reklama

Widzew stracił trenera na lata? Dziś tego brakuje. "Mega fachowiec"

Opublikowano: Aktualizacja: 
Autor:

Widzew stracił trenera na lata? Dziś tego brakuje. "Mega fachowiec" - Zdjęcie główne
Autor: Martyna Kowalska / widzew.com

reklama
Udostępnij na:
Facebook
SportOd niespełna tygodnia trenerem Widzewa jest zaledwie 33-letni Mateusz Stolarki. Młody szkoleniowiec chwalony jest przez środowisko i kolegów po fachu, ale swój kunszt musi dopiero potwierdzić. Rozpoczął obiecująco, od cennego remisu 1:1 z faworyzowaną Legią. Czy będzie lepszy niż jego poprzednicy, którzy przez klub przewinęli się tylko przez mioniony sezon?
reklama

Chorwacka katastrofa. Tam Widzew trenerów szukać nie powinien

Było ich czterech. Zeljko Sopić, Patryk Czubak, Igor Jovicević i Aleksandar Vuković - to oni wspólnie odpowiadają za wynik, jakim było "spektakularne" utrzymanie wielomilionowego składu w PKO BP  EKstraklasie. Razem, choć oczywiście każdy w innym stopniu, zapracowali, na wybitne 14. miejsce w tabeli i 4 punkty przewagi nad strefą spadkową, którą otwierała Lechia Gdańsk, ukarana odjęciem 5 oczek za zaległości finansowe.

Najlepiej z tej czwórki wypadł oczywiście Serb, który tak naprawdę w pojedynkę ratował sezon i status ekstraklasowca dla Widzewa po wyczynach swoich poprzedników. W 11 meczach punktował ze średnią 1,64, podczas gdy obaj Chorwaci mogli pokusić się wynikami na poziomie poniżej 1,2, a to już naprawdę mało, zwłaszcza dla zespołu, mającego taki budżet i takie ambicje. Znacznie korzystniej od nich pod względem rezultatów wypadł najmniej doświadczony w tym towarzystkie Patryk Czubak. On samodzielnie prowadził zespół w zaledwie 6 spotkaniach, ale zdobył w nich 9 punktów, czyli miał skuteczność 1,5 na mecz. Jego Widzewa grał zresztą bezkompromisowo (3 wygrane, 3 przegrane), ale gryby utrzymał taką średnią, Łodzianie spokojnie utrzymaliby się w tabeli.

reklama

Młody Polak prowadził Czerwono-Biało-Czerwonych również jako tymczasowy trener na przełomie lutego i marca 2025 roku i wtedy też poszło mu nieźle - wywalczył 4 punkty w 3 spotkaniach. Co ciekawe, przy utrzymaniu tamtej tendencji i średniej 1,33 na mecz sezon 2025/2026 Widzew skończyłby na 9-10 miejscu w tabeli... A przecież Czubak nie miał do dyspozycji największych wzmocnień drużyny, które w klubie pojawiły się dopiero ostatniej zimy, więc z Bartłomiejem Drągowskim, Przemysławem Wiśniewskim i Stevem Kapuadim w defensywie, powinien być znacznie skuteczniejszy. Zwłaszcza, że jego oczkiem w głowie jest właśnie defensywa, co potwierdza jeden z jego byłych podopiecznych, doceniając jego obecną rolę w sztabie Pogoni Szczecin, gdzie pracuje jako asystent trenera.

Widzew stracił "mega fachowca"

reklama

- Za defensywę w Pogoni Szczecin odpowiada nie Oscar Garcia, a Patryk Czubak. To mega fachowiec, miałem go w Widzewie Łódź. On z tego słynie: najpierw zapeklować, być bezpiecznym, a dopiero potem ruszyć do przodu - przyznał Rafał Gikiewicz na antenie Kanału Sportowego. Były bramkarz Czerwono-Biało-Czerwonych miał o trenerze zawsze dobre zdanie. Wcześniej chwalił jego podejście do zawodników. Czubak miał być tym, który powiedział mu szczerze, że nie może go wystawiać, bo taka była decyzja pionu sportowego. Zresztą młodego szkoleniowca chwalili też inni widzewiacy.

Dziś wystarczy jedno spojrzenie w tabelę, by dostrzec, że to właśnie postawa obronna Portowców, o której wspomina "Giki", jest jedną z jej najmocniejszych stron w obecnym sezonie. Pogoń rozegrała co prawda dopiero 7 meczów, a spora częśc konkurencji już 8, ale ma najmniej straconych goli w lidze - zaledwie 5. Po takiej samiej liczbie spotkań Lech stracił ich 6, a Legia po 8 starciach - 7. Górnik, Zagłębie i Korona dały sobie strzelić już po 8 goli, a cała reszta ligi 10 lub więcej, w tym Widzew 11.

reklama

Czego w takim razie zabrakło Czubakowi, by osiągnąć w Łodzi sukces? Przede wszystkim doświadczenia. Pokazała to głośna afera weselna. Czubak, gdy zastąpił na stanowisku pierwszego trenera Sopicia, rozpoczął swoją pracę bardzo niefortunnie, bo od dania zespołowi kilku dni wolnego, gdy on w tym czasie poleciał do Grecji na ślub Macieja Szymańskiego - ówczesnego wiceprezesa klubu, a prywatnie swojego dobrego znajomego, co potwierdzało zaproszenie na skromną, prywatną ceremonię, na której nie było chociażby prezesa Rydza.

Komunikacyjny koszmar. Dla Widzewa to był cios

Wizerunkowo wyszło fatalnie, między innymi dlatego, że klub nie potrafił wówczas właściwie zarządzić konkretną informacją i jej kontekstem. Ale i sam Czubak mógł i powinien zachować się lepiej. Każda uwikłana strona zapewne nadal uważa zresztą, że winny był ktoś inny, bo w teorii sztab przygotował w pełni profesjonalnie plan treningowy, uwzględniając przerwę reprezentacyjną, o czym wiedziały władze klubu i oczym poinformowano publicznie. Tylko że do środowiska wyszedł komunikat, że drużyna, zamiast po słabych wynikach nadrabiać zaległości i szlifować formę, dostaje dodatkowy luz, a NOWY (!) trener się w tym czasie bawi. Nieważne, że Czubak drużynę znał od podszewski, bo jako asystent pracował z nią od kilku miesięcy, a jako analityk już od września 2023 roku.

reklama

I to właśnie kwestiami pozasportowymi zapewne swoją szansę przegrał, choć też niewykluczone, że nowy pion sportowy z Dariuszem Adamczukiem na czele czekał tylko na jego potknięcia, by zatrudnić kogoś swojego, co w takiej sytuacji zdarza się bardzo często. Potwierdza to zresztą decyzja o tym, że po zatrudnieniu Jovicevicia jego poprzednika z klubu wyrzucono. Nie było mowy o kontynuacji współpracy.

Tymczasem najbliższe miesiące pokazały, że Czubak jest znakomitym asystentem, kto wie czy nie najlepszym obecnie w Polsce? Na pewno najbardziej pożądanym. Trzeba pamiętać, że po pracy w Widzewie do chorwackiego NK Osijek ściągnął go Sopić, którego przecież zastąpił w Łodzi. Nie tylko nie żywił urazy, ale był pewien, że poradzi sobie za granicą i mu pomoże. Później mówiło się o tym, że w swoim sztabie widziałby go Marek Papszun. Ostatecznie, po nieudanym epizodzie jako pierwszy trener Polonii Bytom, 33-latek trafił do Pogoni. Mało tego, Czubak pracę w Szczecinie rozpoczął w kwietniu, a już w sierpniu klub zaproponował mu jej przedłużenie do czerwca 2029 roku!

Czy w Łodzi przydałby się jako asystent zabezpieczający tyły przy ofensywnym usposobieniu drużyny Stolarskiego? A może mógłby być dla Łukasza Masłowskiego tym, kim w Jagiellonii był dla niego Adrian Siemieniec? Tego się już nie dowiemy, ale warto cały czas obserwować pracę będącego ciągle na dorobku trenera. W takiej czy innej roli, z Widzewem w sercu, może w przyszłości przysłużyć się jeszcze klubowie z P138.

reklama
Artykuł pochodzi z portalu lodzkisport.pl. Kliknij tutaj, aby tam przejść.
Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

reklama
Komentarze (0)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.

Wczytywanie komentarzy
logo