Reklama

Reklama

Nerwy pacjentów z Łodzi przez pandemię. „Lekarz nawet nie zajrzał mi do gardła” [list do redakcji]

Opublikowano: śr, 9 lut 2022 12:35
Autor: | Zdjęcie: Canva/ poglądowe

Nerwy pacjentów z Łodzi przez pandemię. „Lekarz nawet nie zajrzał mi do gardła” [list do redakcji] - Zdjęcie główne

Łodzianka jest rozczarowana tym, w jaki sposób traktowani są pacjenci w przychodniach | foto Canva/ poglądowe

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

Wiadomości Łódź Pandemia koronawirusa nie odpuszcza od blisko dwóch lat. Od wielu miesięcy pacjenci mają utrudniony dostęp do opieki zdrowotnej. Napisała do nas pani Paulina z łódzkiego Śródmieścia, która ma za sobą Covid i inne infekcje. Kobieta jest zbulwersowana, że lekarze podstawowej opieki zdrowotnej nie dostrzegają innych chorób.

Łodzianka: Lekarze podejrzewają Covid nawet wtedy, gdy mamy anginę

„W listopadzie dosyć ciężko przechorowałam Covid-19. Już nieważne, czy jestem zaszczepiona czy nie. Ze szczepieniami jest jak z PiS-em i PO - kłótnie rodzinne, ataki, wyzwiska. Ta atmosfera jest już nie do zniesienia, ale nie o tym chciałam pisać. Należę do jednej z przychodni POZ w Śródmieściu. Przed pandemią wizyty odbywały się praktycznie tego samego dnia. Od czasu pandemii ciężko się dodzwonić. W zasadzie to graniczy z cudem. Pozostają więc zapisy przez internet. Gdy okazało się, że całą rodziną mamy Covid-19, zostaliśmy bez pomocy. Telefonu nikt nie odbierał, a na najbliższą wizytę do internisty (zapisy przez internet) trzeba było czekać tydzień. Absurd nr 1.

Nie czuliśmy się najlepiej. Umówiłam więc dla nas teleporadę - UWAGA! - prywatną. Absurd nr 2. Za prawie 90 zł usłyszałam, że powinniśmy odpoczywać, pić dużo wody i brać witaminy. Może to zabrzmi brutalnie, ale jeśli wszyscy tak leczą Covid-19, to niektóre statystyki przestają mnie dziwić. 

Na szczęście znajoma poleciła nam kontakt z inną lekarką. Zaleciła inhalacje, przepisała antybiotyk, steryd. Nie przechodziliśmy korony bezobjawowo. Męczył nasz kaszel, gorączkowaliśmy, całkiem opadliśmy z sił. 

Od czasu przechorowania Covidu często łapiemy nowe infekcje - ja i mąż. Spadła nam odporność. Angina, przeziębienie - mamy tygodniowe przerwy, kiedy jesteśmy zdrowi. Przy kolejnej infekcji udało mi się zapisać na tradycyjną wizytę do przychodni. SUKCES! Lekarz mnie osłuchał, ale do gardła już nie zajrzał, bo stwierdził, że to Omikron. Wiem, że ponowne zakażenia koronawirusem się zdarzają, ale w tak szybkim czasie? Przyznam, że wystraszyłam się, bo Delta dała mi się ostro we znaki. Kupiłam test w aptece, jeden, drugi - wszystkie negatywne. 

Żeby w Polsce się leczyć, to trzeba mieć zdrowie".

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

Lubisz newsy na naszym portalu? Załóż bezpłatne konto, aby czytać ekskluzywne materiały z Łodzi i okolic.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (2)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.

  • 3 miesiące temu | ocena +0 / -0

    Zbulwersowana

    Żałosne. Chciałam wyznaczyć dla dziecka wizytę u dermatologa a skończyło się tak, że mi odmówiono. Otrzymaliśmy jedynie teleporade i lekarz internista diagnozował zmiany skórne u dziecka przez telefon. Więc ja się pytam na co idzie 9% składki? Potraficie tylko zabierać i nic więcej... żenada żeby w XXI wieku dziecko nie otrzymało pomocy......

  • 3 miesiące temu | ocena +5 / -1

    PiSuar

    Obecnie dla lekarza pacjent jest największym wrogiem. Nie ma żadnych chorób prócz COVID i wystawianie skierowań na wymazy. Niczym nowym nie jest to że lekarz nie przyjął pacjenta czy go nie zbadał. Oczywiście mówimy tu o pomocy na NFZ ( ten sam na który obecnie płacimy 9% składki ). Narracja się zmienia w momencie gdy udamy się do TEGO SAMEGO lekar... Rozwiń