Tylko w Łodzi rozmnaża się lwy azjatyckie
Niezwykłych narodzin dyrektorowi zoo oraz opiekunom dzikich kotów pogratulowała prezydent Łodzi Hanna Zdanowska.
- To dobra okazja, żeby pokazać mieszkańcom, że takie inwestycje jak Orientarium mają sens. To nie tylko możliwość kontaktu ze zwierzętami, obserwowania ich w podobnym do naturalnego środowisku, ale też ochrona gatunków i dbanie o hodowlę, żeby te gatunki przetrwały, żeby mogły się nimi cieszyć nie tylko obecne, ale i następne pokolenia.
Lwiątka to kolejny tegoroczny sukces łódzkiego zoo, po spektakularnych narodzinach orangutana 1 kwietnia.
- Narodziny lwów w ogrodach zoologicznych zdarzają się bardzo często, natomiast u nas prezentujemy podgatunek lwa azjatyckiego. Jest to podgatunek lwów, których w środowisku naturalnym zostało mniej niż 300. Łódzkie zoo jest jedynym ogrodem w Polsce, który rozmnaża lwy azjatyckie. Poza nami jeszcze zoo w Krakowie posiada ten podgatunek, ale nam udaje się znowu wrócić do liderów w Europie, jeżeli chodzi o rozród
- mówi Michał Gołędowski, dyrektor ds. Hodowli i Rozwoju.
Imiona dla lwiątek wybiorą Łodzianie
Maluchy są bardzo wrażliwe, więc przez najbliższy czas nie będzie można ich zobaczyć na wybiegu - prawdopodobnie odwiedzający poznają je wiosną. Jednak już teraz pracownicy zoo proszą Łodzian o pomoc w wyborze imion dla lwiątek.
- Zawsze mieliśmy taką fajną metodę, że w każdym kolejnym roku młode dostawały imiona na kolejną literę alfabetu, więc zapraszamy do konkursu. Imiona mają być na literkę S
- dodaje dyrektor Gołędowski.
W czasie, gdy opiekunowie zwierząt opowiadali o nich, na lwi wybieg za ich plecami wyszedł samiec Loki. Z dumą zapozował do kilku zdjęć i zjadł coś smacznego. Ojciec lwiątek jeszcze nie poznał "osobiście" swoich dzieci, jednak z pewnością wie, że rodzina mu się powiększyła.
Shiva jest opiekuńcza, troskliwa i uważna
Młode są już po pierwszej poważnej kontroli weterynaryjnej.
- Zostały obejrzane z każdej strony i możemy powiedzieć, że rozwijają się fantastycznie. Jesteśmy też dumni z Shivy, bo to jej pierwszy miot (lwica ma 10 lat), a robi przy dzieciach wszystko tak, jak trzeba
- mówi dr Izabela Piórkowska, lekarz weterynarii.
Ciekawostką jest fakt, że poród został niejako podzielony na dwa etapy: samiec urodził się 24, samiczka - 27 lipca. Bardzo przeżywała go opiekunka drapieżnych zwierząt, Justyna Plac.
- O tym, że Shiva jest w ciąży, dowiedzieliśmy się dlatego, że zaczęła przybierać na wadze. Stała się też bardziej stonowana. Gdy zbliżał się poród, mogliśmy wszystko obserwować dzięki kamerze w lwiarni. Shiva świetnie sobie poradziła. W pierwszych dniach po porodzie daliśmy jej przede wszystkim spokój i ciszę. Jako mama jest opiekuńcza, troskliwa, bardzo uważna i odpowiednio reaguje na potrzeby swoich maluszków.
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.