reklama

Dżungla 360 nie powstanie w łódzkim botaniku? Po miesiącach protestów pojawiła się iskierka nadziei

Opublikowano:
Autor:

Dżungla 360 nie powstanie w łódzkim botaniku? Po miesiącach protestów pojawiła się iskierka nadziei - Zdjęcie główne
Autor: Iwona Spodenkiewicz | Opis: Mieszkańcy nie chcą atrakcji turystycznej w sercu Ogrodu Botanicznego
Zobacz
galerię
9
zdjęć

reklama
Udostępnij na:
Facebook
Wiadomości ŁódźMieszkańcy Łodzi, społecznicy, naukowcy i radni po raz kolejny spotkali się we wtorek, 8 września przed Ogrodem Botanicznym w Łodzi przy ul. Krzemienieckiej. Od miesięcy protestują przeciwko pomysłowi budowy Dżungli 360 na terenie botanika. Tym razem jednak po raz pierwszy pojawiła się iskierka nadziei. Podczas niedawnego spotkania z władzami Holdingu Łódź miała paść jasna deklaracja: wielki tropikalny pawilon nie powstanie w botaniku. Problem w tym, że oficjalnej decyzji miasta wciąż nie ma.
reklama

Zaczęło się od kilku obrazków. Potem wybuchła awantura

O Dżungli 360 zrobiło się głośno pod koniec ubiegłego roku. Miasto pokazało kilka wygenerowanych przez AI wizualizacji ogromnego, przeszklonego pawilonu z egzotyczną roślinnością, który miał stanąć na terenie Ogrodu Botanicznego w Łodzi.

Założenia były znacznie bardziej konkretne niż same obrazki. Z przedstawianych dokumentów wynikało, że mowa o obiekcie o powierzchni nawet 15-20 tys. mkw. i wysokości dochodzącej do około 30 metrów. Pod szklaną kopułą miały znaleźć się egzotyczne rośliny, ptaki i bezkręgowce. Inwestycja miała być powiązana z Orientarium.

Pomysł szybko wywołał ogromne emocje. Mieszkańcy protestowali przed Urzędem Miasta i przed botanikiem. Powstało Zielone Serce Botanika, ruszyła petycja, pod którą podpisały się tysiące osób. Przeciwko inwestycji w prezentowanym kształcie wypowiedzieli się również naukowcy z Uniwersytetu Łódzkiego. Wskazywali między innymi na skalę ingerencji w ogród, konieczność dokładnych analiz środowiskowych i brak wcześniejszego dialogu z mieszkańcami.

reklama

Po protestach miasto rozpoczęło konsultacje społeczne dotyczące przyszłości botanika, które kończą się 31 października.

Równolegle Holding Łódź ogłosił postępowanie na przygotowanie kompleksowego masterplanu dla całego obszaru Zdrowia. Dokument nie miał dotyczyć wyłącznie Dżungli 360. Chodziło o szersze spojrzenie na Park na Zdrowiu i jego otoczenie, a jednym z elementów miały być założenia funkcjonalno-użytkowe dla pawilonu tropikalnego w Ogrodzie Botanicznym w Łodzi.

Później Holding wycofał się jednak z tego postępowania. Jednocześnie coraz częściej zaczęły pojawiać się informacje o szukaniu innego miejsca dla Dżungli 360. Oficjalnie jako jedną z alternatyw wskazywano teren stadionu Startu.

„Dżungla 360 nie powstanie w Ogrodzie Botanicznym”

reklama

I właśnie w sprawie lokalizacji pojawił się teraz najważniejszy sygnał.

Radna Izabela Kaczmarska poinformowała, że w ubiegłym tygodniu razem z radnym Markiem Michalikiem spotkała się z władzami Holdingu Łódź. Rozmawiano między innymi o przyszłości Dżungli 360.

- Na pytanie o lokalizację Dżungli 360 pan wiceprezes Maciaszczyk wyraźnie powiedział, że Dżungla 360 nie powstanie na terenie Ogrodu Botanicznego. Dodał, ku mojemu ogromnemu zdziwieniu, że ten projekt nigdy nie był na poważnie brany pod uwagę przy wyborze lokalizacji

- relacjonowała radna.

Jak przyznała, te słowa mocno ją zaskoczyły. Przecież przez wiele miesięcy to właśnie ogród botaniczny był pokazywany jako miejsce dla Dżungli, a pawilon tropikalny wprost pojawiał się w dokumentacji zamówienia na masterplan.

reklama

Kaczmarska podkreśla jednak, że deklaracja złożona podczas spotkania to jeszcze nie oficjalna decyzja.

- Nie ma gwarancji ani od pani prezydent, ani od Holdingu, że tak rzeczywiście będzie. Jako radna miejska muszę mieć jednak zaufanie do wypowiedzi osób pełniących tak poważne stanowiska. Czas pokaże, jak ta sprawa zostanie ostatecznie rozstrzygnięta

- mówiła.

Prof. Jurczak: botanik potrzebuje pieniędzy. Ale na inne rzeczy

W spotkaniu przed botanikiem uczestniczył także prof. Tomasz Jurczak z Uniwersytetu Łódzkiego, ekohydrolog i prodziekan Wydziału Biologii i Ochrony Środowiska UŁ. Jest członkiem rady naukowej zajmującej się rozwojem Ogrodu Botanicznego w Łodzi i od początku zabiera głos w sporze wokół Dżungli 360.

reklama

Wcześniej podkreślał, że tak duża inwestycja musi zostać dokładnie przeanalizowana m.in. pod kątem wpływu na stosunki wodne i funkcjonowanie całego ogrodu. Wydział Biologii i Ochrony Środowiska oficjalnie nie poparł Dżungli 360 w prezentowanej formule.

Profesor zwraca teraz uwagę, że sam botanik rzeczywiście potrzebuje dużych pieniędzy. Tyle że jego zdaniem powinny one zostać przeznaczone przede wszystkim na rzeczy, na które ogród czeka od lat.

- Ogród potrzebuje rozwoju, ale przede wszystkim potrzebuje środków. To nowe kolekcje, ogrodzenie, infrastruktura techniczna, która dzisiaj nie jest w najlepszym stanie. Potrzebne są pieniądze, żeby pracownicy mogli wychodzić z nowymi rozwiązaniami i wdrażać je w przestrzeni ogrodu. Ja widziałbym taki kierunek, żeby rozwijać botanik etapami, zaczynając od tych zmian, które od lat czekają na realizację

- mówił prof. Tomasz Jurczak.

Jego zdaniem ostatnie miesiące pokazały też, że mieszkańcy powinni być włączani w takie plany znacznie wcześniej.

- Gdyby nie aktywność mieszkańców i ten opór wynikający z troski o przyszłość ogrodu, takich konsultacji prawdopodobnie by nie było. Ten głos jest najważniejszy. Przy tego rodzaju inwestycjach powinniśmy zaczynać właśnie od rozmowy z mieszkańcami, a potem łączyć ich oczekiwania z wiedzą ekspertów

- podkreślał.

A co z pieniędzmi na sam botanik?

I tu pojawia się kolejny problem. Bo przeciwnicy Dżungli 360 nie chcą, żeby wyprowadzenie pawilonu z botanika oznaczało jednocześnie koniec planów inwestowania w sam ogród.

Zwracał na to uwagę radny Kosma Nykiel. Jak mówił, masterplan - według wcześniejszych zapewnień miasta - miał być czymś znacznie szerszym niż tylko przygotowaniem miejsca pod Dżunglę 360.

- Co do zasady masterplan nie miał mówić tylko o Dżungli 360, o tym chorym pomyśle pawilonu tropikalnego w Ogrodzie Botanicznym. Miał przede wszystkim zaplanować, jak ma wyglądać Park na Zdrowiu, a jego częścią miała być również rewitalizacja botanika. Wycofanie się całkowicie z tego projektu może oznaczać, że miasto wycofa się także z tej potrzebnej inwestycji

- mówił Kosma Nykiel.

Radny zwrócił uwagę, że równolegle pojawiają się pomysły przeniesienia samej Dżungli w inne części miasta. Oficjalnie Holding potwierdzał analizowanie terenu stadionu Startu. Nykiel mówił również o Widzewie i innych lokalizacjach przewijających się w dyskusjach.

- Jeżeli faktycznie miasto chce budować tę Dżunglę na Starcie, na Widzewie czy w innym miejscu, o którym się mówi, to nie chciałbym, żebyśmy jednocześnie przestali słyszeć o tym, co miało być podstawą całego projektu, czyli renowacji Ogrodu Botanicznego. Ogród wymaga dofinansowania i upiększenia

- podkreślał.

I stawia jeszcze jedno pytanie.

- Dla mnie zasadnicza kwestia brzmi: czy my w ogóle potrzebujemy tej Dżungli? Czy naprawdę tych 400 mln zł nie potrzebujemy na bardziej żywotne potrzeby mieszkańców? Taki projekt ma przede wszystkim ściągać do Łodzi kolejnych turystów

- mówił radny.

Podobnego zdania jest radna Magdalena Gałkiewicz, przewodnicząca Partii Zieloni.

- Miasto na razie oficjalnego stanowiska nie ma. Uważam jednak, że został zrobiony kolejny bardzo ważny krok i być może pewne informacje wreszcie do miasta dotarły. W XXI wieku, przy wyzwaniach klimatycznych i konieczności ochrony bioróżnorodności, ogród botaniczny nie powinien konkurować z parkami rozrywki. Na pewno nie jest to właściwe miejsce dla takiej inwestycji

- mówiła.

Jeszcze mocniej sprawę stawia Adam Sęczkowski ze stowarzyszenia Zielone Serce Botanika.

- Widząc liczbę osób sprzeciwiających się temu projektowi, myślę, że miasto mogłoby już w tym momencie powiedzieć: stop, powiedzieć dość i wrzucić projekt Dżungla 360 nie tylko do szuflady, ale do kosza

- powiedział Adam Sęczkowski.

Społecznicy podkreślają, że gdyby miasto od początku rozmawiało z mieszkańcami, być może udałoby się uniknąć kilku miesięcy protestów, emocji i konfliktu.

Bardzo dosadnie podsumowała to była posłanka i wieloletnia łódzka radna Zdzisława Janowska.

- To, o czym od paru miesięcy mówimy, jest niepotrzebnym denerwowaniem nas. Cały czas słyszymy albo o Dżungli, albo o Łagiewnikach, albo o Arturówku. Po diabła nam jest potrzebna Dżungla w Łodzi?

- pytała.

WRÓĆ DO ARTYKUŁU
reklama
Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

reklama
Komentarze (0)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.

Wczytywanie komentarzy
logo