"Żadna kobieta nie chciałaby być w ten sposób oceniana"
Komentarze, które pokazała Hanna Zdanowska, nie nadają się do cytowania. Są agresywne i wulgarne. Ukazały się pod walentynkowym postem o "miłości do Łodzi".
- To już nie jest dyskusja. To lincz, hejt i nienawiść. Rozumiem krytykę. Rozumiem emocje. Ale ostatnie miesiące i tygodnie to przekraczanie kolejnych granic. Długo się wahałam, ale zdecydowałam się dziś to pokazać i o tym napisać. Lata w polityce uodporniły mnie i moich najbliższych. Ale nikt nie chciałby czytać o sobie takich rzeczy. Żadna kobieta nie chciałaby być w ten sposób oceniana
- pisze w mediach społecznościowych Hanna Zdanowska.
Zdaniem Hanny Zdanowskiej sporo treści na Facebooku to te wygenerowane przez sztuczną inteligencję, ale nie tylko.
- Wyjątkowa nadaktywność środowisk o skrajnych poglądach. Fale komentarzy nakręcane przez polityków Konfederacji i Korony Grzegorza Brauna przepełnione złością i frustracją. Agresja, brak kultury, wulgaryzmy. Boty, fałszywe konta, a w niektórych tematach także rosyjska propaganda. Internet miał być przestrzenią rozmowy. Coraz częściej nie ma w nim miejsca na merytoryczną dyskusję. Argumenty przegrywają ze skrajnymi emocjami. Fakty przegrywają z plotką, propagandą polityczną i teoriami spiskowymi
- uważa prezydent Łodzi.
"Nie można wrzucać wszystkich do jednego worka"
Jak do sprawy odnoszą się wywołani do tablicy politycy Konfederacji?
- Jestem przeciwna agresywnym i wulgarnym komentarzom. Absolutnie nie powinny mieć miejsca. Uważam, że dyskusja powinna być merytoryczna na argumenty. Gdy starałam się merytorycznie dyskutować, umieszczałam komentarze na oficjalnym profilu Urzędu Miasta Łodzi oraz prezydent Hanny Zdanowskiej, to zostałam zablokowana. To miało miejsce jeszcze w kampanii prezydenckiej. Zablokowana jestem do tej pory. Pisanie o Konfederacji w kontekście wulgarnych komentarzy ma na celu zdyskredytowanie nas, zniechęcenie w oczach opinii publicznej. Nie może być też tak, że mieszkańcy, którzy patrzą władzy na ręce, na to, w jaki sposób wydawane są publiczne pieniądze, wrzucani są do jednego worka z hejterami
- komentuje Klaudia Domagała, działaczka łódzkiej Konfederacji (Nowa Nadzieja).
Czy wulgarne wpisy zostały bądź zostaną zgłoszone na policję? Kodeks Karny przewiduje bowiem sankcje choćby za zniewagę. Jak się dowiadujemy od Jacka Tokarczyka, rzecznika prasowego Hanny Zdanowskiej, "celem wpisu Pani Prezydent nie było podejmowanie kroków prawnych ani zgłaszanie sprawy na policję. Intencją było przede wszystkim zwrócenie uwagi na skalę i charakter komentarzy, które pojawiają się w internecie pod Jej adresem. Chcieliśmy pokazać, że w wielu przypadkach internetowa debata publiczna przestaje mieć nawet minimalne znamiona merytorycznej dyskusji, a zamiast argumentów pojawiają się obraźliwe lub nienawistne wypowiedzi. Uważamy, że warto o tym rozmawiać i przypominać, jak ważny jest szacunek w debacie publicznej - niezależnie od różnic w poglądach" - czytamy w odpowiedzi na nasze pytanie.
"Ludzie nie biorą odpowiedzialności za słowo"
Dr Agata Włodarska-Frykowska, politolożka z Wydziału Studiów Międzynarodowych i Politologicznych Uniwersytetu Łódzkiego, podkreśla, że ciężko dziś znaleźć internetową dyskusję bez źdźbła hejtu. Trzeba się dobrze naszukać.
- Hejt, mowa nienawiści dotyczy nie tylko polityków, ale również mniejszości narodowych, migrantów, osób, które są wykluczone. Ludzie nie biorą odpowiedzialności za słowo. Skrywają się za nickiem. Łatwo się pisze. Wiadomo, że problemy w każdym samorządzie - powiatowym, gminnym - były, są i będą. Każdy czas ma swoją specyfikę. Zawsze będą zadowoleni, neutralni i niezadowoleni. Wszystko zależy od tego, czyje interesy są zabezpieczone. Ważne są jednak dialog i rozmowa. Agresywne komentarze to samonakręcająca się spirala
- mówi w rozmowie z portalem TuLodz.pl Agata Włodarska-Frykowska.
Dodajmy, że post Hanny Zdanowskiej wywołał ogromną dyskusję. Pojawiła się pod nim lawina komentarzy. Internauci podnoszą, że agresywna i wulgarna forma jest nie do przyjęcia, natomiast krytyka bierze się z frustracji. Jako przykłady podają - problemy z komunikacją miejską czy remonty dróg, które trzeba poprawiać. Prezydent Łodzi wszystkich zainteresowanych dyskusją zaprasza z kolei na spotkania w realnym świecie.
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.