Oskarżony unikał pojawiania się na sali sądowej
Wyrok miał zapaść na początku marca br., jednak okazało się, że główny oskarżony ma nowego obrońcę, który wniósł o odroczenie ze względu na konieczność zapoznania się z aktami sprawy. Zapowiedział też, że jego klient stawi się w sądzie i złoży wyjaśnienia - do tej pory oskarżony unikał sali sądowej. Sędzia Adam Kulesza przychylił się do wniosku adwokata, stąd kolejny termin.
W czwartek (26 marca), mimo zapewnień obrońcy, Tomasza L. nie było w sądzie. Prokurator Ewa Popińska powtórzyła emocjonalną mowę końcową, w której podkreśliła, jak niewiele podobnych spraw trafia do sądu, a sprawcy przemocy wobec zwierząt pozostają bezkarni.
- Jeśli człowiek bierze pod opiekę zwierzę, jest zobowiązany zapewnić mu bezpieczeństwo i spokojne życie. Zwierzę jest całkowicie zależne od człowieka. Ten, kto dopuszcza się znęcania się nad zwierzęciem, jest zwyrodnialcem. Najwyższa pora zatrzymać przemoc wobec zwierząt. Wnoszę o wymierzenie oskarżonemu kary pięciu lat więzienia oraz 15 lat zakazu posiadania zwierząt.
Swoje stanowiska podtrzymali też obrońcy
Swoje stanowisko podtrzymała też obrona, której zdaniem organ prokuratorski dokonał wybiórczej oceny materiału dowodowego. Obrończyni Anastazji S. wniosła o uniewinnienie swojej klientki (postawiono jej dwa zarzuty: znęcania się nad zwierzęciem - z powodu braku reakcji na przemoc - oraz poplecznictwa. Grozi jej do trzech lat więzienia), natomiast obrońca Tomasza L. przekonywał, że kara pięciu lat pozbawienia wolności jest dla jego mandanta zbyt surowa.
- Oskarżony przyznał się do winy, przeprosił za to, co zrobił. W postępowaniu przygotowawczym nadmienił, że popełnił czyn, będąc pod wpływem środków odurzających - jest osobą uzależnioną i gdyby nie to, do tego zdarzenia prawdopodobnie by nie doszło. Próbował się leczyć, jednak bez powodzenia. Jego nałóg powinien być okolicznością łagodzącą w tej sprawie. Wnioskuję, żeby kara dla Tomasza L. nie przekroczyła okresu aresztowania (około czterech miesięcy - przyp. red.)
- mówił.
Po 15 minutach przerwy sąd ogłosił wyrok. Tomasz L. został skazany na trzy lata więzienia w systemie terapeutycznym, 15 lat zakazu posiadania zwierząt i 10 tys. zł nawiązki dla Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami "Arkadia", które było oskarżycielem posiłkowym w sprawie. Anastazję S. skazano na 8 miesięcy pozbawienia wolności i 8 lat zakazu posiadania zwierząt. Kobieta będzie też musiała zapłacić 2,5 tys. zł nawiązki dla "Arkadii". Od zarzutu poplecznictwa została uniewinniona.
Po wyjściu z sali sądowej prokurator Ewa Popińska nie kryła satysfakcji.
- To precedensowy wyrok na skalę Polski. Oczywiście cieszy mnie skazanie głównego oskarżonego, ale bardzo ważny jest wyrok dla opiekunki psa za niereagowanie na przemoc wobec zwierzęcia.
Dramatyczne zdarzenia rozegrały się na Bałutach
Do dramatycznych wydarzeń, przez które zginęła około 8-9-letnia suczka o imieniu Tosia, doszło 2 października 2024 roku w jednym z mieszkań przy ul. Marynarskiej na łódzkich Bałutach. Zwierzę było własnością Anastazji S., która od trzech miesięcy była w związku z Tomaszem L. Od początku ich relacji mężczyzna źle traktował psa, a kobieta nie podejmowała żadnych działań, żeby temu przeciwdziałać. Po wprowadzeniu się 23-latka w mieszkaniu regularnie dochodziło do hałaśliwych imprez i awantur, na które skarżyli się sąsiedzi.
Tego dnia Tomasz L. miał brutalnie pobić suczkę: najpierw uderzał ją pięściami, a następnie chwycił za łapy i walił ciałem o ścianę. Na końcu mężczyzna uderzył Tosią o blat biurka, zadając jej śmiertelne obrażenia. Hałas i skowyt psa zwróciły uwagę sąsiadów, którzy wezwali policję. Funkcjonariusze, gdy dotarli na miejsce, zastali puste mieszkanie i znaleźli jedynie martwe ciało psa.
Wkrótce po zdarzeniu do mieszkania wróciła Anastazja S., która wysyłała wiadomości do partnera, próbując ostrzec go przed obecnością policji. Jej działania zostały wykryte.
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.