Przez dwie godziny rozmawiano o drogach, chodnikach, budownictwie mieszkaniowym, szkołach czy komunikacji miejskiej, w kontekście Bałut. Najwięcej pytań i głosów, które padały z sali dotyczyło jednak rekrutacji do Przedszkola Miejskiego nr 100, zlokalizowanego na terenie łódzkiego Śródmieścia.
- Dla mnie to wielki zaszczyt, że spotykacie się Państwo ze mną w dzień wolny. Te spotkanie nie zawsze są miłe, sympatyczne, bo przychodzą na nie osoby, które nie zobaczyły w mieście zmian dla siebie. Przy zarządzaniu miastem potrzebujemy patrzeć na dobro ogółu
- mówiła na początku prezydent Hanna Zdanowska.
W spotkaniu wzięła także odpowiedzialna m.in. za edukację wiceprezydent Małgorzata Moskwa-Wodnicka.
Rekrutacja do Przedszkola Miejskiego nr 100 zdominowała spotkanie
Wiele pytań i głosów dotyczyło edukacji właśnie. Na spotkaniu pojawili się bowiem rodzice dzieci, które brały udział w rekrutacji do Przedszkola Miejskiego nr 100 przy Piotrkowskiej.
- Moje starsze dziecko chodziło do tego przedszkola. Mieszkamy 50 metrów od placówki. Moje młodsze dziecko nie będzie miało jednak szansy do niej uczęszczać. Będę musiała wozić je dwa kilometry dalej. Dlaczego postawiono nas przed faktem dokonanym? Czy nie doszło do złamania procedur?
- mówiła jedna z mam.
O sprawie pisaliśmy na łamach TuLodz.pl. Przypomnijmy, że rodzice trzylatków zarzucają urzędnikom zmianę zasad w trakcie naboru i brak transparentności. W trakcie rekrutacji okazało się bowiem, że mimo iż przygotowano 29 miejsc, oddział nie powstanie.
- Nie doszło do złamania procedur. Proces rekrutacji nie jest jeszcze zamknięty. To nie są czasy, kiedy ktoś ręcznie może sterować systemem
- mówiła wiceprezydent Małgorzata Moskwa-Wodnicka.
Elżbieta Płaszczyk z Wydziału Edukacji tłumaczyła z kolei, że 16 dzieci wybrało PM nr 100 jako placówkę pierwszego wyboru. A to za mało, by mógł powstać oddział.
- Łącznie wybrało to przedszkole 34 dzieci. Dlaczego nie poczekano na rekrutację uzupełniającą? Czy ta rekrutacja zostanie przywrócona?
- dopytywał inny z rodziców.
W odpowiedzi usłyszał, że przepisy nie pozwalają na przywrócenie pierwszego etapu rekrutacji.
Rodzice o rekrutacji do Przedszkola Miejskiego nr 100: "To niemoralnie"
Hanna Zdanowska tłumaczyła z kolei, że na edukację przedszkolną trzeba patrzeć w skali całego miasta.
- Chciałabym, aby każde dziecko trafiło do placówki, którą sobie upodobali rodzice. Nie możemy jednak zwiększać wolumenu jednej placówki kosztem innego przedszkola. Dzieci ubywa. Chciałabym, żeby przybywało. Pozytywny jest trend, że młodzi zostają w mieście. Zanim jednak dzietność się odbuduje, to potrzeba co najmniej jednego pokolenia. Nie chciałabym być tą osobą, która będzie likwidowała placówki
- stwierdziła prezydent Łodzi.
Inny z ojców pytał, dlaczego Łódź nie pójdzie śladem Krakowa, w którym pozostawiono etaty i liczby oddziałów. Będą one po prostu mniej liczne.
- Budżet Krakowa jest dwukrotnie większy. Jeżeli będą miała taki budżet, to będę robiła pięcioosobowe oddziały. Kraków ma czym dzielić. Powiem tylko, że 33 procent naszego budżetu stanowi edukacja
- odpowiadała Hanna Zdanowska.
Inna z mam stwierdziła, że postępowanie w kwestii rekrutacji jest niemoralne.
- Jestem lokalnym imigrantem. Mieszkam w Łodzi od 10 lat. Tutaj kupiłam mieszkanie, założyłam rodzinę, mam dzieci. Państwo tyle mówicie, że zachęcacie Państwo młodych do tego, by zostawali w Łodzi, ale takimi działaniami nie zachęcacie mnie, żeby tu zostać i się rozwijać
- stwierdziła Łodzianka.
Przypomnijmy, że rodzice poskarżyli się na rekrutację do Kuratorium Oświaty. To podjęło działania wyjaśniające.
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.