Reklama

Reklama

Nauczyciele są przepracowani i mówią "dość"! Poznaj kulisy strajku nauczycieli [wywiad]

Opublikowano: wt, 12 paź 2021 08:00
Autor: | Zdjęcie: Pixabay

Nauczyciele są przepracowani i mówią "dość"! Poznaj kulisy strajku nauczycieli [wywiad] - Zdjęcie główne

Nauczyciele protestują przeciwko zmianom proponowanym przez resort edukacji. | foto Pixabay

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

Wiadomości Łódź Resort edukacji proponuje nauczycielom podwyżkę pensji, która wiązałaby się ze zwiększeniem pensum. Pedagodzy nie zgadzają się z tym pomysłem i wychodzą na ulicę protestować. O wzroście wynagrodzeń i o samej pracy porozmawialiśmy z jednym z łódzkich nauczycieli.

9 października w Warszawie przed budynkiem resortu edukacji zebrała się duża grupa nauczycieli, którzy protestowali w związku z planowanymi zmianami w Karcie Nauczyciela. Pedagodzy pragną większych wynagrodzeń, ale nie zgadzają się na proponowane przez Ministerstwo Edukacji i Nauki propozycje związane ze zwiększeniem tygodniowego pensum z 18 godzin do 22 plus dodatkowych jeszcze ośmiu do dyspozycji. 

Strajkujący, dzierżąc w dłoniach transparenty z logo Związku Nauczycielstwa Polskiego, wykrzykiwali mocne hasła, np. „Stop degradacji naszej edukacji”, a także „Czarnek blefuje, ludzi oszukuje”. W proteście wzięła również udział Marianna Schreiber, pedagożka, żona ministra Prawa i Sprawiedliwości, a także była uczestniczka Top Model, która niedawno wstawiła na Instagrama swoje pikantne, nagie zdjęcie.

To nie pierwszy raz, kiedy nauczyciele walczą o wyższe płace. Trzeba pamiętać o tym, że od 8 do 27 kwietnia 2019 roku w szkołach w całej Polsce pedagodzy także strajkowali, ponieważ chcieli skłonić rząd do wprowadzenia podwyżek do nauczycielskich wynagrodzeń. 

Aktualna sytuacja związana z oświatą jest dramatyczna. Aby sprawdzić, czy protesty pedagogów są rzeczywiście zasadne, poprosiliśmy o wypowiedź nauczyciela przedmiotów ścisłych, który pracuje w jednej z łódzkich podstawówek. Poprosił o zachowanie anonimowości.

CZYTAJ TAKŻE: Szkoła Salezjańska w Łodzi. Dlaczego dziewczynki i chłopcy uczą się osobno?

Konrad Wojtczak: Ile godzin pracują tak naprawdę nauczyciele?

Nauczyciel przedmiotów ścisłych: Większość nauczycieli pracuje na pełny etat, czyli osiemnaście godzin przy tablicy. Czasami istnieje możliwość dodania do tego pensum godzin ponadwymiarowych, które są oczywiście dodatkowo płatne. 

Czyli dobrze rozumiem, że nauczyciele pracują najczęściej tylko osiemnaście godzin? I nic poza tym?

To nie jest takie proste. Praca w szkole wymaga przygotowania się do lekcji. Trzeba sprawdzać uczniom na bieżąco zeszyty, kartkówki, sprawdziany. Nauczyciel musi prace pisemne przemyśleć i przygotować. Oprócz tego bierzemy udział w radach pedagogicznych, szkoleniach oraz konsultacjach dla rodziców. Dyrektor wymaga prowadzenia kół zainteresowań oraz zajęć wyrównawczych, które mogą być dodatkowo płatne, ale nie zawsze takie są. 

Nie łatwiej byłoby, gdyby nauczyciele wykonywali wszystkie swoje obowiązki w szkole przez 40 godzin, a potem wracali do domu i tylko odpoczywali po pracy? 

Chciałbym pracować tylko w szkole, ale musiałbym mieć zapewnione komfortowe miejsce do pracy i działający komputer z dostępem do szybkiego Internetu oraz drukarkę i skaner.

Etat osób, które nie są nauczycielami, wynosi 40 godzin. Czy może pan z ręką na sercu powiedzieć, że pracuje pan rzeczywiście tyle czasu? 

Czasami pracuję więcej niż 40 godzin, bo przecież sprawdzenie prac uczniów wymaga dużo czasu.

Rozumiem, a ile ma pan godzin ponadwymiarowych?

Osiem i dochodzą do tego jeszcze dodatkowo płatne zastępstwa za nieobecnych nauczycieli.

Gdyby pracował pan na cały etat bez żadnych dodatkowych godzin, ile czasu zajęłaby panu realizacja nauczycielskich obowiązków? 

To może zrobię szybką symulację? Oprócz prowadzenia lekcji od poniedziałku do piątku potrzebowałbym dodatkowo dwóch godzin dziennie, a w weekend czterech. To ile wychodzi? 18+10+4, czyli 32 godziny łącznie.

To w takim razie dlaczego nauczyciele twierdzą, że pracują ponad 40 godzin tygodniowo?

Ilość godzin, jakie musi poświęcić nauczyciel na przygotowanie się do pracy zależy od nauczanego przedmiotu. Prawda jest taka, że na przykład wf-ista nie musi sprawdzać zeszytów ani przygotowywać sprawdzianów. 

Czy wszyscy nauczyciele angażują się w prowadzony przez siebie przedmiot?

Nie jestem w stanie ocenić pracy wszystkich nauczycieli, przypuszczam, że jedni sumiennie wykonują swoje obowiązki, a inni poświęcają czas po pracy na rozrywkę. Pomimo to prawie wszyscy jednogłośnie twierdzą, iż pracują co najmniej 40 godzin tygodniowo. 

Skoro nauczyciele mówią o tym, że pracują co najmniej 40 godzin w tygodniu, to dlaczego podczas strajku w 2019 roku nie protestowali przez osiem godzin dziennie, tylko strajkowali w godzinach swoich zajęć?  

Zadaje pan bardzo trudne pytania. Po godzinach pracy w szkole strajk przenosił się do domu.

Proszę powiedzieć o tym, jak ten strajk wyglądał w szkole oraz potem w domu.

Wszyscy siedzieliśmy w jednej sali, czas strajku wykorzystywaliśmy na rozmowę przy kawie i cieście. Kilka razy udało nam się nawet obejrzeć nowości filmowe. W domu nie przygotowywaliśmy się do zajęć, bo przecież ich wcale nie było, i nie logowaliśmy się do dziennika elektronicznego. 

A uczniowie uczyli się wtedy do egzaminów sami w domu albo na korepetycjach?

Zapewne tak.

Minister edukacji i nauki proponuje zmiany i zwiększenie pensum nauczycieli do 22 godzin + jeszcze 8 godzin dostępności w szkole tygodniowo. Wiązałoby się to również ze wzrostem wynagrodzenia. Nauczyciele nie są temu przychylni i organizują protesty. Co pan sądzi o pomyśle resortu edukacji?

Nie robi mi to absolutnie żadnej różnicy, bo i tak jestem 30 godzin tygodniowo w szkole. 

A czy innym nauczycielom robiłoby to różnicę?

Myślę, że tak. Skoro problemem jest dla nich na przykład to, że jeden nauczyciel dyżuruje na korytarzu o 15 minut krócej niż jego kolega, który ma dokładnie takie samo pensum. 

Mógłby pan powiedzieć coś o tym więcej?

Dyżury są ogólnie problemem, bo nauczyciele w czasie ich trwania nie mogą zregenerować się przed następną lekcją. Dlatego czasami „zapominają” o swoich dyżurach, nie przychodzą na nie albo się na nie spóźniają lub nie chcą dyżurować z tymi kolegami, których nie lubią. 

Czy coś jeszcze szczególnie irytuje nauczycieli w wykonywanej pracy? 

Oczywiście. Prawdziwą zmorą są okienka – już trzy godziny wolnego między lekcjami w tygodniu są powodem eksponowania przez nauczycieli niezadowolenia. Słychać wtedy w pokoju nauczycielskim niewybredne komentarze. 

Czy zauważył pan jeszcze coś ciekawego? 

Przebywając w szkole, jestem często świadkiem różnych rozmów. Nauczyciele oceniają siebie nawzajem i obgadują, używając przy tym niejednokrotnie niezbyt kulturalnego słownictwa.

Wśród nauczycieli często słychać głosy dotyczące podwyżek. Dlaczego ten temat ciągle się pojawia?

W związku ze znaczącym wzrostem kosztów życia pensja nauczycielska straciła na wartości i w rzeczywistości zarabiamy mniej niż kiedyś.

To prawda, ale koszty życia wzrosły u wszystkich Polaków, nie tylko u nauczycieli.

Tak naprawdę pensje w sektorze prywatnym wzrastają regularnie, a w budżetówce jest pewna bezwładność i dochodzimy do kuriozalnej sytuacji, w której świeżo upieczona woźna zarabia więcej niż nauczyciel stażysta.

Faktem jest, że z roku na rok wynagrodzenie nauczycieli wzrasta. Przykładowo w 2017 roku nauczyciel stażysta zarabiał 2294 zł, w 2018 - 2417 zł, w 2019 - 2782 zł, w 2020 - 2949 zł, a teraz, na podstawie informacji zawartych w nowych propozycjach, planuje się, aby młodzi nauczyciele zarabiali 4010 zł. Wynagrodzenie pedagogów o wyższych stopniach awansu też wzrasta. 

Niby tak, ale nasza pensja nadal jest stosunkowo niska w odniesieniu do odpowiedzialności za bezpieczeństwo dzieci i przygotowywanie ich do egzaminów.

Trudno mówić o bezpieczeństwie i przygotowywaniu do egzaminów, kiedy nauczyciele nie przychodzą na dyżury i strajkują tuż przed samymi egzaminami.  

Cóż… Mam nadzieję, że takie incydentalne sytuacje nie będą miały już miejsca w przyszłości.

POLECAMY: Ranking szkół podstawowych 2021. Sprawdź, jak wypadły łódzkie podstawówki

 

 

 

 

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

Lubisz newsy na naszym portalu? Załóż bezpłatne konto, aby czytać ekskluzywne materiały z Łodzi i okolic.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (4)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.

  • 10 dni temu | ocena +0 / -0

    Jakiś

    Ach , jacy wy jesteście wspaniali. Reszta to hołota !

  • 10 dni temu | ocena +0 / -0

    Piotr

    Co za brednie ten człowiek wygaduje? Nikt nie stawia kasjerki, kucharza ani fryzjera przed komisją dyscyplinarną bo przytrzymał szalejącego smyka na korytarzu. Jakie 4000 ? Tyle to mamy dziś jak są nadgodziny ale jak ich nie ma to podwyżki nie będzie tylko obniżenie wymiaru czasu pracy do 3/4 etatu czyli pensja taka jak teraz bez nadgodzin. Ile pracuję na pewno ponad 40 godzin. Pan nauczyciel chyba jest kiepski bo nie wie co to innowacja , doskonalenie zawodowe kontakty z rodzicami itd. A jeśli zazdrościcie tej pracy to zapraszam dołączcie do nierobów bo wygląda na to, ze tylko wy pracujecie.

  • 10 dni temu | ocena +0 / -2

    Wowa

    Bidulki, kolejni po sędziach i medykach. Jakoś im nie współczuję !

    • 10 dni temu | ocena +1 / -0

      Patologia+

      Spokojnie, prędzej czy później trafisz w ręce medyków błagając by ratowali Twoją matkę, babkę, ojca czy bombelka. Ciekawe czy wtedy taki pasożyt będzie wyszczekany jak w komentarzu ;)