Ostatnie dni mogą przynieść coś dużego
Widzew tego lata nie ruszył na zakupy z takim rozmachem jak przed rokiem, ale i tak kadra została mocno przebudowana. Do Łodzi trafili między innymi Karol Świderski, Mario Garcia, Stipe Biuk, Giannis Papanikolau czy Dani Silva. Vuković przyznał wprost, że czeka już na zamknięcie okna i możliwość pracy z konkretną grupą piłkarzy.
– Koniec okienka jest zaplanowany na 9 września i wtedy będziemy mieli zamkniętą kadrę – mówił trener, dodając, że zakończenie transferowego zamieszania dobrze zrobi zespołowi.
To jednak nie oznacza, że temat transferów został zamknięty. Wręcz przeciwnie. Łukasz Masłowski już w sierpniu jasno sygnalizował, że Widzew nie wyklucza kolejnych ruchów.
– Nie wykluczamy, że jeszcze ktoś do nas dołączy. Mamy poczucie, że potrzebujemy jeszcze jakichś ruchów – mówił dyrektor sportowy.
Podkreślał przy tym, że budowa odpowiedniego zespołu jest procesem i nie zamierza robić kolejnej kadrowej rewolucji. I właśnie dlatego ostatnie dni okna mogą być dla Widzewa najciekawsze.
Napastnik potrzebny na już
Największy problem? Obsada środka ataku. Widzew ma obecnie Karola Świderskiego i Sebastiana Bergiera, ale klub sam daje do zrozumienia, że potrzebuje jeszcze jednego zawodnika. Nawet ostatni mecz z Radomiakiem pokazał, że to właśnie na pozycji napastnika jest obecnie największy deficyt, a poszukiwania nowej „dziewiątki” cały czas trwają. To zresztą trudno uznać za przypadek. Widzew chce grać ofensywnie, a Masłowski mówił o drużynie, która ma być bardziej proaktywna i lepiej czuć się z piłką. Trudno realizować taki plan bez napastnika gwarantującego liczby i przede wszystkim dającego trenerowi więcej możliwości.
W Łodzi potrzebują kogoś więcej niż tylko zmiennika. Potrzebują zawodnika, który będzie realną konkurencją (i jednocześnie wsparciem) dla Świderskiego i Bergiera, a w najlepszym przypadku może nawet wejść do podstawowego składu.
Milik? Brzmi jak szaleństwo
I właśnie w tym momencie pojawia się nazwisko, które jeszcze niedawno wydawało się kompletnie oderwane od rzeczywistości: Arkadiusz Milik. W ostatnich dniach pojawiły się informacje, że Widzew miał pytać o sytuację 32-letniego napastnika Juventusu. To na razie zdecydowanie należy traktować jako medialną spekulację, a nie gotowy transfer. Tym bardziej że wcześniej pojawiały się informacje, iż sam zawodnik nie myśli obecnie o powrocie do Polski. Jednocześnie Milik został przez Juventus skreślony z listy zawodników uprawnionych do gry w Serie A i Lidze Europy, więc jego sytuacja stała się bardzo skomplikowana. Czy Widzew byłby w stanie go sprowadzić?
Na pierwszy rzut oka nie. Ale właśnie w takich sytuacjach warto przypomnieć sobie słowa Masłowskiego o szukaniu odpowiednich okazji oraz jego zamiłowanie do zawodników, których można odbudować. Milik byłby oczywiście transferem z gatunku tych, o których mówiłaby cała Ekstraklasa. Co ważne, nie jest dziś tajemnicą, że Widzew napastnika naprawdę potrzebuje. Dlatego nie zakładajmy jeszcze, że transferowe zamieszanie przy Piłsudskiego dobiegło końca.
Do 9 września zostało niewiele czasu, ale właśnie wtedy na rynku często pojawiają się okazje, na które wcześniej nie było szans. Widzew szuka napastnika. Masłowski i Vuković zapowiadali, że końcówka okna może być ciekawa. A skoro pojawiło się nawet nazwisko Milika, kibice mają pełne prawo zastanawiać się, czy przy Piłsudskiego rzeczywiście pracują nad transferowym hitem.
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.