Reklama

Reklama

Z piekła do nieba. Fantastyczny pościg siatkarek ŁKS-u Commercecon [RELACJA]

Opublikowano: wt, 26 lis 2019 19:35
Autor:

Z piekła do nieba. Fantastyczny pościg siatkarek ŁKS-u Commercecon [RELACJA] - Zdjęcie główne

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

Sport Drugi mecz w europejskich pucharach i kolejny dreszczowiec. Popularne „Wiewióry” dość niespodziewanie rozpoczęły dzisiejsze starcie od dwóch przegranych setów. Mimo tego, podopieczne trenera Marka Solarewicza były w stanie wziąć się w garść i po tie – breaku odnieść kolejne zwycięstwo w tegorocznej edycji Ligi Mistrzyń.

Równo tydzień temu niemal o tej samej porze zawodniczki ŁKS-u Commercecon rozpoczynały swoją przygodę w tegorocznej edycji Ligi Mistrzyń. W łódzkiej hali Sport Arena podopieczne trenera Marka Solarewicza wygrały swój inaugurujący pojedynek z zespołem MTV Allianz Stuttgart i zgarnęły pierwsze punkty w europejskich rozgrywkach. Zwycięstwo nad aktualnymi mistrzyniami Niemiec można było uznać za sporą niespodziankę. W dzisiejszym meczu drugiej kolejki serii spotkań grupy C za niespodziankę trzeba by było uznać ewentualną przegraną łódzkich zawodniczek w starciu na Ukrainie z miejscową drużyną Chimika Jużne. Rola faworyta do zwycięstwa w dzisiejszym meczu leżała po stronie popularnych „Wiewiór”.

Debiutujące w rozgrywkach Ligi Mistrzyń gospodynie dzisiejszego pojedynku od początku chciały zmazać złe wrażenie jakie pozostawiły po sobie w meczu pierwszej kolejki LM, kiedy to w starciu z zespołem z Novary zdobyły w całym spotkaniu zaledwie 34 punkty. I trzeba przyznać, że faktycznie zespół Chimika rozpoczął bardzo dobrze dzisiejsze starcie, grając z aktualnymi mistrzyniami Polski jak równy z równym, obejmując nawet w pewnym momencie trzypunktowe prowadzenie (11:8). Trener Marek Solarewicz postanowił porozmawiać ze swoimi zawodniczkami o panującej sytuacji na parkiecie i poprosił o czas. Od tej chwili jego podopieczne zaczęły rządzić i dzielić w ukraińskiej hali, zdobywając kilka punktów z rzędu. Niestety w kolejnych fazach seta sytuacja uległa zmianie i to gospodynie dzisiejszego starcia wzięły się za odrabianie strat, przez co mieliśmy remis po 16. Przed decydującą częścią pierwszego seta Biało – Czerwono – Białe osiągnęły dwupunktową przewagę (19:21). Niestety siatkarki z Jużnego postawiły naprawdę wysoko poprzeczkę w ostatnich akcjach pierwszej partii, najpierw doprowadzając do remisu po 23, by po chwili zdobyć decydujące dwa oczka i cieszyć się z niespodziewanego zwycięstwa w pierwszym secie.

Zimny prysznic jaki otrzymały łódzkie zawodniczki od swoich rywalek w pierwszej partii niestety nie podziałał na nie zbyt motywująco. Podopieczne trenera Marka Solarewicza rozpoczęły drugą część spotkania od trzypunktowej straty (5:2). Na całe szczęście po tym kiepskim początku popularne „Wiewióry” przypomniały sobie jak powinny grać aktualne mistrzynie Polski i po dobrym okresie gry doprowadziły do remisu po 7. Od tego momentu byliśmy świadkami siatkówki na naprawdę wysokim poziomie. Długie wymiany, asekuracyjne zagrania, fantastyczne obrony. Bardzo ciekawa gra dla oka. Jedyne co nie mogło się podobać to wynik, który widniał na tablicy w ukraińskiej hali i wskazywał z każdą akcją coraz wyższe prowadzenie gospodyń dzisiejszego meczu, którym udało się uzyskać czteropunktową przewagę (16:12). Później inicjatywę całkowicie przejęły siatkarki z Jużnego, które robiły właściwie co chciały z łódzkimi zawodniczkami. Nie pomogło nawet wejście na parkiet Izabeli Kowalińskiej  Drugi set również padł łupem rozpędzonych Ukrainek. Zawodniczki ŁKS-u Commercecon było stać na zdobycie w nim zaledwie 17 oczek.

Okazało się niespodziewanie, że trzeci set dla popularnych „Wiewiór” był decydującym o być, albo nie być w dzisiejszym pojedynku. Początek tej partii to gra, której spodziewaliśmy się po łódzkich zawodniczkach od pierwszej akcji dzisiejszego meczu. Pewnie zdobyte cztery punkty z rzędu i objęcie na dzień dobry wysokiego prowadzenia. W końcu oglądaliśmy grę, do której Biało – Czerwono – Białe przyzwyczaiły nas w poprzednich spotkaniach. Niestety minuty mijały, a sytuacja na parkiecie wracała do normy. Szybko roztrwoniona przewaga łódzkich siatkarek spowodowała, że znów mieliśmy remis po 8. Trzeba przyznać, że od tego momentu podopieczne trenera Marka Solarewicza wykazywały bardzo dużo sportowej złości. Widać to było chociażby po Aleksandrze Wójcik, która zaczęła skutecznie kończyć swoje ataki. Zdecydowanie lepiej niż w poprzednich dwóch partiach funkcjonował również blok i zagrywka w wykonaniu popularnych „Wiewiór”, które temu odskoczyły swoim rywalkom na trzy oczka (14:17). Wypracowana przewaga dawała zatem bardzo duże szanse ełkaesiankom na pozostanie w grze. Zwłaszcza, że w końcowych fazach trzeciego seta prowadzenie aktualnych mistrzyń Polski urosło do czterech punktów (17:21). Na całe szczęście Kowalińska i spółka zachowały zimną krew, utrzymały bezpieczny dystans do rywalek i wygrały trzecią partię do 20.

Walka o zwycięstwo w dzisiejszej batalii toczyła się zatem dalej. Wciąż w komfortowej sytuacji pozostawały zawodniczki z Ukrainy, które w dalszym ciągu miały szansę na zgarnięcie kompletu punktów. Początek czwartej partii to bardzo wyrównana gra punkt za punkt. Obie drużyny walczyły z wielkim poświęceniem o każdą piłkę, przez co mieliśmy remis po 4. W kolejnych akcjach łódzkie zawodniczki skutecznie kończyły swoje ataki, dzięki czemu wyszły po raz pierwszy w czwartym secie na naprawdę wysokie prowadzenie(6:10). Jednak każde wykończenie następnej akcji sprawiało popularnym „Wiewiórom” coraz większe problemy. Na całe szczęście niewymuszone błędy zaczęły popełniać gospodynie dzisiejszego meczu i w dużej mierze właśnie dzięki temu ełkaesianki utrzymywały trzypunktowe prowadzenie(13:16). Czas uciekał, a przewaga Biało – Czerwono – Białych rosła i małymi krokami łódzkie siatkarki zbliżały się do przypieczętowania zwycięstwa w czwartym secie. Końcówka tej partii to prawdziwy popis podopiecznych Marka Solarewicza, które wygrały ją pewnie do 18.

Po raz drugi z rzędu łódzkie zawodniczki o zwycięstwo w Lidze Mistrzyń musiały bić się w tie – breaku. Skoro tydzień temu udało się pokonać aktualnego mistrza Niemiec, to dlaczego nie miałoby się udać z mistrzem Ukrainy? Zapewne takie pytanie zadali sobie zgromadzeni w ukraińskiej hali fani ŁKS-u Commercecon. Początkowo decydująca partia była bardzo wyrównana. Żadna z drużyn nie była w stanie odskoczyć swoim rywalkom na więcej niż jeden punkt. Później czwarty bieg włączyły ełkaesianki i dzięki fantastycznej grze pod siatką odskoczyły swoim przeciwniczkom na pięć punktów przewagi. Wynik 3:8 w tie – breaku to prawdziwa przepaść. Po zmianie stron festiwal fantastycznego wykończenia swoich ataków kontynuowały do spółki Izabela Kowalińska i Katarina Lazović. Rozpędzone aktualne mistrzynie Polski po skutecznym ataku Aleksandry Wójcik wygrały trzeciego seta z rzędu i po fantastycznym pościgu, zwyciężyły w drugim starciu w Ligi Mistrzyń z rzędu.

Chimik Jużne – ŁKS Commercecon 2:3 (25:23, 25:17, 20:25, 18:25, 8:15)

Składy:

Chimik Jużne: Skrypak (7), Stepanowska (9), Frołowa (12), Kozłowa (20), Bojko (16), Majewska (5), Niemcewa (libero), Chober (2), Mikitiuk (2)

ŁKS Commercecon: Mori (4), Lazović (22), Alagierska (5), Bociek (12), Wójcik (10), Pacak (8), Strasz (libero), Korabiec (libero), Kowalińska (22), Skrzypkowska, Szczyrba

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

Lubisz newsy na naszym portalu? Załóż bezpłatne konto, aby czytać ekskluzywne materiały z Łodzi i okolic.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (0)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.