reklama

Maksio nie doczekał. Odszedł, zanim mama mogła z nim zamieszkać

Opublikowano: Aktualizacja: 
Autor:

Maksio nie doczekał. Odszedł, zanim mama mogła z nim zamieszkać - Zdjęcie główne
Autor: Screen/FB Marcin Buchali

reklama
Udostępnij na:
Facebook
Wiadomości ŁódźTo miała być chwila radości dla pani Weroniki i jej dzieci. Wreszcie miała podpisać umowę na własne mieszkanie, w którym mogłaby spędzić ostatnie chwile z maleńkim, śmiertelnie chorym synkiem. Niestety, Maksio odszedł kilka dni wcześniej...
reklama

- Rozmawiałem dziś z panią Weroniką. Pozostaje smutek i żal do osób w urzędzie, które od wielu miesięcy znały sytuację jej i małego Maksia. Dopiero po naszej interwencji i nagłośnieniu sprawy w mediach pochylono się nad ich problemem

- mówi radny Marcin Buchali, który pomagał rodzinie w tej dramatycznej sytuacji.

Maksio nie doczekał...

Maksio przeżył niecałe 10 miesięcy. Urodził się z ciężkimi wadami genetycznymi. Lekarze od początku dawali mu niewielkie szanse.

- Rokowania były takie, że on zaraz po porodzie umrze. Całe szczęście przeżył… Ale nie może być ze mną

- mówiła ze łzami pani Weronika 4 grudnia, podczas konferencji, na której jej historia została nagłośniona.

Chłopiec był pod opieką Fundacji Gajusz, gotowej zapewnić mu hospicjum domowe. Problemem było jednak mieszkanie. W domu samotnej matki przy ul. Broniewskiego, gdzie pani Weronika mieszkała od trzech lat, nie da się prowadzić takiej opieki. Miesiącami starała się o mieszkanie sosjalne, ale z każdym razem mieasto odmawiało.

reklama

-  Czas mi się kończy. Jemu się kończy… Rodzeństwu też

- mówiła mama Maksia.

- To mogą być jego pierwsze i ostatnie święta…

Mieszkanie jest, ale... za późno

Po nagłośnieniu sprawy w mediach pojawiła się nadzieja. Dyrektor departamentu mieszkalnictwa zapowiedział specjalny tryb przydziału mieszkania. Spotkanie z Zarządem Lokali Miejskich odbyło się 8 grudnia. Padały zapewnienia, że urząd „zrobi wszystko, by rodzina mogła być razem”.

Mimo to święta Maksia minęły w Fundacji Gajusz, a mieszkanie nie było gotowe.

- Spotkanie się odbyło, ale  okazało się, że pani Weronika nie spędzi świąt z synkiem. Mimo wcześniejszych zapewnień usłyszała, że na ten moment miasto nie dysponuje wyremontowanym lokalem. Zapewniono jednak, że mieszkanie zostanie przydzielone po nowym roku.

reklama

- wspomina radny Marcin Buchali.

Przydział nastąpił dopiero 12 stycznia - cztery dni po śmierci Maksia...

- Trudno mówić o szczęściu w takiej chwili, ale pani Weronika wciąż ma dla kogo żyć. Ma dwójkę wspaniałych dzieci, Tomka i Jagodę, którzy niebawem przeniosą się z Domu Samotnej Matki do własnego mieszkania.

- dodaje radny Buchali.

reklama
Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

reklama
Komentarze (0)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.

Wczytywanie komentarzy
logo