Urodził się z niemal dwoma promilami alkoholu
Chłopczyk trafił do fundacji w październiku 2025 roku. Miał wtedy dwa miesiące i diagnozę FAS (płodowy zespół alkoholowy). Urodził się z niemal dwoma promilami alkoholu we krwi.
- Był bardzo niespokojny. Dużo płakał, trudno było go utulić. Nie pomagało noszenie ani przytulanie. W jego maleńkim ciałku było bardzo dużo napięcia
- wspomina Aleksandra Janas, ulubiona opiekunka chłopca.
Fundacja otoczyła Pawełka opieką profesjonalistów: fizjoterapeutów, neurologopedy, neonatologów, a także ogromem czułości, troski i uważności.
- Małymi kroczkami doszliśmy do etapu, kiedy Pawełek z dziecka stroniącego od kontaktu z drugim człowiekiem, zalęknionego stał się chłopcem uśmiechniętym, radosnym, który wręcz ciągnie do ludzi. Jest ciekawy świata, wszędzie chce zajrzeć, wszystkiego dotknąć. Nawet na rączkach musi być w konkretnej pozycji, która pozwala mu obserwować wszystko dookoła
- opowiada Aleksandra Janas.
Szybo udało się uregulować sytuację prawną chłopca
Trzeba też było jak najszybciej uregulować sytuację prawną i zgłosić chłopca do adopcji. Stało się to dość szybko, ale... nie znaleziono żadnej rodziny, która chciałaby dać Pawełkowi dom.
- Kończył nam się czas. Dzieci mogą być w Tuli Luli do ukończenia pierwszego roku życia, potem, jeśli nie znajdą rodziny, musiałyby zostać przekazane do domu dziecka. Ale żaden z ponad 200 naszych podopiecznych nigdy tam nie trafił. Nie wyobrażaliśmy sobie, że Pawełek miałby być pierwszy
- mówi Aleksandra Marciniak z Fundacji Gajusz.
I wtedy pojawiło się światełko nadziei - pani Natalia, z wykształcenia oligofrenopedagog, z doświadczeniem pracy z dorosłymi i dziećmi z niepełnosprawnościami, również z FAS. Zdecydowana, że chce stworzyć dla chłopca dom.
- Sama zostałam adoptowana, kiedy miałam nieco ponad rok, i od dawna wiedziałam, że adopcja to droga dla mnie. Kiedy zobaczyłam post o Pawełku na Facebooku, po prostu poczułam, że to jest ten moment i to dziecko. Na żadnym etapie FAS nie był dla mnie problemem. Widziałam od początku wyłącznie chłopca, który potrzebuje miłości, a nie jego ograniczenia
- opowiada pani Natalia.
Światełko nadzieli, czyli pani Natalia
Ze względu na to, że chłopiec miał niedługo skończyć rok, pani Natalia po konsultacji z pracownikami fundacji postanowiła najpierw starać się o bycie mamą zastępczą, a dopiero w przyszłości adopcyjną.
Informacja, że sąd wydał zgodę, przyszła na dwa dni przed pierwszymi urodzinami Pawełka. W ten sposób przyjęcie urodzinowe stało się również przyjęciem pożegnalnym i jednocześnie symbolicznym nowym początkiem. Były balony, tort, prezenty, byli goście, były uśmiechy, dużo radości - i łez wzruszenia.
Pawełek mieszka już w nowym domu - z ogrodem, trzema psami i podwórkiem.
- Zaskoczył nas tym, jak szybko poczuł się tu swobodnie. Przesypia całe noce, je chętnie, próbuje nawet takich typów jedzenia, z którymi do niedawna miał problem, ciągle szuka wzorkiem psów i próbuje się z nimi bawić, zbiera ze mną kwiatki w ogrodzie. Sam przychodzi się przytulić w trakcie zabawy. I śmieje się w głos, a to dotychczas zdarzało mu się rzadko
- pani Natalia przy tych słowach też się uśmiecha.
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.