Spór o łódzkie przedszkola wchodzi na nowy poziom. Po protestach rodziców, interpelacjach radnych i skargach do kuratorium do sprawy włączyła się partia Razem wraz z posłem Adrianem Zandbergiem.
Polityk pojawił się w Łodzi po licznych sygnałach od rodziców dzieci, które nie dostały się do wybranych przedszkoli, mimo że wcześniej w systemie widniały wolne miejsca. Największe emocje budzi sytuacja w Przedszkolu Miejskim nr 100, gdzie - jak twierdzą rodzice - po zakończeniu pierwszego etapu rekrutacji zniknął cały oddział trzylatków.
Razem nie ukrywa, że ich zdaniem problem jest znacznie szerszy niż tylko pojedyncza placówka. Dlatego już w lutym przygotowało projekt ustawy, która zakłada zmniejszenie maksymalnej liczby dzieci w grupie przedszkolnej z dotychczasowych 25 do 18. Wprowadzenie tego limitu, bez względu na organ prowadzący placówkę, ma na celu poprawę jakości edukacji oraz ochronę przedszkoli przed likwidacją w dobie niżu demograficznego.
- Niestety, cały czas znajduje się w zamrażarce sejmowej pana marszałka Czarzastego, do którego nieustannie apelujemy, żeby w końcu tę ustawę poddał pod obrady na sali sejmowej. Bo inaczej, jeśli nie zmienimy tych ram prawnych, to kolejne samorządy będą tej sytuacji używały jako pretekstu, żeby likwidować grupy przedszkolne
- powiedział poseł Adrian Zandberg.
„Urząd Miasta Łodzi znowu kręci”
Partia Razem nie ograniczyła się wyłącznie do konferencji prasowej. Złożono interwencję poselską do władz miasta. Politycy chcą uzyskać pełne dane dotyczące tegorocznej rekrutacji, kryteriów odrzucania podań oraz sytuacji pracowników przedszkoli.
Jak podkreślają, chodzi nie tylko o dzieci i rodziców, ale również o przyszłość kadry pedagogicznej i pracowników administracyjnych.
- Urząd Miasta Łodzi znowu kręci. To jest ta nieznośna urzędnicza maniera mówienia okrągłych słów o potencjale organizacyjnym łódzkich przedszkoli, kiedy rzeczywisty problem nie jest rozwiązany. Rodzice łódzkich przedszkolaków nie rozumieją, dlaczego ich dzieci zostały przeniesione do przedszkola drugiego wyboru, mimo że początkowo liczba miejsc wydawała się w pełni zaspokajać potrzeby łódzkich dzieci
- powiedział Adam Kępiński z Zarządu Okręgu Łódzkiego Partii Razem.
Nie wykorzystujcie niżu do oszczędności
Zdaniem polityków Razem, obecna sytuacja powinna być szansą na poprawę jakości opieki nad dziećmi, a nie na ograniczanie oddziałów.
- Chcielibyśmy, żeby władze nie wykorzystywały niżu demograficznego do kolejnych oszczędności, bo Polska nie jest już krajem na dorobku, stać nas na ładne rzeczy. I dlaczego mniejsze grupy przedszkolne to są te ładne rzeczy, na które nas stać
- powiedział Adrian Zandberg.
Według polityków mniejsze grupy byłyby korzystne zarówno dla dzieci, jak i dla pracowników przedszkoli.
Dziecko, a nie Excel
Przedstawiciele Razem zaznaczają, że już dziś samorządy mają możliwość tworzenia mniejszych grup i apelują, by korzystały z tego rozwiązania zamiast ograniczać oddziały czy wygaszać nabory.
- Apelujemy o podejście, w którym w centrum jest dziecko, a nie rubryka w Excelu. Stąd nasz projekt ustawy, stąd nasz apel do samorządów, żeby nie szły tą drogą i nie traktowały zmian demograficznych jako pretekstu do likwidacji. To powinniśmy potraktować jako szansę poprawienia jakości opieki nad dziećmi poprzez zmniejszenie liczby dzieci w oddziałach
- podkreślił Adrian Zandberg.
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.