Ogromne emocje na Stadionie Króla
Faworytem tego meczu była Wisła Kraków, ale to spotkanie zaczęło się rewelacyjnie dla gospodarzy. Już w 3. minucie Kōki Hinokio, który został przywrócony do składu meczowego pierwszej drużyny przez Grzegorza Szokę, wpadł w pole karne Wisły, gdzie został sfaulowany.
W kolejnych minutach to Wisła Kraków trzymała częściej piłkę w swoim posiadaniu, ale najlepszą okazję miał ŁKS Łódź. W 31. minucie Jasper Löffelsend, która ma już pięć asyst w tym sezonie, powinien zapisać na swoim koncie kolejną. Niemiec idealnie dośrodkował na głowę zupełnie niepilnowanego Mateusza Lewandowskiego, ale napastnik ŁKS-u w stuprocentowej sytuacji źle trafił w piłkę, a ta nie poleciała nawet światło bramki.
Wisła Kraków odpowiedziała w doliczonym czasie gry do pierwszej połowy bardzo groźnym uderzeniem Bozicia z rzutu wolnego. Faulował Michał Mokrzycki, ale wcześniej zawalił Mateusz Kupczak, który niedokładnie podawał na własnej połowie. Na szczęście dla ŁKS-u piłka po strzale gracza Wisły nieznacznie poszybowała nad poprzeczką.
Po zmianie stron ŁKS cofnął się do obrony, a Wisła stawała się coraz groźniejsza. Goście coraz częściej znajdowali sobie miejsce do strzału w polu karnym ŁKS-u i w końcu się to gospodarzach zemściło.
Gra ŁKS-u już do końca spotkania mogła się podobać. Widać było, że ełkaesiacy nie są zadowoleni z remisu i chcą strzelić zwycięską bramkę. Nie stwarzali sobie jednak dogodnych sytuacji strzeleckich. Ostatecznie ŁKS i Wisła podzieliły się punktami.
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.