- Osman Bukari ma być gwiazdą ligi. Jak nie będzie, to będzie nasza porażka – mówił w grudniu Dariusz Adamczuk, pełnomocnik zarządu ds. sportu. Od tego czasu minęło kilka miesięcy, a Bukari nie tylko nie jest gwiazdą ligi, ale w ogóle nie gra, a nawet nie trenuje z drużyną.
Ghańczyk, za którego Widzew zapłacił Austin FC 5,5 miliona euro, co było i pozostaje rekordem polskiej ligi, dotychczas rozegrał tylko pięć meczów w Widzewie. Oddał w nich cztery strzały, z czego jeden celny. Dośrodkował jedenaście razy, z czego dwa razy celnie. Stoczył 46 pojedynków, z których wygrał dziewiętnaście. To bardzo słabe liczby. Nie tylko z ich powodu na Bukariego nie stawiali Igor Jovićević i Aleksandar Vuković. Bywało, że 27-latka nie było nawet w kadrze meczowej.
Osman Bukari wciąż nie wrócił do Polski
Po meczu z Górnikiem Zabrze Bukari wyjechał do Afryki załatwiać sprawy wizowe, pozwolenie na pracę w Polsce. Zaraz miną trzy tygodnie od kiedy nie trenuje z drużyną. A przed nią sobotni mecz z Bruk-Bet Termaliką Nieciecza, a potem sześć kolejnych. Widzew walczyć w nich będzie o utrzymanie w PKO BP Ekstraklasie.
Jak poinformował Andrzej Klemba z portalu Interia Bukari miał wrócić do Łodzi i przyjść do pracy w środę, ale wciąż go nie ma. Jak napisał dziennikarz, piłkarza wciąż nie ma w Polsce. Nie wiadomo, kiedy będzie.
Dzisiaj bardziej prawdopodobne wydaje się, że Bukari już w tym sezonie w Widzewie nie zagra. Nawet, jeśli w końcu przyjedzie, to trudno uwierzyć, że Vuković wpuści go na boisko.
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.