reklama

Prawie 2 tys. osób ruszyło w drogę. Łodzianie pielgrzymują na Jasną Górę [ZDJĘCIA]

Opublikowano:
Autor:

Prawie 2 tys. osób ruszyło w drogę. Łodzianie pielgrzymują na Jasną Górę [ZDJĘCIA] - Zdjęcie główne
Autor: Joanna Chrzanowska | Opis: - Idziemy na Jasną Górę wraz z Maryją, do Maryi i do Pana Jezusa - mówił na miejscu kard. Konrad Krajewski.
Zobacz
galerię
50
zdjęć

reklama
Udostępnij na:
Facebook
Wiadomości ŁódźPrawie 2 tys. osób ruszyło z Łodzi w stronę Jasnej Góry. Przed pielgrzymami cztery dni drogi, modlitwy i wspólnego wędrowania. Dla części uczestników to wieloletnia tradycja.
reklama

Pielgrzymi wyruszyli z kościoła pw. Matki Boskiej Zwycięskiej przy Łąkowej. Łódzka pielgrzymka składa się z dziewięciu grup. Osiem z nich to grupy piesze, a jedna pokonuje trasę na rowerach.

Cztery dni marszu

Przed nimi cztery dni marszu. Po drodze będzie czas na modlitwę, rozmowy, odpoczynek, ale również na mierzenie się ze zmęczeniem.

- Idziemy na Jasną Górę wraz z Maryją, do Maryi i do Pana Jezusa. To cztery dni pięknych medytacji, zamyśleń, spowiedzi, czytania o drugim człowieku 

- mówił na miejscu w rozmowie z dziennikarzami kard. Konrad Krajewski.

Jak podkreślał, ważna jest także nauka miłości do Boga i ludzi.

- Żeby Maryja uczyła nas tej pięknej miłości. Kochać Boga i ludzi

reklama

- mówił kardynał.

Każdy niesie własną intencję

Wśród pielgrzymów spotkaliśmy osoby, które na Jasną Górę wracają od lat. Pani Agnieszka z Widzewa wyruszyła po raz dziesiąty. Pan Marcin z Górnej ma na swoim koncie już 12 pielgrzymek.

Wiekszość pielgrzymów pielgrzymuje w intencji rodziny, zdrowia. Dla wielu wyprawa jest okazją, żeby na kilka dni oderwać się od codzienności i skupić na sprawach, które są dla nich najważniejsze.

Pan Piotr z gminy Nowosolna pielgrzymuje w tym roku po raz trzeci. Do drogi nie przygotowywał się w szczególny sposób.

- To zdecydowanie pomaga, ale nie jest aż tak bardzo konieczne 

- mówił o przygotowaniu kondycyjnym.

reklama

Sandały, drugie buty i bąble

Kilka dni marszu wymaga przede wszystkim odpowiedniego obuwia. Pan Marcin zabrał ze sobą sandały i drugą parę butów.

- Nigdy nie miałem żadnego pęcherza

- przyznał.

- Ja wręcz przeciwnie, moje przygody to były bąble na nogach, ale dało się przeżyć 

- mówiła pani Agnieszka.

Mimo zmęczenia i drobnych dolegliwości część pielgrzymów wraca na tę trasę rok po roku. 

WRÓĆ DO ARTYKUŁU
reklama
Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

reklama
Komentarze (0)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.

Wczytywanie komentarzy
logo