Próbna ewakuacja
Na szczęście tym razem to nie katastrofa, a widowiskowe manewry. W Łodzi odbyły się ćwiczenia ochrony ludności i obrony cywilnej pod kryptonimem „DWORZEC-2026”. Scenariusz zakładał awarię przemysłową i konieczność ewakuacji poszkodowanych z ościennych miejscowości do strategicznego punktu, jakim jest Łódź Fabryczna. Co ważne, dworzec pracował normalnie, a na potrzeby akcji wyłączono z ruchu tylko jeden tor na jedną godzinę.
- Zaplanowane ćwiczenia mogą nas nauczyć zachowania w sytuacji kryzysowej, chodzi też o koordynację urzędu i służb. Jeżeli wydarzy się coś złego, musimy działać wspólnie. W tych ćwiczeniach bierze udział osiem województw. Odbywają się na terenie tego dworca, a dokładniej w jego podziemiach, czyli w miejscach na co dzień niedostępnych w pełni dla mieszkańców. W razie zagrożenia będziemy mogli z tej przestrzeni skorzystać. Pokazaliśmy tu osoby poszkodowane w różnym stopniu. Najpierw punkt recepcyjny, a potem udzielanie pomocy i podział na grupy tych, którzy wymagają wsparcia w pierwszej kolejności, i tych, którzy mogą poczekać
- podkreśla Dorota Ryl, wojewoda łódzka.
Skoordynowane ćwiczenia
W manewry zaangażowano duże zasoby ludzkie. Na dworcu Łódź Fabryczna pojawiło się łącznie około 200 pozorantów i obserwatorów.
- Mamy tu grupy humanitarne z ośmiu województw. Z naszego regionu są pozoranci, obserwatorzy i grupy reagujące. Oprócz PCK zaangażowana jest straż ochrony kolei, policja, straż pożarna oraz OSP Retkinia. Ustawa o ochronie ludności daje nam duże możliwości organizacyjne
- mówi Błażej Krawczyk, dyrektor Wydziału Bezpieczeństwa i Zarządzania Kryzysowego Urzędu Wojewódzkiego.
Działania pod nadzorem PCK
Głównym operatorem ćwiczeń był Polski Czerwony Krzyż, którego sanitariusze pomagali poszkodowanym.
- Dzięki dobrej współpracy z panią wojewodą pokazaliśmy w całej Polsce i sami sobie, że można być skutecznym. Najważniejsza jest skuteczność, by pomoc uwzględniała wszystkie uwarunkowania. Musimy wiedzieć, komu pomagamy, w jakim stanie są poszkodowani i jakie służby zaangażować, by akcja nie kończyła się na wyprowadzeniu ludzi z pociągu. Ta symulacja pozwoli nam oszacować słabe punkty
- zaznacza Jolanta Chełmińska, prezes Łódzkiego Oddziału PCK.
Ewakuacja rannych z pociągu stanowiła dopiero pierwszy etap zaplanowanych wyzwań. Jak wskazywał Michał Siemiński z PCK, w dalszej części manewrów ratownicy musieli zmierzyć się z kolejnymi niespodziewanymi zagrożeniami, w tym z symulacją porzuconego plecaka, co wymagało ewakuacji zagrożonej strefy.
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.