reklama

Andrzej Poczobut w Łodzi. „Wewnętrznej wolności nikt nie mógł mi odebrać” [FOTO]

Opublikowano:
Autor:

Andrzej Poczobut w Łodzi. „Wewnętrznej wolności nikt nie mógł mi odebrać” [FOTO] - Zdjęcie główne
Autor: Patryk Kwieciński | Opis: Andrzej Poczobut to polsko-białoruski dziennikarz, publicysta i działacz mniejszości polskiej na Białorusi, wiceprezes Związku Polaków na Białorusi.
Zobacz
galerię
18
zdjęć

reklama
Udostępnij na:
Facebook
Wiadomości ŁódźAndrzej Poczobut to polsko-białoruski dziennikarz, publicysta i działacz mniejszości polskiej na Białorusi, wiceprezes Związku Polaków na Białorusi. Przez lata opisywał autorytarne rządy Alaksandra Łukaszenki, stając się jednym z najbardziej znanych więźniów politycznych Mińska.
reklama

Andrzej Poczobut na Igrzyskach Wolności

Podczas spotkania na Igrzyskach Wolności w Łodzi Poczobut mówił o ponad pięcioletnim pobycie w białoruskich więzieniach, łagrze i karcerze. Wspominał głód, celowo otwierane okna zimą oraz miesiące spędzone w izolacji. Mimo prób łamania go i namawiania do podpisania prośby o ułaskawienie w zamian za wyjazd do Polski, nie zgodził się na kapitulację.

- Ostatecznie to my decydujemy o tym, jak żyjemy, jaką drogę wybraliśmy, co uważamy za słuszne, a co za złe. Mojej wewnętrznej wolności nikt nie mógł mi odebrać. Nie czuję się bohaterem, bo poprzednie pokolenia za swoje przekonania płaciły znacznie większą cenę. Wiedziałem, że jeśli my w więzieniu nie ustąpimy, stworzymy parasol ochronny dla reszty naszych ludzi na Białorusi

reklama

-  mówił Andrzej Poczobut. 

Określił on obecną Białoruś mianem kraju będącego „pięć minut od totalitaryzmu”, gdzie machina kontroli i ideologicznej propagandy jest wszechobecna, a przestrzeń wolności słowa w kraju została zrównana z ziemią. Zauważył jednak, że system wciąż nie zamknął się do końca,

Co się wydarzyło po 2020 roku?

Pytany o obecne nastroje społeczne podkreślił, że represje trwające latami po zrywie z 2020 roku dowodzą jednego: reżim boi się własnych obywateli. Wówczas, po sfałszowanych przez Łukaszenkę wyborach prezydenckich, przez kraj przetoczyła się fala pokojowych demonstracji, w których setki tysięcy ludzi otwarcie zażądały odejścia dyktatora.

- Po demonstrajcach wyjechali głównie liderzy protestów, ale zwykli ludzie zostali na miejscu. To, że nie widać dziś protestów, nie oznacza, że ludzie zmienili zdanie. Podobnie jak za komuny, w przestrzeni publicznej powtarza się oficjalną narrację, a prawdziwe myśli ujawnia dopiero w kuchni, w gronie najbliższych 

reklama

- diagnozował Poczobut.

 Wskazał on również, że milczenie Białorusinów nie jest poparciem dla dyktatury, lecz formą przetrwania.

WRÓĆ DO ARTYKUŁU
reklama
Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

reklama
Komentarze (0)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.

Wczytywanie komentarzy
logo