Za akcją stoją działacze z LDZ Zmotoryzowani Łodzianie i stowarzyszenia LDZ znaczy Łódź.
- Skoro nikt w Łodzi nie chce z nami rozmawiać, próbujemy zainteresować Warszawę
- tłumaczą.
Czy ktoś nas wysłucha?
- To kolejne nasze dzieło, nasz kolejny billboard, bo już organizowaliśmy podobne akcje. Wcześniej na obrzeżach Łodzi wisiały tablice z napisem: „wjeżdżamy do najbardziej zakorkowanego miasta w Polsce”. Później była z żółtymi billboardami, że Łódź należy do mieszkańców. No i to jest kolejna, czyli próbujemy kolejny raz wymóc na urzędzie miasta Łodzi, czyli na pani Hannie Zdanowskiej rozmowę z nami, mieszkańcami
- powiedział Jarosław Kostrzewa, lider społeczników
I dodał wprost:
- My już nie mamy siły, mamy troszeczkę większą determinację, żeby ktoś z władz centralnych zaczął się tym interesować. Dlatego są takie słowa kierowane do pana premiera Donald Tuska. Może nie będzie wpływał na panią prezydent, ale może tak delikatnie pogrozi palcem, że coś tutaj jest nie tak.
Społecznicy przekonywali, że spada zaufanie do prezydent Łodzi.
- Rzesza mieszkańców, którzy głosowali na panią Hannę Zdanowską, u nas na stronie twierdzi: głosowaliśmy, a już teraz nie chcemy na nią głosować. I po prostu opuszcza to grono wyborców. W 2021 roku był briefing, że w 2023 już nie będziemy mieli korków, że będziemy mieli przejezdną Łódź. A nadal jest to samo, więc nic tutaj się nie zmienia i mamy nadzieję, że właśnie te billboardy coś zmienią.
Po co remontować dwa razy?
O kolejnych bolączkach, czyli sytuacji na drogach, mówił Piotr Szczepański:
- Każdy wie, jak wygląda nasza infrastruktura drogowa. Co chwilę okazuje się, że kolejna ulica nie została wyremontowana tak, jak trzeba. Słysząc słowa pana wiceprezydenta, że mamy to wszystko na gwarancji, to ja mam inne podejście. Jeżeli widzimy już w czasie remontu, że coś jest nie tak, to po co wracać do tego wszystkiego, po co tych mieszkańców jeszcze raz denerwować, jeszcze raz ich blokować? Po prostu zablokować ten remont w trakcie, niech wykonawca poprawi to wszystko i jedziemy dalej
- mówił.
Krytykował też przeciągające się inwestycje.
- Moglibyśmy wejść na jakikolwiek remont i zrobić to w ciągu dwóch, trzech miesięcy, bo to się uda. A my robimy to w ciągu roku, dlatego że wykonawca bierze pięć, dziesięć takich remontów i później mamy na jednej budowie dwóch pracowników, bo są oni przerzucani z miejsca na miejsce. Urząd twierdzi, że mieszkańcy na tym nie tracą. Nie wiem, czy nie byłoby lepsze zrobić to szybciej, nawet drożej, ale szybciej przechodzić z remontu do remontu.
Mieszkańcy zapraszają nas do kamienic
Nie zabrakło też gorącego ostatnio wątku dotyczącego zaniedbanych zasobów komunalnych.
- Dokumentujemy lokale i całe kamienice wyłączone z użytkowania. Mieszkańcy zapraszają nas, ponieważ ciężko dogadać się z Zarządem Lokali Miejskich. Są odsyłani od Zarządu Lokali Miejskich do łódzkich nieruchomości. Realne problemy mieszkańców wybrzmiały wczoraj na proteście przed ZLM. Żądamy, aby urzędnicy wyznaczyli termin spotkania nie tylko z piątką mieszkańców, jak to miało miejsce wczoraj, tylko z mieszkańcami i ze stowarzyszeniami, które zajmują się problemami lokatorów
- punktował kolejny członek stowarzyszenia, Piotr Szczepański.
Akcja zima się nie powiodła
O komunikacji i zimowym chaosie mówił z kolei Łukasz Rudnicki.
- Przeprowadzaliśmy ankietę, z której wynika, że około 50-60 proc. mieszkańców jest niezadowolonych z cen komunikacji miejskiej, z częstości kursowania, z tego, w jakim stanie technicznym i jaka czystość jest w tych pojazdach. To przekłada się na spóźnienia i niewystarczającą ilość kursów. Jednocześnie namawia się Łodzian, żeby rezygnowali z samochodów i przesiadali się do tramwajów i autobusów. Jaka to alterntywa, skoro komunikacja miejska szwankuje?
- wyliczał.
Najmocniej ocenił jednak „akcję zima”.
- 29 grudnia przekonaliśmy się, że akcja zima w tym roku naszym zdaniem nie powiodła się. W liczbach widać wzrost poszkodowanych na śliskich chodnikach o 300 proc. W 2022 roku było 108 piaskarek w gotowości, w tym roku wyjechało 81. To pokazuje, jak bardzo jesteśmy nieprzygotowani w sytuacjach kryzysowych
- podkreślił.
Co społecznicy powiedzieliby premierowi, gdyby spotkali się z nim oko w oko?
Wskazują trzy kluczowe sprawy: brak realnej komunikacji władz miasta z mieszkańcami, malejącą transparentność miejskich holdingów oraz chaos w infrastrukturze i transporcie. Jak podkreślają, bez rozwiązania tych problemów trudno mówić o odbudowie zaufania do miasta.
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.