reklama

Jedna noc w roku? Mieszkańcy pokazują, co zostało po fajerwerkach

Opublikowano:
Autor:

Jedna noc w roku? Mieszkańcy pokazują, co zostało po fajerwerkach - Zdjęcie główne
Autor: Canva | Opis: W Łodzi obowiązuje zakaz używania fajerwerków, petard, ogni sztucznych i innych materiałów pirotechnicznych w parkach i zieleńcach.

reklama
Udostępnij na:
Facebook
Wiadomości ŁódźHuk, strach i chaos – to dla wielu zwierząt początek nowego roku. Dla mieszkańców – poranki pełne śladów po nocnych „zabawach”, choć nie tylko poranki.
reklama

Nie wszyscy posprzątali po fajerwerkach

Pani Teresa mieszka na terenie łódzkiego Śródmieścia. Spacer po osiedlu w Nowy Rok skłonił ją do napisania do naszej redakcji i przesłania zdjęć.

– Wszędzie mówi się o tym, że zwierzęta się boją. Psy uciekają, koty chowają się w domach, a dzikie zwierzęta i ptaki często tego nie przeżywają. A mimo to ludzie dalej puszczają petardy, jakby nic się nie zmieniło. Liczą się dla nich chwilowe przyjemności

– napisała kobieta.

fot. Nadesłane

Jak dodała, problemem jest nie tylko huk.

reklama

– Nie wszyscy po sobie posprzątali. Opakowania po środkach pirotechnicznych widziałam na parkingach, trawnikach. Ktoś nawet, zamiast do zwykłego pojemnika, wyrzucił je do kosza na psie odchody

– relacjonuje łodzianka.

Nie brakuje jednak osób, które bronią tej formy świętowania. Zwolennicy petard podkreślają, że odpalanie fajerwerków to wieloletnia tradycja związana z powitaniem Nowego Roku.

– To jedna noc w roku. Każdy wie, że będą fajerwerki i można się na to przygotować. Dla wielu ludzi to element świętowania, z którego nie chcą rezygnować 

– to głosy padające z drugiej strony.

Pani Teresa zauważa jednak, że problem nie dotyczy jednej nocy w roku. Wystrzały petard słyszała już dzień przed Wigilią. W Nowy Rok też ich nie brakowało. Dodajmy, że w Łodzi obowiązuje zakaz używania fajerwerków, petard, ogni sztucznych i innych materiałów pirotechnicznych w parkach i zieleńcach. Taką decyzję podjęli radni miejscy w lutym.

reklama

Schronisko publikuje zdjęcia "ofiar sylwestrowej nocy"

O to, by nie strzelać w sylwestra apelują nie tylko weterynarze, ale również celebryci czy samorządowcy.

"Z Hugo prosimy - nie strzelajcie w Sylwestra. Już dzisiaj na spacerze, gdy usłyszał huk, Hugo urwał się ze smyczy. Cudem nie wpadł pod auto. Zadbajmy o bezpieczeństwo naszych pupili i sprawmy, żeby Sylwester był spokojny dla wszystkich zwierząt"

– napisał w mediach społecznościowych wiceprezydent Adam Pustelnik.

O niestrzelanie apelowało też łódzkie Orientarium.

"Dla zwierząt fajerwerki to nie zabawa. To strach, panika i bezradność. Huk petard trwa nie jedną noc, a wiele dni przed i po Nowym Roku. Zwierzęta nie wiedzą, że „zaraz się skończy”. Czują tylko hałas i ogromny lęk. Prosimy - wybierzcie empatię"

- można było przeczytać na Facebook.

Łódzkie schronisko w Nowy Rok na bieżąco informowało o zagubionych zwierzakach "ofiarach sylwestrowej nocy". To między innymi kot z zapaleniem spojówek i katarem, znaleziony na Bartoka czy piesek Alex znaleziony na Prądzyńskiego. 

reklama

"Posiada zarejestrowany czip, ale nr telefonu właścicieli jest wyłączony. Podany na czipie adres jest nieprawidłowy"

- podało schronisko w mediach społecznościowych. 

Rozwiń

reklama
Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

reklama
Komentarze (0)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.

Wczytywanie komentarzy
logo