reklama

UMŁ tropi AI w interpelacjach. Łódzki analityk sprawdził tym samym narzędziem pismo urzędu

Opublikowano:
Autor:

UMŁ tropi AI w interpelacjach. Łódzki analityk sprawdził tym samym narzędziem pismo urzędu - Zdjęcie główne
Autor: Iwona Spodenkiewicz/Canva | Opis: Tomasz Tomas przebadał pismo z urzędu tym samym detektorem treści generowanych przez AI

reklama
Udostępnij na:
Facebook
Wiadomości ŁódźUrząd Miasta Łodzi sprawdza część interpelacji radnych internetowym detektorem AI i podaje procentowe wyniki w oficjalnych pismach. Tomasz Tomas, analityk i członek zarządu stowarzyszenia Łódź Cała Naprzód, postanowił... odwrócić role. Wziął odpowiedź magistratu i przepuścił ją przez dokładnie to samo narzędzie. Wynik? 83 proc. AI. Tymczasem sam urząd zapewnia, że przy przygotowywaniu odpowiedzi z generatywnej sztucznej inteligencji nie korzysta.
reklama

Od apelu o interpelacje zaczęła się awantura

Spór o AI w łódzkiej Radzie Miejskiej trwa od kilku tygodni. Punktem zapalnym był projekt apelu przygotowany przez przewodniczącego rady Bartosza Domaszewicza. Zarówno on, jak i wielu radnych, chcą zmian w przepisach dotyczących interpelacji i zapytań. Jedną z proponowanych zasad jest „jedna interpelacja - jedna sprawa”. Projekt przewiduje też możliwość pozostawienia bez biegu pisma, które nie spełnia wymogów formalnych, oraz oznaczanie dokumentów przygotowanych przy użyciu narzędzi automatycznego generowania treści.

W centrum sporu znalazł się radny PiS Sebastian Bulak, który w obecnej kadencji złożył już prawie 500 interpelacji.

Dyskusję dodatkowo podgrzała decyzja sekretarza miasta Wojciecha Rosickiego, który odrzucił kilka interpelacji Bulaka, wskazując, że według używanego przez niego detektora zostały one w znacznym stopniu wygenerowane przez AI. W pismach pojawiały się wyniki 75, 82 i 87 proc. Rosicki zwrócił się też do przewodniczącego Rady Miejskiej Bartosza Domaszewicza o rozstrzygnięcie, czy na takie interpelacje urząd powinien odpowiadać.

reklama

To właśnie zainteresowało Tomasza Tomasa.

- Postanowiłem sprawdzić urząd jego własną bronią. Skoro urzędnicy sprawdzają interpelacje radnych, chciałem zobaczyć, w jaki sposób to robią. Czy jest to rozwiązanie systemowe, czy po prostu widzimisię urzędników

- mówi Tomasz Tomas.

Darmowy detektor i żadnych jasnych zasad

Tomas złożył wniosek o informację publiczną i zapytał magistrat, z jakiego narzędzia korzysta oraz na jakich zasadach.

Z odpowiedzi wynika, że UMŁ używa darmowego Sidekicker AI Detector. Do narzędzia trafia zasadnicza treść interpelacji - od tytułu do ostatniego zdania, bez danych radnego i adresata.

reklama

Urząd przyznał też, że nie ma żadnych zarządzeń, procedur, instrukcji ani wytycznych regulujących takie sprawdzanie. Nie określono również żadnego progu procentowego, od którego tekst miałby być uznawany za wygenerowany przez sztuczną inteligencję.

Czyli wynik 50, 75 czy 87 proc. sam w sobie niczego formalnie nie przesądza.

Z pisma wynika też, że od 3 sierpnia 2026 roku sprawdzana jest jedynie „część interpelacji” kierowanych przez radnych do prezydent Łodzi. Według jakiego klucza są wybierane? Tego odpowiedź magistratu nie wyjaśnia.

Sprawdził urząd jego własnym narzędziem

Tomas postanowił więc wykonać prosty test. Skopiował oficjalną odpowiedź UMŁ na swój wniosek o informację publiczną i wkleił ją do tego samego Sidekicker AI Detector.

reklama

Wynik: 83 proc. AI.

- Oczywiście nie twierdzę, że urzędnik wyręczył się AI. Zresztą magistrat sam w tym samym piśmie zarzeka się, że z narzędzi generatywnych nie korzysta, bo zabraniają mu tego wewnętrzne polityki bezpieczeństwa

- mówi Tomas.

- To pokazuje jednak, że używanie takiego narzędzia właściwie nie ma żadnego sensu. I to jest najlepsze podsumowanie tego wszystkiego. Jeśli odpowiedź napisana w 100 proc. przez człowieka dostaje od „urzędowego detektora” wynik 83 proc. AI, to jakim cudem magistrat może traktować te same wskazania jako dowód przeciwko radnemu?

- uważa analityk.

Bulak pyta o podstawę prawną

reklama

Sebastian Bulak, wokół którego interpelacji zaczęło się całe zamieszanie, zwraca uwagę na jeszcze inny problem.

- Mnie bardziej niż procenty ciekawi podstawa prawna użycia takiego narzędzia przez pracowników UMŁ względem radnego, dlatego czekam, jak UMŁ odniesie się do mojego zapytania w tej sprawie

- kwituje radny Sebastian Bulak.

reklama
Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

reklama
Komentarze (0)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.

Wczytywanie komentarzy
logo