Jeszcze większa widzewska kolonia w Koronie?
Przed sezonem kapitanem Korony Kielce został Mariusz Stępiński, jeden z "dzieciaków Radosława Mroczkowskiego", z czasów gdy pierwszy raz był on trenerem Widzewa, w latach 2011-2013. Pod jego wodzą rozbłysł talent nastoletniego wówczas napastnika, który z Łodzi przeniósł się bezpośrednio do niemieckiej Bundesligi. Co ciekawe, również Mroczkowski odpowiada za nadanie rozpędu karierze Marcela Pięczka, którego kilka lat później, już w reaktywowanym Widzewie, zabrał z rezerw do pierwszego zespołu i przekwalifikował ze środkowego pomocnika na lewego obrońcę. Dziś jest on pewniakiem na tej pozycji w... Koronie i miał swój udział w jej ostatnich dwóch zwycięstwach odniesionych w tym sezonie w Łodzi.
Podczas pobytu w klubie z Piłsudskiego 138 Pięczek zaprzyjaźnił się z Michaelem Ameyawem, utalentowanym pomocnikiem, w którego również mocno wierzył i na którego odważnie stawiał wtedy trener Mroczkowski. Co ciekawe, na talencie Ameyawa, podobnie jak Pięczka, Widzew, nie licząc wspomnianego szkoleniowca, w porę się nie poznał. O ile lewego obrońcę Widzew oddał zupełnie bez żalu do Puszczy Niepołomice, o tyle w przypadku Ameyawa najpierw wypożyczył go do Bytovii, ale gdy ten z niej wrócił i okazało się jednak, że ma naprawdę porządne papiery na grę, potraktowany wcześniej jak niechciany zawodnik sam zaczął się już rozglądać za innymi klubami i nie był zainteresowany przedłużeniem wygasającego kontraktu.
A że z przeciętnego wówczas pierwszoligowego Widzewa (słaby sezon pod wodzą Enkeleida Dobiego, a później Marcina Broniszewskiego) wyciągnąć go chciał ekstraklasowy Piast Gliwice prowadzony przez byłego selekcjonera Waldemara Fornalika, Łodzianie nie mieli żadnych argumentów, by skusić go na pozostanie w Łodzi. Po zakończeniu sezonu (i kontraktu) odszedł więc zupełnie za darmo na Śląsk. Tam w pełni rozwinął skrzydła, co zaowocowało transferem za milion euro (według serwisu Transfermarkt) do czołowego polskiego klubu, regularnie występującego w europejskich pucharach Rakowa Częstochowa.
Niechciany w Widzewie, doszedł do reprezentacji Polski
W ekipie Medalików potwierdził swój talent, stał się jej wiodącą postacią i zadebiutował nawet w reprezentacji Polski. Teraz klub wpadł jednak w poważne turbulencje. Odpadł na własne życzenie z rozgrywek Ligi Konferencji UEFA i zajmuje ostatnie miejsce w tabeli PKO BP Ekstraklasy z zerowym dorobkiem punktowym. Widoczny na boisku bałagan w grze, spowodowany między innymi ciągłymi zmianami trenerów, zapoczątkowanymi odejściem Marka Papszuna do Legii, jest wypadkową tego, co dzieje się w klubie. Wymowna była w ostatnim czasie sytuacja właśnie z Ameyawem w roli głównej, gdy w meczu rewanżowym z Hajdukiem Split został on zdjęty z boiska... przez przypadek. Źle wyświetlony numer na tablicy sprawił, że skrzydłowy opuścił boisko, a sztab zorientował się, że popełniony został błąd dopiero po zmianie. Zawodnik był wściekły, czemu dał upust na oczach kamer.
Wygląda na to, że tamten mecz mógł być jego ostatnim w barwach Rakowa. 25-letni piłkarz znalazł się poza kadrą meczową na ostatnie starcie ligowe z Jagiellonią Białystok, a w środę media obiegła informacja, że jest o krok od przejścia do... Korony Kielce, gdzie spotka swojego przyjaciela z Łodzi, przywoływanego już Pięczka. Pierwszy o tym zaskakującym transferze poinformował portal Weszło. Ale dobrze zorientowany w tematach związanych z Rakowem Kamil Głębocki wspomniał tego samegodnia na X, że "piłkarz pożegnał się z kolegami z drużyny i sztabem. Trenował indywidualnie." Według niego odejście z klubu spod Jasnej Góry jest już przesądzone.
Jakby na potwierdzenie tych słów, Ameyaw nie znalazł się w kadrze na czwartkowy zaległy mecz ligowy Rakowa z Górnika Zabrze. To wydaje się potwierdzać, że jego przygoda z Rakowem dobiegła końca. Teraz pozostaje czekać na oficjalną informację, gdzie będzie kontynuować karierę piłkarską. Jeśli w Koronie to w tej rundzie z Widzewem już nie zagra. Ale wiosną zrobi pewnie wszystko, by jeszcze poprawić imponujący bilans 7:0, jakim pochwalić mogą się Scyzoryki w ostatnich potyczkach z Widzewem.
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.