reklama

Wojna o łódzki tunel: PBDiM idzie do sądu, a PKP PLK chce przejąć tarcze

Opublikowano:
Autor:

Wojna o łódzki tunel: PBDiM idzie do sądu, a PKP PLK chce przejąć tarcze - Zdjęcie główne
Autor: Patryk Kwieciński | Opis: Zerwanie kontraktu na budowę „łódzkiego metra” przerodziło się w otwarty konflikt.

reklama
Udostępnij na:
Facebook
Wiadomości ŁódźZerwanie kontraktu na budowę „łódzkiego metra” przerodziło się w otwarty konflikt. Podczas gdy PKP PLK oskarża wykonawcę o porzucenie placu budowy, firma PBDiM mówi o „złej wierze” inwestora i zapowiada walkę o maszyny drążące przed Trybunałem Konstytucyjnym. W sporze tylko jedna rzecz jest pewna – inwestycja na długo ugrzęzła w martwym punkcie.
reklama

Stanowisko wykonawcy

Firma PBDiM Mińsk Mazowiecki – wykonawca tunelu średnicowego w Łodzi ,  zabrała oficjalne stanowisko po odstąpieniu od umowy przez zamawiającego, spółkę PKP PLK.

– Z zaskoczeniem i niedowierzaniem przyjęliśmy wczorajszą informację o rozwiązaniu z PBDiM kontraktu na budowę tunelu średnicowego w Łodzi 

– przekazał wykonawca. 

Firma starała się skontrować argumenty PKP PLK o opuszczeniu placu budowy. Wykonawca przedstawił dane o zaawansowaniu prac, które według ich wyliczeń osiągnęło poziom 71,3% całości zadania oraz 84% w samym zakresie tunelowym.

– Zbudowaliśmy cztery małe tunele i większość dużego, dwutorowego tunelu. Wybudowaliśmy dwa z trzech podziemnych przystanków. Powstała komora Odolanowska, gdzie małe tunele o średnicy 7 metrów łączą się z dużym o średnicy 13 metrów. W znacznym stopniu zaawansowania jest również komora końcowa przy dworcu Łódź Fabryczna 

reklama

– czytamy w oświadczeniu.

Długie i nieskuteczne mediacje

Przez długi czas toczył się proces mediacyjny, który nie doprowadził stron do porozumienia. 

– Nie doczekaliśmy się uczciwej waloryzacji kontraktu. Propozycja w ramach mediacji stanowiła zaledwie 5% wartości naszych roszczeń. Mimo to wierzyliśmy w dobrą wolę zamawiającego, solidarność i wspólny cel: zakończenie pierwszego tego typu projektu w kraju 

– twierdzi PBDiM.

Zamawiający deklaruje jednak, że propozycje dopłat opierał na obiektywnych wskaźnikach makroekonomicznych. 

– W ramach procesu mediacyjnego padały z naszej strony propozycje dopłacenia do kontraktu. Jednak w zamówieniach publicznych przyznawanie dodatkowych pieniędzy nie polega na tym, że druga strona mówi, ile potrzebuje, a my te środki przyznajemy. Wszystko musi opierać się na konkretnych parametrach. Nasza propozycja nie została przez drugą stronę zaakceptowana 

reklama

– mówił 4 lutego Marcin Mochocki, członek zarządu PKP PLK.

Spór o termin realizacji

Przedsiębiorstwo Budowy Dróg i Mostów deklaruje, że od momentu wznowienia drążenia byłoby w stanie dokończyć prace w ciągu 10 miesięcy. 

– Sprzęt, zespół oraz liczne firmy podwykonawcze były gotowe, by sfinalizować inwestycję. Wszystko wskazuje na to, że zabrakło jedynie dobrej woli po stronie zamawiającego 

– czytamy w dokumencie.

Według zarządu PKP PLK obecny stan inwestycji nie dawał jednak żadnych gwarancji na jej ukończenie, a plac budowy od miesięcy świeci pustkami. 

– Wykonawca przedstawiał nam od momentu katastrofy budowlanej kilkanaście harmonogramów i dat wznowienia pracy tarczy. Żadna z nich nie okazała się realna. Stąd decyzja o zakończeniu współpracy 

reklama

– argumentował decyzję Piotr Wyborski, prezes zarządu PKP PLK.

Batalia przenosi się na drogę sądową

Spółka PBDiM uderza bezpośrednio w kompetencje PKP PLK, przypominając wcześniejsze wypowiedzi Marcina Mochockiego. Wskazuje, że inwestor sam przyznawał, iż nie jest jednostką wyspecjalizowaną budowlano, a projekt boryka się z niezależnymi od wykonawcy anomaliami gruntowymi. W związku z tym wykonawca zapowiada wejście na drogę sądową.

– Zapowiadamy podjęcie wszystkich środków zmierzających do wykazania bezzasadności odstąpienia przez PKP PLK od umowy, jak również uzyskania wszelkich należnych nam roszczeń i odszkodowań związanych z prowadzeniem mediacji w złej wierze

– deklaruje PBDiM.

Inwestor nie łudzi się, że sprawa rozejdzie się po kościach. Marcin Mochocki wprost przyznał, że zerwanie tak dużego kontraktu niemal zawsze kończy się w sądzie.

reklama

– Jasne jest dla mnie, że będziemy mieć spór o to, kto jest winny temu stanowi. Jesteśmy na to przygotowani 

– mówił podczas konferencji.

Jednym z najbardziej zapalnych punktów jest kwestia sprzętu. Mochocki wyjaśnił, że nowa ustawa o transporcie kolejowym pozwala inwestorowi wystąpić o przyznanie prawa do dysponowania maszynami wykonawcy (za odszkodowaniem), jeśli jest to niezbędne do dokończenia budowy.

Według PBDiM proces mediacji celowo wydłużano właśnie po to, by wprowadzić te przepisy i przejąć tarcze TBM.

– Prawdziwą intencją zamawiającego było zyskanie czasu na przygotowanie odstąpienia od umowy i wprowadzenie nowelizacji ustawy, której zgodność z Konstytucją RP będzie przedmiotem badania przez Trybunał Konstytucyjny

– czytamy w oświadczeniu wykonawcy.

Niezależnie od przyszłych wyroków sądu, pewne jest jedno - proces drążenia tunelu wyhamował na kilkanaście miesięcy.

reklama
Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

reklama
Komentarze (0)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.

Wczytywanie komentarzy
logo