reklama

Radni zdecydowali. Deweloper dostanie zielony teren na Bałutach. Na sesji aż iskrzyło

Opublikowano: Aktualizacja: 
Autor:

Radni zdecydowali. Deweloper dostanie zielony teren na Bałutach. Na sesji aż iskrzyło - Zdjęcie główne
Autor: Adrian Zieleniewicz | Opis: Tereny przy ul. Wojska Polskiego trafia w ręce dewelopera

reklama
Udostępnij na:
Facebook
Wiadomości Łódź21 głosów za, siedem przeciw i dwa wstrzymujące się. Rada Miejska w Łodzi zgodziła się na zamianę działek na Bałutach, o której w ostatnich dniach zrobiło się głośno. Miasto odzyska teren przy Harcerskiej, a prywatny inwestor dostanie w zamian nieruchomości przy Widok i Wojska Polskiego. Zanim radni nacisnęli przyciski, na sali zrobiło się naprawdę gorąco. Było o błędach z przeszłości, nowych oknach w rozebranej szkole, „zadośćuczynieniu dla dewelopera”, a nawet o Piotrusiu Panu i „opowiadaniu głupot na sali”.
reklama

O zamianie pisaliśmy przed sesją. Sprawa wywołała sprzeciw mieszkańców i społeczników, którzy obawiają się utraty zielonego terenu przy Wojska Polskiego. Jeszcze kilka dni temu apelowali do radnych, by zatrzymali transakcję i wrócili do negocjacji z inwestorem. W środę decyzja jednak zapadła.

Miasto ma przejąć od prywatnej spółki nieruchomość przy Harcerskiej 8, 10 i 12 o powierzchni 8537 m kw., wycenioną na 13,33 mln zł. W zamian odda nieruchomość przy Widok 7/9, wycenioną na 2,8 mln zł, oraz niezabudowane działki przy Wojska Polskiego 41 i 53 o wartości 10 mln zł.

Kacprzak: albo 13 milionów, albo zamiana

Radny Bartosz Kacprzak przekonywał, że radni tak naprawdę mają do wyboru dwie drogi. Jeżeli chcą spełnić wcześniejszą obietnicę daną mieszkańcom Harcerskiej i zachować tam teren zielony, miasto może zapłacić właścicielowi około 13 mln zł albo przekazać mu w zamian inne nieruchomości. Argumentował, że prywatne budownictwo także jest w mieście potrzebne i może przyciągać nowych mieszkańców.

reklama

Ta argumentacja szybko spotkała się z odpowiedzią. Radny Tomasz Anielak z PiS zwrócił uwagę, że zanim Łódź zacznie mówić o przyciąganiu kolejnych mieszkańców, powinna posłuchać tych, którzy już tutaj żyją.

- A z tego, co wiemy, Łódź jest jednym z najbardziej wyludniających się miast w Polsce

- mówił.

Wrócił też do historii terenu przy Harcerskiej i budynku dawnej szkoły, który został wcześniej rozebrany. Przypomniał przy tym szczegół, który - jego zdaniem - pokazuje sposób gospodarowania miejskim majątkiem.

- Ciekawe, że została wymieniona stolarka okienna na nową. Jeśli jesteśmy tak bogaci i we wszystkich placówkach, które chcemy rozebrać, inwestujemy pieniądze, to to świadczy o naszym gospodarowaniu majątkiem gminnym

reklama

- ironizował.
Przypomniał również, że nieruchomość wcześniej miała znacznie niższą wartość, a dziś mowa jest już o ponad 13 mln zł. Zwracał uwagę na negatywną opinię skarbnika.

- My jako Klub Prawa i Sprawiedliwości nie popieramy tego projektu uchwały

- zakończył.

„Nie da się wszystkich zadowolić, natomiast można wszystkich wkurzyć”

Jedno z najbardziej obrazowych podsumowań całej sytuacji padło jednak ze strony Agnieszki Wieteski z Lewicy.

- To jest przykład takiej uchwały, w której świetnie realizuje się powiedzenie, że nie da się wszystkich zadowolić, natomiast można wszystkich wkurzyć. I to jest taka uchwała

- stwierdziła.

Przypomniała, że najpierw miasto przychyliło się do głosu mieszkańców Harcerskiej, którzy nie chcieli nowej zabudowy w środku osiedla. Konsekwencją tej decyzji stała się jednak konieczność znalezienia nieruchomości, którą zaakceptuje właściciel gruntu.

reklama

Jak mówiła, w trakcie negocjacji okazało się, że spośród przedstawionych możliwości deweloper zaakceptował właśnie teren przy Wojska Polskiego.

- Trochę dzisiaj jesteśmy pod ścianą i musimy podjąć tę decyzję

- powiedziała.

Jeszcze ostrzej do proponowanej zamiany odniosła się radna Izabela Kaczmarska.

- Rozmawiamy dziś o tym, co podarować inwestorowi. Co podarować chcemy w tej uchwale? Teren większy, teren z łatwiejszym dostępem do drogi wyjazdowej.  Praktycznie chcemy podarować prawie 250 tysięcy. Ja to traktuję jako zadośćuczynienie za krzywdy dewelopera, które poniósł na tym projekcie

- stwierdziła.

Jej zdaniem miasto, próbując zakończyć jeden konflikt, może właśnie rozpoczynać następny.

reklama

- Gwarantuję Państwu, że wokół tej lokalizacji będą trwały też protesty, bo mieszkańcy widzą ten teren jako teren z potencjałem zieleni

- mówiła.

Kaczmarska również powoływała się na negatywną opinię skarbnika i apelowała, żeby radni nie podejmowali pochopnej decyzji.

Nykiel: „To jest właśnie XIX wiek”

Radny Kosma Nykiel skoncentrował się natomiast na znaczeniu samego terenu przy Wojska Polskiego.

Przypominał, że w starszych dokumentach planistycznych wskazywano potrzebę zachowania zielonego łącznika pomiędzy doliną rzeki Łódki a rejonem skrzyżowania Franciszkańskiej i Wojska Polskiego. Argumentował, że skoro w okolicy przybywa zabudowy mieszkaniowej, tym bardziej potrzebna będzie mieszkańcom zieleń.

Zwrócił też uwagę na parametry przewidziane dla tych działek w projekcie planu ogólnego. Jak mówił, w otoczeniu przeważa możliwość zabudowy do 17 metrów, tymczasem dla spornego terenu przewidziano do 25 metrów wysokości i powierzchnię zabudowy sięgającą 100 procent.

- To, z czym będziemy mieli tutaj do czynienia, to jest właśnie XIX wiek, jeśli chodzi o standardy zabudowy. Gdyż mamy tutaj teren zabudowy śródmiejskiej, czyli obszar, gdzie jest mniej wymogów, jeśli chodzi o nasłonecznienie lokali mieszkalnych, czyli na przykład kawalerki nie będą musiały mieć w ogóle dostępu do bezpośredniego światła słonecznego

- mówił.

Domaszewicz: albo zamiana, albo bloki na Harcerskiej

Do przeciwników uchwały bardzo ostro odniósł się przewodniczący Rady Miejskiej Bartosz Domaszewicz.

- Nasze decyzje mają jakieś konsekwencje i czasami te konsekwencje są takie, które nam się samym mogą nie podobać. Albo uprawiamy politykę w stylu Piotrusia Pana, a bardziej nawet tego Dzwoneczka z tej bajki, który dwa metry nad ziemią się unosi, wszystkich obsypuje złotym pyłkiem i nie ma żadnej odpowiedzialności za swoje własne głosowania

- mówił.

Część wcześniejszych wystąpień nazwał wprost „czystym populizmem”.

- Jeśli państwo nie chcą dokonać tej zamiany nieruchomości, to miejcie odwagę stanąć i powiedzieć, że tej zamiany nie będzie i że na Harcerskiej powstaną budynki. Bo to jest konsekwencja waszego głosowania

- stwierdził.
Jeszcze ostrzejsza wymiana zdań nastąpiła, gdy wrócił temat wyceny nieruchomości. Domaszewicz odpowiedział radnej Kaczmarskiej, że kwot nie ustalali ani radni, ani wiceprezydent, lecz uprawniony rzeczoznawca.

- Jak pani ma wątpliwości, uważa, że ktoś nie spełnił odpowiednio swojego obowiązku, nie dochował przepisów, jakieś szachrajstwo się tu dokonało, to naprawdę cięgiem na komendę zgłosić i wsadzić do więzienia, a nie opowiadać głupoty na sali

- powiedział.

Radna zareagowała oburzeniem, zarzucając przewodniczącemu, że ponownie ją obraża. Chwilę później głosowanie zostało zamknięte.

Za zamianą opowiedziało się 21 radnych, siedmioro zagłosowało przeciw, a dwie osoby wstrzymały się od głosu. Uchwała została przyjęta.

reklama
Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

reklama
Komentarze (0)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.

Wczytywanie komentarzy
logo