Jeszcze nie rozegrano ostatniej kolejki PKO BP Ekstraklasy, a piłkarscy agenci zaczęli pracę. Sportowe portale chętnie informują, kto trafi np. do Widzewa. A Widzew to dobry bohater tekstów po dwóch niezwykle aktywnych oknach transferowych. Ostatniego lata i zimą klub sprowadził ponad 20 piłkarzy wydając na nich ponad 100 milionów złotych. Wszyscy spodziewają się, że teraz będzie podobnie, chociaż na kolejkę przed końcem wciąż nie wiadomo, w której lidze zagra drużyna z Serca Łodzi. Jeśli utrzyma się w PKO BP Ekstraklasie to pewnie znów będzie na bogato. Jeśli zespół spadnie, to budować nową drużynę trzeba będzie inaczej - potrzeba będzie mniej gwiazd, a więcej ludzi od zasuwania i od czarnej roboty.
Nie wiadomo jeszcze, co dalej, ale agenci piłkarscy już podsuwają dziennikarzom potencjalnych nowych Widzewiaków. W ostatnich dniach skupili się na środkowych napastnikach. Nie wiadomo nawet, czy łódzki klub takich graczy szuka. W kadrze jest Sebastian Bergier, który radzi sobie naprawdę dobrze, jest najskuteczniejszą "dziewiątką" Widzewa w ekstraklasie od czasu Artura Wichniarka, który w sezonie 1998/99 strzelił 20 goli. Wychodzi więc, że w XXI wieku czerwono-biało-czerwoni nie mieli lepszego strzelca.
W kadrze jest też zawodzący Andi Zeqiri. Szwajcar miał być perłą w koronie, na niego czekał symboliczny nr 9 na koszulce, ale nie wyszło. Niewkluczone, że latem Widzew będzie chciał się 27-latka pozbyć. Podobno jest chętny w Szwajcarii.
Drużyna, obojętnie, czy w ekstraklasie, czy w 1. lidze, potrzebować będzie co najmniej dwóch środkowych napastników. Na karuzeli są już:
1. Afimico Pululu
Zdecydowany numer jeden w transferowych rozważaniach. W czwartek reprezentant Demokratycznej Republiki Konga ogłosił oficjalnie, że po wygaśnięciu kontraktu z Jagiellonią Białystok odejdzie z klubu. Strzelił dla niego sporo goli, nie tylko w polskiej lidze, ale także w pucharach. Zdobył mistrzostwo Polski. Teraz chce poszukać nowych wyzwań i... więcej zarobić. A lepiej zarobić można w Widzewie. Podobno już zimą istniało prawdopodobieństwo transferu, ale nic z tego nie wyszło.
- Mogę powiedzieć, że Widzew zgłosił się do mojego agenta. To było na początku stycznia. Byli zainteresowani transferem już tej zimy. Nie chciałem takiej zmiany w trakcie sezonu - mówił w marcu piłkarz portalowi Goal.pl.
Teraz Pululu jest do wzięcia za darmo. To znaczy nie trzeba już płacić Jadze. Jemu, jak najbardziej.
2. Karol Świderski
Przemawia za nim fakt, że Widzew chciałby kontynuować drogę budowania zespołu na Polakach (ewentualnie na obcokrajowcach już grających w Polsce - patrz Pululu), po sprowadzeniu zimą Bartłomieja Drągowskiego i Przemysława Wiśniewskiego. Świderski to kolejny reprezentant Polski (49 występów i 14 goli). Były piłkarz Jagiellonii Białystok gra w Panathinaikosie Ateny, z którym ma jeszcze dwa lata kontraktu. Obecny sezon nie jest jednak dla niego zbyt udany. W 43 meczach we wszystkich rozgrywkach Świderski strzelił 9 bramek.
Zimą podobno pytała o niego Legia Warszawa, ale klub z Aten chciał za dużo pieniędzy, pisano nawet o 2,5 miliona euro. Nie jest to kwota, która szokuje Roberta Dobrzyckiego, więc, kto wie.
3. Dawid Kownacki
Kolejny Polak, który może wrócić do kraju po zagranicznych wojażach. 29-letni były napastnik Lecha Poznań i reprezentacji Polski obecnie gra na wypożyczeniu do Herthy Berlin. W 24 występach zaliczył 6 goli. Portale sportowe piszą, że Hertha nie zdecyduje się go wykupić z Werderu Brema za milion euro. Według "Berliner Kuriera" Werder gotowy byłby sprzedać Polaka do innego klubu za około 400 tysięcy euro. Dla Widzewa to tyle co nic.
Kownackiemu na pewno bliżej do Lecha, który będzie grał w eliminacjach do Ligi Mistrzów, ale na pewno nie mógłby w Kolejorzu liczyć na takie zarobki, jakie mógłby zagwarantować mu klub z Łodzi. Wiadomo, że piłkarze kochają kluby, z których się wywodzą, ale jeszcze bardziej kochają pieniądze. Chociaż oczywiście są wyjątki.
4. Nardin Mulahusejnović
Gdyby potwierdziły się wszystkie informacje dotyczące bośniackiego napastnika z armeńskiego FC Noah w kontekście przenosin do Polski, to ten rosły zawodnik strzelałby już gole dla Pogoni Szczecin, Rakowa Częstochowa, Korony Kielce, Górnika Zabrze i Legii Warszawa. Teraz doszły do tego Widzew i Jagiellonia, które mają poważnie interesować się byłym królem strzelców ekstraklasy słoweńskiej. W łódzkiej drużynie byli już napastnicy z Bośni: Imad Rondić oraz Said Hamulić. Czy Widzew weźmie kolejnego? Raczej mało prawdopodobne...
Transferowa karuzela zaczyna się rozpędzać, a rzecznik prasowy Widzewa pisze na portalu X. "Biorąc pod uwagę kolejne plotki transferowe, chciałem przypomnieć, że Widzew Łódź nie prowadzi żadnych rozmów w celu zatrudnienia nowych trenerów lub zawodników. Najważniejszy jest najbliższy mecz w Sercu Łodzi" - twierdzi Jakub Dyktyński.
Jest w tym dużo prawdy, ale z pewnością jakieś rozmowy Widzew już jednak prowadzi... Na pewno powinien, bo tak robi się w profesjonalnych klubach.
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.