reklama

Prokurator żąda najsurowszej kary. Kolejny zwrot w sprawie oprawcy suczki Tosi

Opublikowano:
Autor:

Prokurator żąda najsurowszej kary. Kolejny zwrot w sprawie oprawcy suczki Tosi - Zdjęcie główne
Autor: Karolina Brózda | Opis: Sędzia Adam Kulesza wznowił przewód sądowy.

reklama
Udostępnij na:
Facebook
Wiadomości ŁódźNajwyższego wymiaru kary, czyli pięciu lat więzienia, zażądała dla 23-letniego Tomasza L., który skatował psa na śmierć, prokurator Ewa Popińska. Wyrok we wstrząsającej sprawie miał zapaść w czwartek (5 lutego) w Sądzie Rejonowym dla Łodzi-Śródmieścia.
reklama

Sędzia wznowił przewód sądowy

Sędzia Adam Kulesza wznowił przewód sądowy i odroczył wydanie wyroku do 5 marca br. Powodem takiej decyzji było to, że druga oskarżona - właścicielka zabitego psa Anastazja S. - nie została w sposób właściwy powiadomiona o terminie jednej z rozpraw. Jeśli mimo to wyrok zostałby ogłoszony i trafiłby do Sądu Apelacyjnego, ten mógłby go uchylić z powodów formalnych. Oskarżona ma prawo do obrony, a manifestuje się ono m.in. właściwym powiadomieniem o rozprawie.

Do dramatycznych wydarzeń, w których życie straciła około 8-9-letnia suczka o imieniu Tosia, doszło 2 października 2024 roku w jednym z mieszkań przy ul. Marynarskiej na łódzkich Bałutach. Zwierzę było własnością Anastazji S., która od trzech miesięcy była w związku z Tomaszem L. Od początku ich relacji mężczyzna źle traktował psa, a kobieta nie podejmowała żadnych działań, żeby temu przeciwdziałać. Po wprowadzeniu się 23-latka w mieszkaniu regularnie dochodziło do hałaśliwych imprez i awantur, na które skarżyli się sąsiedzi. 

reklama

Brutalnie pobił suczkę Tosię

Tego dnia Tomasz L. miał brutalnie pobić suczkę: najpierw uderzał ją pięściami, a następnie chwycił za łapy i walił ciałem o ścianę. Na końcu mężczyzna uderzył Tosią o blat biurka, zadając jej śmiertelne obrażenia. Hałas i skowyt psa zwróciły uwagę sąsiadów, którzy wezwali policję. Funkcjonariusze, gdy dotarli na miejsce, zastali puste mieszkanie i znaleźli jedynie martwe ciało psa.

Wkrótce po zdarzeniu do mieszkania wróciła Anastazja S., która wysyłała wiadomości do partnera, próbując ostrzec go przed obecnością policji. Jej działania zostały wykryte, w efekcie czego postawiono jej dwa zarzuty: znęcania się nad zwierzęciem - z powodu braku reakcji na przemoc - oraz poplecznictwa. Grozi jej do trzech lat więzienia.

reklama

W Polsce do tej pory nie zapadł jeszcze wyrok skazujący na najwyższą karę w sprawie o znęcanie się nad zwierzęciem.

reklama
Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

reklama
Komentarze (0)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.

Wczytywanie komentarzy
logo