Reklama

Reklama

Widzew. Znowu czegoś zabrakło. Tylko czego?

Opublikowano: Ostatnia modyfikacja:
Autor:

Widzew. Znowu czegoś zabrakło. Tylko czego?  - Zdjęcie główne

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

Sport Po meczu Widzewa z Olimpią Elbląg pierwsze pytanie, jakie automatycznie nasuwa się na myśl, brzmi: „Czego zabrakło?”. No właśnie, czegoś łódzkiej ekipie ponownie zabrakło, by przywieźć z wyjazdu 3 punkty. Tylko czy ktokolwiek wie czego?

Liczą się punkty

Umówmy się – Widzew znowu nie grał porywająco. Nie tego jednak oczekujemy teraz od zespołu z al. Piłsudskiego. Oczekujemy przede wszystkim skuteczności i zdobywania punktów, które w końcowym rozrachunku mają dać awans do Fortuna 1 Ligi.

Widzew był na jak najlepszej drodze do tego, by cała czerwono-biało-czerwona społeczność oczekiwała kolejnego spotkania w dużo lepszych nastrojach. Prowadzenie 1:0, gra 11 przeciwko 10 po czerwonej kartce dla jednego z rywali. Mimo to okazało się, że nawet w takich okolicznościach musimy drżeć o rezultat korzystny dla łódzkiego zespołu.

Brakuje doświadczenia?

Dlaczego tak się dzieje? Czy brakuje doświadczenia? W ubiegłym sezonie można byłoby na to zrzucać, ale w tym już na pewno nie. Tacy piłkarze jak Marcin Robak, Łukasz Kosakiewicz, Sebastian Rudol i Bartłomiej Poczobut mają już za sobą tyle meczów na różnych poziomach rozgrywkowych, że o braku doświadczenia nie może być mowy. Nawet widzewscy młodzieżowcy nie są żółtodziobami, a więc powodów remisu z Olimpią trzeba szukać gdzieś indziej. Gdzie?

Na tym polega "piękno futbolu"

Obróćmy sytuację o 180 stopni. Widzew to doświadczony zespół, pewny swoich umiejętności, prowadzący 1:0 i grający w przewadze liczebnej. Do tego rywale, którzy w zasadzie nie stwarzają okazji do wyrównania. Co złego może się stać? Nic? Nie do końca, bo coś może i to wtedy, gdy wszyscy najmniej się tego spodziewają. Na tym polega „piękno futbolu”.

Zbytnia pewność siebie potrafi spłatać figle. Powoduje ona brak koncentracji, która nawet w II lidze musi być na najwyższym poziomie od pierwszego do ostatniego gwizdka. Myślę, że właśnie świadomość wygranego meczu była głównym winowajcą tego, co się stało pod koniec meczu w Elblągu. Wynik meczu Olimpia – Widzew to kwestia sposobu myślenia piłkarzy. Nie umiejętności czy taktyki, ale tego, co wtedy działo się w ich głowach.

Inna sprawa, że nie popisali się zmiennicy, którzy po prostu zagrali słaby mecz. Ale o tym, przeczytacie TUTAJ.

Nauka na własnych błędach

Ja wiem, że takie rzeczy jak w Elblągu nie powinny mieć miejsca. Niemniej jednak najlepiej uczyć się na własnych błędach. Widzew popełnił ich sporo w tym sezonie, więc trzeba liczyć na to, że wyciągnie lekcje i w kolejnych spotkaniach nie da się już zaskoczyć swoim rywalom. Okazja, żeby potwierdzić moje zdanie już w środę. Widzewiacy – nie zawiedźcie mnie.

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

Lubisz newsy na naszym portalu? Załóż bezpłatne konto, aby czytać ekskluzywne materiały z Łodzi i okolic.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (0)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.

Wczytywanie komentarzy