reklama

Gigant tnie etaty. Zwolnienia także w Łodzi. Pracownicy nie kryją emocji

Opublikowano: Aktualizacja: 
Autor:

Gigant tnie etaty. Zwolnienia także w Łodzi. Pracownicy nie kryją emocji - Zdjęcie główne
Autor: pexels (zdjęcie ilustracyjne) | Opis: Według relacji pracowników, sytuacja w firmie jest napięta

reklama
Udostępnij na:
Facebook
Wiadomości ŁódźKolejne zwolnienia grupowe w Łodzi. Ile osób straci pracę i z jakiej branży?
reklama

Nordea znów zwalnia w Łodzi. Bank tnie etaty w ramach globalnej restrukturyzacji

Nordea prowadzi kolejną redukcję zatrudnienia. Zwolnienia obejmują również pracowników łódzkiego centrum banku. To część szerszej restrukturyzacji skandynawskiej grupy, która w 2026 i 2027 roku ma objąć około 1500 pracowników na całym świecie. W Polsce na początku roku zapowiedziano redukcję do 105 stanowisk w obszarze IT, m.in. w Łodzi, Warszawie i Trójmieście.

Łódź od lat jest jednym z najważniejszych miejsc działalności Nordea w Polsce. To właśnie tutaj mieści się główna siedziba polskich struktur banku i centrum, w którym pracują zespoły wspierające działalność grupy na rynkach zagranicznych. Teraz pracownicy łódzkiego oddziału ponownie mierzą się z perspektywą redukcji zatrudnienia.

reklama

O kolejnej fali zwolnień w łódzkiej siedzibie Nordea informowała w sierpniu "Gazeta Wyborcza". Według relacji cytowanej przez dziennik pracownicy mówią o narastającym zmęczeniu, frustracji i poczuciu niepewności.

Do 105 osób w pierwszej zapowiedzianej redukcji

Pierwsze informacje o zwolnieniach grupowych w polskich strukturach Nordea pojawiły się już na początku 2026 roku. Bank zapowiedział wówczas redukcję obejmującą maksymalnie 105 pracowników, przede wszystkim specjalistów IT. Zwolnienia dotyczyły osób pracujących w Łodzi, Warszawie oraz Trójmieście.

Z informacji przekazywanych przez media wynikało, że zamiar przeprowadzenia zwolnień grupowych w łódzkim oddziale został zgłoszony do Wojewódzkiego Urzędu Pracy jeszcze w grudniu 2025 roku. Redukcja miała dotyczyć zarówno pracowników bezpośrednio zatrudnionych w banku, jak i części osób związanych z jednostkami zapewniającymi wsparcie.

reklama

Nordea tłumaczyła decyzję nowym etapem strategii i koniecznością dostosowania struktury organizacyjnej do zmieniających się potrzeb biznesowych. Firma deklarowała jednocześnie, że osoby objęte redukcją otrzymają kompleksowe wsparcie.

Styczniowe zwolnienia w Polsce nie są jednak odosobnionym przypadkiem. W marcu Nordea oficjalnie poinformowała o szeroko zakrojonych działaniach restrukturyzacyjnych związanych z realizacją strategii do 2030 roku.

Bank zapowiedział, że w latach 2026-2027 zmiany mogą objąć około 1500 pracowników całej grupy. Nordea zamierza przeznaczyć na restrukturyzację około 190 mln euro, a po zakończeniu zmian oczekuje co najmniej 150 mln euro rocznych oszczędności od 2028 roku.

Jednym z głównych elementów strategii jest wykorzystanie technologii, danych i sztucznej inteligencji. Bank chce upraszczać i modernizować systemy, łączyć procesy realizowane dotychczas lokalnie oraz zwiększać skalę automatyzacji.

reklama

Wprost przyznaje, że efektem tych zmian będzie mniejsza liczba pracowników niż obecnie. Jednocześnie Nordea zapowiada przesuwanie kompetencji i inwestowanie w przekwalifikowanie oraz podnoszenie kwalifikacji pracowników.

Redukcje są szczególnie istotne dla Łodzi, ponieważ miasto od lat jest jednym z kluczowych miejsc działalności banku w Polsce. Nordea wskazuje, że łódzkie biuro w Cross Point jest główną lokalizacją polskiej spółki i siedzibą podstawowych jednostek biznesowych.

Najnowsze doniesienia z Łodzi pokazują, że dla części pracowników restrukturyzacja nie jest już abstrakcyjnym planem zarządu, ale doświadczeniem wpływającym na codzienną pracę. W sierpniu "Gazeta Wyborcza" opisywała nastroje w łódzkim oddziale Nordea, wskazując na narastające napięcie wśród pracowników. Według relacji jednego z nich firma po kolejnych redukcjach jest zupełnie inna niż wcześniej.

reklama

Na poczatku sierpnia temu zapytaliśmy biuro prasowe giganta, ile osób z Łodzi otrzymało wypowiedzenie. Do teraz nie otrzymaliśmy odpowiedzi. Z redakcją skontaktowła się osoba zwiazana z firmą i poinformowała nas, że pracę straciło już kilkanaście osób, a łącznie z bankiem ma pożegnać się przeszło 40 pracownków. Podkreślamy, informacji tych nie potwierdziało nam biuro prasowe. 

Dodajmy, że paradoksalnie restrukturyzacja nie oznacza wycofywania się banku z inwestycji technologicznych. Jest wręcz odwrotnie, Nordea zapowiada dalsze inwestowanie w technologię, dane i sztuczną inteligencję.

Zwolnienia grupowe. Czy pracownik może się bronić? Ekspert wskazuje, kto ma dziś największe szanse na rynku pracy

To kolejne zwolnienia grupowe w województwie łódzkim.  O sytuacji osób tracących pracę, roli urzędów pracy oraz zawodach, w których wciąż brakuje rąk do pracy, rozmawialiśmy z prof. UŁ dr. hab. Krzysztofem Stefańskim. Jak nam mówi, otrzymanie wypowiedzenia w ramach zwolnień grupowych nie zawsze oznacza, że pracownik jest całkowicie bezbronny. Kluczowe znaczenie ma prawidłowe przeprowadzenie procedury przez pracodawcę.

Zwolnienia grupowe budzą przede wszystkim niepokój pracowników. Kiedy firma informuje o planowanej redukcji zatrudnienia, pojawia się pytanie: czy można jeszcze coś zrobić, czy po otrzymaniu wypowiedzenia pozostaje już tylko pogodzić się z decyzją pracodawcy?

Jak wyjaśnia prof. UŁ dr hab. Krzysztof Stefański, wiele zależy od tego, czy pracodawca prawidłowo przeprowadził całą procedurę.

W przypadku zwolnień grupowych pracodawca przed wręczeniem wypowiedzeń powinien przeprowadzić konsultacje ze związkami zawodowymi. Jeżeli procedura została przeprowadzona prawidłowo, możliwości zakwestionowania samego wypowiedzenia są jednak ograniczone.

 Jeżeli pracodawca wszystkie procedury dopiął, pracownik nie ma specjalnie tutaj dużych możliwości 

 - tłumaczy ekspert.

Nie oznacza to jednak, że osoba zwolniona pozostaje bez żadnych praw. W przypadku zwolnień grupowych pracownik może mieć między innymi prawo do odprawy. W określonych sytuacjach może również pojawić się możliwość ponownego zatrudnienia, jeśli pracodawca w odpowiednim terminie zacznie ponownie przyjmować pracowników z tej samej grupy zawodowej.

Dlatego po otrzymaniu wypowiedzenia warto przede wszystkim sprawdzić, czy pracodawca dochował wszystkich wymaganych procedur.

Co może zrobić osoba, która już straciła pracę? Jedną z możliwości jest skorzystanie ze wsparcia urzędu pracy. Zakres pomocy może zależeć między innymi od sytuacji konkretnej osoby. Ustawodawca przewiduje dodatkowe instrumenty dla różnych grup znajdujących się w szczególnej sytuacji na rynku pracy.

Pomoc może obejmować między innymi szkolenia, staże czy inne formy aktywizacji zawodowej.

 Urzędu Pracy nie traktowałbym jako wroga, tylko jako kogoś, kto może nam coś zaproponować 

 - mówi prof. Stefański.

Jednocześnie ekspert zwraca uwagę, że nie należy oczekiwać, iż urząd znajdzie rozwiązanie za każdego bezrobotnego.

 Rynek pracy niestety polega na tym, że powinniśmy się sami zaopiekować sobą 

 - podkreśla.

Nie ma zawodu, który daje stuprocentowe bezpieczeństwo

Czy istnieje grupa pracowników, która może czuć się na rynku pracy całkowicie bezpiecznie? Zdaniem eksperta - nie.

Są jednak osoby, których sytuacja jest zdecydowanie korzystniejsza. Znaczenie mają między innymi wiek, stan zdrowia, doświadczenie czy sytuacja rodzinna. -  W stu procentach? Nie ma. Może w 90 - ocenia prof. Stefański.

Jego zdaniem na rynku pracy łatwiej odnajdują się osoby znajdujące się w wieku produkcyjnym i dysponujące poszukiwanymi kwalifikacjami. Jednocześnie żadna grupa nie może mieć pewności, że nigdy nie dotkną jej problemy związane z zatrudnieniem.

Na względnie stabilną sytuację mogą liczyć pracownicy branż, w których występują niedobory kadrowe. Wśród nich ekspert wymienia między innymi budownictwo i różnego rodzaju usługi.

Potrzebni są także wysoko wykwalifikowani specjaliści. Jednym z najlepszych przykładów pozostaje ochrona zdrowia.

Rynek pracy zmienia się jednak bardzo szybko. Jeszcze niedawno za jedną z najbardziej perspektywicznych branż uważano IT. Dziś sytuacja wygląda już inaczej.

 Dziesięć lat temu wszyscy uważali, że jeżeli będę informatykiem, to do końca życia będzie fantastycznie, a teraz już wiadomo, że nie 

 - zauważa ekspert.

Branża IT również doświadczyła zwolnień grupowych, a zapotrzebowanie na pracowników nie jest już tak oczywiste jak jeszcze kilka czy kilkanaście lat temu.

Jedną z branż, w których wciąż występuje wyraźny niedobór pracowników, pozostaje medycyna. Lekarzy jest w Polsce za mało, a ich zarobki są wysokie. Zdaniem prof. Stefańskiego obecna sytuacja może jednak nie trwać wiecznie.

Rynek pracy nie daje gwarancji

Wniosek jest więc dość prosty: nie ma branży ani grupy zawodowej, która zapewniałaby stuprocentowe bezpieczeństwo zatrudnienia. Osoby zagrożone zwolnieniem powinny przede wszystkim znać swoje prawa i sprawdzić, czy pracodawca prawidłowo przeprowadził procedurę. Po utracie pracy warto natomiast korzystać z dostępnych form wsparcia urzędu pracy, jednocześnie aktywnie szukając nowych możliwości zawodowych.

Rynek pracy pozostaje dynamiczny. Zawody uznawane dziś za gwarantujące stabilność za kilka lat mogą znaleźć się w zupełnie innej sytuacji. Z kolei branże, które obecnie zmagają się z niedoborem pracowników, mogą oferować nowe możliwości osobom zmuszonym do zmiany ścieżki zawodowej.

 

reklama
Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

reklama
Komentarze (0)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.

Wczytywanie komentarzy
logo