reklama

Bałuty: tłukł psem o ścianę, aż go zabił. Jest wyrok sądu. "To precedens na skalę kraju"

Opublikowano: Aktualizacja: 
Autor:

Bałuty: tłukł psem o ścianę, aż go zabił. Jest wyrok sądu. "To precedens na skalę kraju" - Zdjęcie główne
Autor: Karolina Brózda | Opis: Jest wyrok sądu w sprawie okrutnego zabicia psa na Bałutach.
Zobacz
galerię
2
zdjęć

reklama
Udostępnij na:
Facebook
Wiadomości ŁódźJest decyzja sądu w sprawie 23-letniego Tomasza L. z Bałut, którego oskarżono o zabicie psa ze szczególnym okrucieństwem. Razem z nim odpowiada jego była partnerka i właścicielka zwierzęcia, Anastazja S. Prokuratura żądała dla mężczyzny najwyższego wymiaru kary, czyli 5 lat więzienia.
reklama

Oskarżony unikał pojawiania się na sali sądowej

Wyrok miał zapaść na początku marca br., jednak okazało się, że główny oskarżony ma nowego obrońcę, który wniósł o odroczenie ze względu na konieczność zapoznania się z aktami sprawy. Zapowiedział też, że jego klient stawi się w sądzie i złoży wyjaśnienia - do tej pory oskarżony unikał sali sądowej. Sędzia Adam Kulesza przychylił się do wniosku adwokata, stąd kolejny termin.

W czwartek (26 marca), mimo zapewnień obrońcy, Tomasza L. nie było w sądzie. Prokurator Ewa Popińska powtórzyła emocjonalną mowę końcową, w której podkreśliła, jak niewiele podobnych spraw trafia do sądu, a sprawcy przemocy wobec zwierząt pozostają bezkarni.

- Jeśli człowiek bierze pod opiekę zwierzę, jest zobowiązany zapewnić mu bezpieczeństwo i spokojne życie. Zwierzę jest całkowicie zależne od człowieka. Ten, kto dopuszcza się znęcania się nad zwierzęciem, jest zwyrodnialcem. Najwyższa pora zatrzymać przemoc wobec zwierząt. Wnoszę o wymierzenie oskarżonemu kary pięciu lat więzienia oraz 15 lat zakazu posiadania zwierząt.

reklama

Swoje stanowiska podtrzymali też obrońcy

Swoje stanowisko podtrzymała też obrona, której zdaniem organ prokuratorski dokonał wybiórczej oceny materiału dowodowego. Obrończyni Anastazji S. wniosła o uniewinnienie swojej klientki (postawiono jej dwa zarzuty: znęcania się nad zwierzęciem - z powodu braku reakcji na przemoc - oraz poplecznictwa. Grozi jej do trzech lat więzienia), natomiast obrońca Tomasza L. przekonywał, że kara pięciu lat pozbawienia wolności jest dla jego mandanta zbyt surowa. 

- Oskarżony przyznał się do winy, przeprosił za to, co zrobił. W postępowaniu przygotowawczym nadmienił, że popełnił czyn, będąc pod wpływem środków odurzających - jest osobą uzależnioną i gdyby nie to, do tego zdarzenia prawdopodobnie by nie doszło. Próbował się leczyć, jednak bez powodzenia. Jego nałóg powinien być okolicznością łagodzącą w tej sprawie. Wnioskuję, żeby kara dla Tomasza L. nie przekroczyła okresu aresztowania (około czterech miesięcy - przyp. red.)

reklama

- mówił.

Po 15 minutach przerwy sąd ogłosił wyrok. Tomasz L. został skazany na trzy lata więzienia w systemie terapeutycznym, 15 lat zakazu posiadania zwierząt i 10 tys. zł nawiązki dla Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami "Arkadia", które było oskarżycielem posiłkowym w sprawie. Anastazję S. skazano na 8 miesięcy pozbawienia wolności i 8 lat zakazu posiadania zwierząt. Kobieta będzie też musiała zapłacić 2,5 tys. zł nawiązki dla "Arkadii". Od zarzutu poplecznictwa została uniewinniona.

Po wyjściu z sali sądowej prokurator Ewa Popińska nie kryła satysfakcji.

- To precedensowy wyrok na skalę Polski. Oczywiście cieszy mnie skazanie głównego oskarżonego, ale bardzo ważny jest wyrok dla opiekunki psa za niereagowanie na przemoc wobec zwierzęcia.

reklama

Dramatyczne zdarzenia rozegrały się na Bałutach

Do dramatycznych wydarzeń, przez które zginęła około 8-9-letnia suczka o imieniu Tosia, doszło 2 października 2024 roku w jednym z mieszkań przy ul. Marynarskiej na łódzkich Bałutach. Zwierzę było własnością Anastazji S., która od trzech miesięcy była w związku z Tomaszem L. Od początku ich relacji mężczyzna źle traktował psa, a kobieta nie podejmowała żadnych działań, żeby temu przeciwdziałać. Po wprowadzeniu się 23-latka w mieszkaniu regularnie dochodziło do hałaśliwych imprez i awantur, na które skarżyli się sąsiedzi. 

Tego dnia Tomasz L. miał brutalnie pobić suczkę: najpierw uderzał ją pięściami, a następnie chwycił za łapy i walił ciałem o ścianę. Na końcu mężczyzna uderzył Tosią o blat biurka, zadając jej śmiertelne obrażenia. Hałas i skowyt psa zwróciły uwagę sąsiadów, którzy wezwali policję. Funkcjonariusze, gdy dotarli na miejsce, zastali puste mieszkanie i znaleźli jedynie martwe ciało psa.

reklama

Wkrótce po zdarzeniu do mieszkania wróciła Anastazja S., która wysyłała wiadomości do partnera, próbując ostrzec go przed obecnością policji. Jej działania zostały wykryte.

WRÓĆ DO ARTYKUŁU
reklama
Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

reklama
Komentarze (0)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.

Wczytywanie komentarzy
logo