Przy ul. Zgierskiej 74 trwają przygotowania do rozbiórki budynku frontowego. Teren dokładnie ogrodzono, a za płotem krząta się ekipa budowlana. Co chwilę słychać pukanie, stukanie, a po chwili coś spada z wielkim hukiem. Tymczasem tuż obok toczy się normalne życie. Przeznaczony do rozbiórki front nie jest oddzielony od oficyn pustym podwórkiem ani bezpiecznym pasem terenu. Budynki są ze sobą praktycznie zrośnięte. Jedna ściana niemal wchodzi w drugą. I właśnie w tych przytulonych do rozbieranej części oficynach nadal mieszkają ludzie...
Barbara Lewandowska stoi w swoim mieszkaniu i nasłuchuje kolejnych odgłosów dochodzących zza okna. Raz huk, raz zgrzyt, raz łomot. Jej cztery koty chowają się po kątach.
- One są w ogromnym stresie. Jest hałas, nie wiedzą, co się dzieje
- opowiada.
Sama też się boi. Nie tylko dźwięków. Zarówno ona, jak i sąsiedzi zauważyli, że po rozpoczęciu prac zapadł się fragment podłogi przy wejściu do kamienicy. Przy drzwiach jest pęknięcie i pojawiła się spora dziura.
- Tego wcześniej nie było
- zapewnia kobieta.
- Czy to naprawdę dziwne, że się boimy? Tu mieszkają dzieci.
„Oni wyburzają, a mówią mi, że jestem bezpieczna”
Mieszkanie kobiety znajduje się na ostatnim piętrze oficyny, która bezpośrednio przylega do części przeznaczonej do rozbiórki. Z okna dokładnie widzi, co dzieje się w pustostanie. Odległość jest tak niewielka, że gdyby mocniej się wychyliła, niemal mogłaby dosięgnąć ręką sąsiedniego budynku.
Pani Barbara od miesięcy pisze do urzędów i prosi o jedno - żeby ktoś jednoznacznie potwierdził jej, że nie ma zagrożenia.
- Ja cały czas proszę o ekspertyzę. Żeby mi ktoś powiedział, że ta ściana za moją szafą się nie zawali. Wszyscy mówią, że nie. Ale ja drżę każdego dnia
- mówi.
Niepokoi ją także stan części nieruchomości, która od pożaru w 2021 roku pozostawała niezamieszkana.
- Tam nie ma dachu. Widać prześwit. Woda lała się tam przez pięć lat. Od 2021 roku. Nikt się tym nie interesował
- opowiada kobieta.
Przypomina też, że przez budynek frontowy przebiegały instalacje.
- Tu mieliśmy gaz. Gaz i wodę, wszystko było w tej części. Nie wiem, czy oni to przenieśli, czy nie. Ja jestem po prostu przerażona.
Tragiczny pożar. Od tego wszystko się zaczęło
Historia Zgierskiej 74 ciągnie się od lat. 2 stycznia 2021 roku w budynku frontowym wybuchł tragiczny pożar. Paliło się poddasze. Zginęła 55-letnia kobieta.
Po pożarze front został wyłączony z użytkowania. Mieszkańcy dwóch oficyn zostali jednak na miejscu.
Już kilkanaście dni później występowali wspólnie do Powiatowego Inspektoratu Nadzoru Budowlanego o informacje dotyczące bezpieczeństwa budynków. Pytali przede wszystkim o instalację gazową, wodną i elektryczną.
Z dokumentów, które pokazała nam Barbara Lewandowska, wynika, że w styczniu 2021 roku pracownicy Zarządu Lokali Miejskich przeprowadzali oględziny budynków. W odpowiedzi do mieszkańców napisano wówczas m.in., że stan instalacji gazowej oceniono jako dobry, a strop nad piwnicą w budynku frontowym, w miejscu przebiegu rur gazowych, nie zagraża zawaleniem.
Minęło ponad pięć lat. Budynek frontowy ma teraz zniknąć. Oficyny zostają. Aż trudno uwierzyć, że stare, zrośnięte ze sobą mury da się tak po prostu „odkleić”, rozebrać jedną część i zostawić nienaruszone budynki po obu stronach...
Do własnego domu przez cudze podwórko
Rozbiórka jeszcze na dobre się nie zaczęła, ale mieszkańcy już odczuwają jej skutki. Front kamienicy jest ogrodzony. Zablokowana została również brama prowadząca z ul. Zgierskiej na podwórko.
Żeby dostać się do swoich mieszkań, lokatorzy muszą korzystać z prowizorycznej drogi.
Najpierw przechodzą przez podwórko sąsiedniej nieruchomości. Później przeciskają się przez furtkę, wychodzą na pusty plac od strony ul. Zachodniej i po nieskoszonej trawie docierają do kolejnej furtki. Dopiero stamtąd mogą wejść na własne podwórko.
Mieszkańcy zadają proste pytanie: co będzie, jeśli komuś stanie się krzywda?
- Jak tu miałaby wjechać karetka? Jak ma wjechać straż pożarna, gdyby - odpukać - coś się stało?
- zastanawiają się.
To nie jest problem jednej osoby. W oficynach nadal mieszka kilka rodzin. Wspólnie występowali do urzędów i prosili o rozwiązanie ich sytuacji.
„Kolejnej zimy tu nie przetrzymam”
Barbara Lewandowska ma II grupę inwalidzką. Od dwóch lat leczy się na depresję. Jak podkreśla, warunki są tragiczne. Tynk na klatce schodowej się sypie, a na strychu jest dziura w ścianie na wylot. No, teraz już nie do końca, bo ktoś powkładał w nią cegły, ale prześwit został. Remontu nie było odkąd tu mieszka, czyli od 27 lat.
Trzy lata temu na własny koszt założyła w mieszkaniu centralne ogrzewanie.
- Byli u mnie dwaj panowie od tej rozbiórki. Przyszli, zobaczyli. Powiedzieli: „Przecież pani grzyba nie ma”. Nie mam, bo ja ogrzewam mieszkanie. Czy to, że nie ma grzyba ma świadczyć o tym, że warunki są dobre? Zimą pękła rura w pustostanie pode mną. Przez 4 miesiące nie miałam wody...
- podkreśla.
Łodzianka wielokrotnie zabiegała o wykwaterowanie. Pisała do urzędów, PINB, prezydent Łodzi. Jak mówi, pisma są przekazywane dalej, a ona ciągle słyszy, że musi czekać.
- Odsyłają mnie od sasa do lasa
- mówi.
W czerwcu ponownie była w Urzędzie Miasta Łodzi. Złożyła kolejny wniosek o wykwaterowanie. Teraz czeka na następne spotkanie.
- Ja kolejnej zimy tu nie przetrzymam
- mówi.
W dokumentach, które posiada, jest odpowiedź ZLM z maja tego roku. Urzędnicy poinformowali ją wówczas, że nieruchomość, w której mieszka, nie została ujęta w harmonogramie wykwaterowań na 2026 rok. Wyjaśnili, że priorytet mają budynki objęte decyzją nadzoru budowlanego z rygorem natychmiastowej wykonalności.
Miasto: rozbieramy tylko front
O sytuację przy Zgierskiej 74 zapytaliśmy Urząd Miasta Łodzi. Magistrat podkreśla, że trzeba wyraźnie rozdzielić budynek frontowy od dwóch oficyn.
- Budynek frontowy przy ul. Zgierskiej 74 został ujęty w tegorocznym planie rozbiórek i ta część nieruchomości została w całości wykwaterowana. Nie są więc prowadzone prace rozbiórkowe w części budynku, w której nadal mieszkają lokatorzy
- informuje Oddział Prasowy UMŁ.
Według miasta, obecnie trwają prace przygotowawcze. Właściwa rozbiórka ma rozpocząć się w najbliższych dniach.
Magistrat zapewnia, że roboty prowadzone są na podstawie dokumentacji technicznej określającej sposób rozbiórki i wymagane zabezpieczenia, a teren został odpowiednio zabezpieczony.
Urzędnicy potwierdzają jednocześnie, że los oficyn jest już przesądzony.
- Lokatorzy dwóch oficyn nadal mieszkają w swoich lokalach i nie są objęci prowadzoną obecnie rozbiórką. Oficyny również są przeznaczone w przyszłości do wykwaterowania i rozbiórki, ale nie jest to planowane ani w tym, ani w przyszłym roku
- przekazał magistrat.
Dla Barbary Lewandowskiej oznacza to kolejne miesiące czekania.
Za ścianą znika właśnie budynek, który po pożarze przez pięć lat straszył pustymi oknami i dziurawym dachem.
Ona i jej sąsiedzi zostaną...
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.