy i sprowadzeniu takich zawodników. 

reklama

Andi Zeqiri - opinia?

- Jego transfer był wysoko oceniany, bo miał dobre CV i to był transferowy rekord. Nie można odmówić mu chęci, ale to się nie przekłada na liczby. A napastnika zawsze będzie się rozliczać z goli. Bergier je strzela, chociaż kilka z tych goli zdobył z rzutów karnych. Pozostałe transfery... Bukari… Może już grać, a niedawno jeszcze nie mógł. To kamyczek do ogródka działaczy, że nie załatwili tego jak należy, nie przypilnowali. Innego skrzydłowego - Fornalczyka - oceniam wysoko, tzn. jego umiejętności. W Widzewie nie przekłada się to na gole i asysty, ale wiem, że on ma potencjał. Pamiętam go doskonale z Korony. Niestety zatracił skuteczność z niej i jego liczb też teraz brakuje. Liczę jednak cały czas, że się odbuduje, że uda się zdjąć tę mentalną barierę i że jak już strzeli gola, to będą kolejne.

Tyle że zaraz kończy się liga.

- Teraz już nie ma znaczenia, kto strzeli, jak strzeli. Nieważny jest też styl. Ważne są punkty. Cała drużyna musi stanąć na wysokości zadania.

Wierzy pan, że to się dobrze skończy?

- Jakiś czas temu ktoś powiedział, że spadnie ktoś z dwójki: Legia, Widzew, bo oba zespoły były wtedy w strefie spadkowej. Legia się odbiła, Widzew nie. Oby więc ten ktoś nie był złym prorokiem. Trzeba skupić się na najbliższym meczu, koniecznie zapunktować.

Nie odpowiedział pan, czy pan wierzy. 

- Zawsze wierzę.

Zapytam jeszcze o jedną rzecz - nie brakuje pani w Widzewie ludzi z nim związanych, byłych piłkarzy?

- Dobre pytanie. Nie jest może tak, że bardzo z tego powodu boli mnie serce, ale uważam, że to duży błąd, że nie korzysta się z doświadczenia ludzi, którzy dla tego klubu grali i osiągali z nim sukcesy. Od czasu reaktywacji nie pamiętam, by ktoś taki w Widzewie był. Naprawdę mnie to dziwi. W innych klubach, choćby w Legii, jest inaczej. Byli legioniści są w akademii, w drugim zespole, blisko pierwszego też, choćby Jacek Zieliński, który po piłkarskiej karierze spędził tam wiele lat. Byłych Widzewiaków traktuje się w Widzewie po macoszemu, a przecież ich wiedza i doświadczenie są ogromne. Przychodzą ludzie z daleka, z zewnątrz, zarabiają duże pieniądze, a wyników nie ma. To na pewno do przemyślenia.

Pan pracuje teraz w Siarce Tarnobrzeg, jesteście w środku tabeli trzeciej ligi.

- Budujemy od podstaw. Nie ma transferów za 5 milionów euro. Ale cieszy nas to, co już zbudowaliśmy, cieszy miejsce w tabeli, bo gdyby ktoś mi powiedział przed sezonem, że na tym etapie będziemy mieli 41 punktów, to bym nie uwierzył. Idziemy powoli do przodu. Mam nadzieję, że i w Widzewie będą na koniec zadowoleni.

reklama
Artykuł pochodzi z portalu https://lodzkisport.pl. Kliknij tutaj, aby tam przejść.
Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

reklama
Komentarze (0)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.

Wczytywanie komentarzy
logo