"Oskarżony mógł przewidzieć, jakie będą skutki"
Sąd Okręgowy w Łodzi skazał 35-letniego Daniela Ch. na 25 lat więzienia. Wyrok ogłoszono w piątek 22 marca. W uzasadnieniu sędzia referent Robert Szychowski powiedział, że ustalone w toku postępowania okoliczności zdarzenia nie budzą wątpliwości. Postępowanie dowodowe wskazało na oskarżonego, który tego dnia przynajmniej dwa razy zażył narkotyki. Zadawał ofiarom ciosy w wielkiej furii. Uderzał z wielką siłą. Nie udzielił pokrzywdzonym pomocy i uciekł.
W mowach końcowych, które strony przedstawiły na początku marca br., prokurator Anna Pyka przekonywała, że skoro oskarżony wcześniej zażywał narkotyki, mógł przewidzieć, jakie będą tego skutki.
- Mimo to świadomie sam wprowadził się w stan odurzenia. Musiał być w prawdziwej furii, szale, skoro jednej ze swoich ofiar zadał prawie 20 ciosów nożem. Uderzał w najważniejsze organy: serce, wątrobę, a potem uciekł, nie udzieliwszy rannym pomocy. Gdyby ta przyszła szybciej, Marta W. prawdopodobnie by przeżyła
- mówiła pani prokurator.
Urojenia, omamy, zaburzone postrzeganie
Anna Pyka przypomniała też, że Daniel Ch. przez cztery tygodnie był pod obserwacją psychologów i psychiatrów, którzy uznali, że może w pełni odpowiadać za swoje czyny.
- Rozpoznano u niego długotrwałe używanie alkoholu i narkotyków, co doprowadziło do problemów psychicznych. Wystąpiły urojenia, omamy, zaburzone postrzeganie rzeczywistości
- mówiła.
Kwestia poczytalności do rozważenia
Z kolei Andrzej Śmigielski, adwokat 35-latka, tłumaczył, że choć jego klient przyznał się do winy, sam do końca nie jest pewien, co się feralnej nocy wydarzyło.
- Do rozważenia pozostaje kwestia poczytalności i tego, czy oskarżony mógł pokierować swoim postępowianiem. Dwa tygodnie wcześniej zażył ten sam narkotyk i nie było wtedy żadnych działań niepożądanych. Nie spodziewał się, że po ponownym przyjęciu tego środka straci nad sobą kontrolę
- przekonywał mecenas Śmigielski.
Według obrony, Daniel Ch. może być bardziej podatny na działanie narkotyków ze względu na rodzinną chorobę psychiczną, którą jest schizofrenia.
To była straszna noc...
Feralną noc oskarżony z dwójką swoich znajomych, Piotrem i Martą, spędzał w Łodzi. Młodzi ludzie wynajęli pokój w części hotelowej loftów przy ul. Tymienieckiego. Tam wspólnie zażywali narkotyki w postaci kryształów i pili alkohol. W pewnym momencie Daniel Ch. zaczął widzieć czerwone demony, które groziły, że go zabiją i kazały mu się bronić. Chwycił 20-centymetrowy nóż, z którym rzucił się na Piotra i Martę. Każdemu z nich zadał wiele ciosów. Oboje zmarli z upływu krwi. 35-latek uciekł.
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.