Reklama

Reklama

Dyskusja na temat celibatu w Kościele łódzkim. W jakim lustrze przegląda się ksiądz Michał? [WIDEO]

Opublikowano: Ostatnia modyfikacja:
Autor:

Dyskusja na temat celibatu w Kościele łódzkim. W jakim lustrze przegląda się ksiądz Michał? [WIDEO] - Zdjęcie główne

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

Wiadomości Łódź W ostatnich tygodniach nie tylko w Łodzi, ale w całym kraju głośno było o sprawie ks. Michała Misiaka ekskomunikowanego i ponownie przywróconego do Kościoła katolickiego. Postawa księdza Michała, a zwłaszcza jego poglądy na celibat, nadal wywołują wiele dyskusji. Dziś dyskusja ta przybrała charakter publiczny, a włączył się do nie sam arcybiskup Grzegorz Ryś i ks. Przemysław Szewczyk.

Ks. Michał, znany w Łodzi, i nie tylko w Łodzi, ewangelizator uliczny, w minionym roku dostał urlop od obowiązków w diecezji i wyjechał do Ziemi Świętej. Tam, jak się później okazało, związał się bliżej z jakąś wspólnotą protestancką, w której przyjął ponownie chrzest. Akt ten, będący złamaniem prawa kanonicznego Kościoła katolickiego, automatycznie wyłączył księdza ze wspólnoty wierzących, co później potwierdził stosownym dokumentem kanclerz Kurii Metropolitalnej Łódzkiej. Upublicznienie tego dokumentu jak i sam fakt ekskomuniki był szokiem dla wielu przyjaciół i znajomych księdza Michała. Gdy jednak ten pojawił się na swoim ulubionym kanale medialnym - Facebooku - usłyszeliśmy jego wersję i wyjaśnienia, o co tak naprawdę jemu chodzi.

Okazało się zatem, że nie chrzest przyjęty u protestantów jest największym problemem, ale celibat, czyli bezżenność księży, z którą to zasadą ksiądz Michał zaczął polemizować. Jak mówi, w bardzo osobistych wypowiedziach, od sześciu lat pisze listy do papieża z prośbą, by ten pozwolił mu mieć żonę i nadal pełnić funkcje kapłańskie. Ksiądz Michał chce kochać kobietę miłością wyłączną, ale nie chce też rezygnować z kapłaństwa. Wszelkie argumenty i postulaty możemy znaleźć na popularnym jego profilu. 

Wszyscy przecierali oczy i uszy ze zdumienia. Więc to jednak nie protestanci, a kobieta odciąga go od katolickiej posługi kapłańskiej. Ksiądz Michał podkreślał wprawdzie, że nie ma jeszcze tej jednej, konkretnej kobiety, ale ma za to silne pragnienie kochania takowej i założenia rodziny. Sądząc po komentarzach znajdujących się pod jego wypowiedziami na Facebooku można przyjąć, że wielu zaczęło mu współczuć, wielu włączyło się w jego narrację i zwyczajnie przyznało mu rację. Skoro mężczyzna chce kochać kobietę i jednocześnie pozostać dobrym księdzem, to czemu zamykać mu drogę do szczęścia? Czyż Kościół nie jest okrutny, przestarzały, dwulicowy i bezduszny, narzucając młodym mężczyznom kierat celibatu? Czy ta starożytna formuła nie wyczerpała się czasem w dzisiejszych czasach? 

Przez kilka dni po wypowiedziach księdza Michała oficjalnie, z ramienia Kurii czy samego arcybiskupa, panowała cisza. Jedynym chyba, który odważnie i wprost zabrał głos, był ks. Przemysław Szewczyk, dobry znajomy księdza Michała, reprezentant tego samego pokolenia. Napisał do niego wprost, jak do brata, upominając go najpierw w sprawie chrztu przyjętego u protestantów, potem zaś zabierając głos w sprawie celibatu. Jego wypowiedź, trwająca około kwadransa, później uzupełniona o ośmiominutowy dodatek jest kapitalną syntezą istoty celibatu, ukazującą jego źródło, wartość i sens funkcjonowania we współczesnym świecie. Ksiądz Przemek swoje wystąpienie nagrał w Egipcie, po którym aktualnie pielgrzymuje. Czyli tam, gdzie starożytny celibat się rodził i kształtował pośród Ojców Pustyni. 

W tak zwanym międzyczasie miała miejsce kolejna niespodzianka. Arcybiskup Grzegorz Ryś zdjął karę ekskomuniki z Michała Misiaka i przywrócił go do funkcji kapłańskich. 

W oparciu o kanon 1355 par. 2 Kodeksu Prawa kanonicznego, mając na uwadze podjęty przez Księdza czas pokuty i nawrócenia i złożone przede mną Wyznanie Wiary, niniejszym zwalniam Księdza z kary ekskomuniki wiążącej mocą samego prawa, którą zaciągnął Ksiądz 24 maja br.

Potrzeba było zatem dwóch miesięcy wyłączenia z Kościoła, by ksiądz Michał zrozumiał swój błąd, wyrzekł się go, pokutował, nawrócił się i wyznawszy wiarę powrócił na łono miłosiernego Kościoła. Trudno orzec, czy dwa miesiące do dużo, czy mało, by wrócić na ścieżkę prawdy. Słuchając jednak wypowiedzi księdza Michała nagrywanych już po zdjęciu ekskomuniki, trudno uwierzyć w to, co mówi oficjalny dokument, przynajmniej w kwestii nawrócenia. Sam zainteresowany, teraz już jako ksiądz katolicki, uważa się za powołanego do prowadzenia krucjaty przeciwko celibatowi, chce dopuszczenia księży do małżeństwa, a żonatych mężczyzn do kapłaństwa. Wszystko ubiera w miłe dla ucha frazesy i przekonuje, że ma w tej kwestii misję od Boga. 

Zapewne takie wypowiedzi zmobilizowały arcybiskupa Grzegorza Rysia do nagrania wypowiedzi podzielonej na kilka odcinków, odnoszącej się wprost do wartości celibatu. Jako biskup, a więc strażnik Tradycji oraz jako historyk Kościoła, znający źródła i miejsce celibatu w dziejach,  dotyka abp Ryś wielu elementów tego zjawiska. I, jak to ma w zwyczaju, robi to wnikliwie, niebanalnie i konkretnie. Cała seria wypowiedzi jest swoistą odpowiedzią księdzu Michałowi, choć imię jego w ogóle nie pada.  

Wydaje się więc, że u księdza Michała widzimy przynajmniej dwa lub trzy problemy: 

Pierwszy problem z księdzem Michałem polega na tym, że wstępował do seminarium jako pełnoletni i wolny w decyzji mężczyzna, a święcenie kapłańskie przyjął w pełnej świadomości reżimu, w który wchodzi. Nikt chyba go do tego nie zmuszał, sam przyznawał, że od dzieciństwa był pewien, że zostanie księdzem. Dziś natomiast odkrył inną, alternatywną rzeczywistość, w której akurat jego nie obowiązują śluby i przysięgi, bo akurat on jest powołany do rzeczy innych, większych i ma misję od Boga do zmieniania Kościoła. On sam jest dla siebie punktem odniesienia i to wokół jego osoby teraz będzie zreformowany Kościół.  

Drugi problem z księdzem Michałem polega na tym, a widać to doskonale w ostatnich tygodniach, że jego paliwem, tym, co nakręca go do publicznej aktywności jest rozgłos. Znam go osobiście i już kilka lat temu rozmawiałem z nim o jego wpisach na Facebooku. Wtedy jednak nie uświadamiałem sobie, jak wielkie znaczenie w jego życiu ma pozycja, nazwijmy zjawisko wprost: władza, jaką posiada przez to, co zbudował na tym popularnym medium społecznościowym. Kilkanaście tysięcy obserwujących, ponad 5 tys. znajomych. To musi być widoczne i słyszalne. Ksiądz Michał jest wrośnięty w Facebooka, swoją tubę i swego promotora. Ma świadomość ogromnej siły przekazu poprzez ten kanał. Pytanie tylko, czy ma świadomość odpowiedzialności, którą ponosi za każdy umieszczony tam post czy film? 

Dowodem na to, że Facebook to dla niego lustro, w którym codziennie przegląda się, czy nadal jest święty i skuteczny, empatyczny i szalony w pomysłach na ewangelizację, czy nadal potrafi czymś zaskoczyć, wzruszyć a nawet (co ostatnio udowodnił) zszokować, są jego wpisy, fotki (np. z nagim wysportowanym torsem podczas „siłki”) i słynne filmiki. Facebook to dla niego lusterko z bajki, które codziennie słyszy pytanie: „Lustereczko, powiedz przecie, kto jest …. na świecie?”. Musi być fun, musi się dziać. Dziś oto świat się dowiedział, że ksiądz Michał ma misję od Boga - misję zniesienia celibatu. 

Żeby być dobrym księdzem, najpierw trzeba stać się prawdziwym mężczyzną. Dojrzałym do odpowiedzialnych decyzji i wierności im. Podobnie, by być dobrym mężem i ojcem, trzeba stać się najpierw prawdziwym mężczyzną, by wziąć na siebie odpowiedzialność za innych. Ksiądz Michał udowadnia, że do dojrzałego mężczyzny długa jeszcze przed nim droga. Powiedział mu to wprost jego przyjaciel ksiądz Przemek i, nieco bardziej oględnie, arcybiskup Grzegorz Ryś. Czy Piotruś Pan ksiądz Michał dorośnie? Zobaczymy. Niedługo zapewne coś nowego pojawi się w jego ulubionym lusterku. 

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

Lubisz newsy na naszym portalu? Załóż bezpłatne konto, aby czytać ekskluzywne materiały z Łodzi i okolic.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (0)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.

Wczytywanie komentarzy