reklama
reklama

Zwężone ulice, brak miejsc parkingowych — jest za to „zieleń”. Handel na Przybyszewskiego wymiera

Opublikowano:
Autor: | Zdjęcie: Natalia Jóźwiak

Zwężone ulice, brak miejsc parkingowych — jest za to „zieleń”. Handel na Przybyszewskiego wymiera - Zdjęcie główne

Na Przybyszewskiego w Łodzi w ramach remontu (trwającego od początku 2023 r.) poszerzono chodnik, pojawiły się też nowe nasadzenia. Nie ma jednak miejsc dla zmotoryzowanych klientów czy dostawców towaru. | foto Natalia Jóźwiak

reklama
Udostępnij na:
Facebook
Wiadomości ŁódźPrzedłużający się remont ul. Przybyszewskiego to nie jedyny problem przedsiębiorców, którzy w związku z nim stracili wielu klientów. Zwężone ulice, brak miejsc parkingowych i nowe nasadzenia powodują, że na ulicach jest coraz mniejszy ruch.
reklama

Brakuje też przestrzeni dla dostawców, którzy często rezygnują z przyjazdów i współpracy. Przedsiębiorcy z Przybyszewskiego szczerze mówią o sprzeciwie wobec nowej infrastruktury — twierdzą, że ta „zabija” cały handel w tej lokalizacji. 

Zwężyli ulice i poszerzyli chodnik. Miejsc na rozładowanie dostaw — brak

Część lokalnych przedsiębiorców, z którymi mieliśmy szansę porozmawiać, nie potrafi zrozumieć decyzji o zwężeniu dróg, która zabrała sporo przestrzeni i miejsc parkingowych nie tylko dla klientów, ale też dostawców. 

— Chciałbym zapytać urzędników, skoro są tutaj sklepy miejskie czy nawet łódzka biblioteka — dlaczego zrobiono tak wąskie drogi? Ta zieleń w dawnych miejscach ulicy niedługo będzie zadeptana. Nie rozumiem też, dlaczego nie zrobiono parkingu; tak, żeby samochody mogły stanąć na przykład na ukos. Klienci nie mają gdzie się zatrzymać, o dostawach już żal wspominać

reklama

— zastanawia się pan Artur, właściciel sklepu z odzieżą BHP. 

— Remont rozpoczął się w styczniu 2023 roku. Niby dojazd był, ale jak droga była zamknięta, to już tu nikt nie przyjeżdżał, bo i po co? Ta przebudowa nie wiem czemu ma służyć, na pewno nie handlowi na ulicy. Na skrzyżowaniu to jeszcze jakoś to przeżyjemy, ale wgłąb to nie wiem, co tam będzie. Co najwyżej lody, żabki i menele, którzy będą wrzucać butelki do nowych „kwiatków”. Żadna inna inwestycja nie wytrzyma tej infrastruktury

— podsumowuje.

Najemca lokalu przy Przybyszewskiego opowiedział nam także, że wystąpił do Urzędu Miasta z zapytaniem o zwolnienie z podatku w wysokości około 3500 zł rocznie. Otrzymał odpowiedź odmowną, poinformowano go także o tym, że Rada Miejska takiej uchwały — o zwolnieniu z podatku lokali, które nie mogą handlować — podjąć nie może, bo taka uchwała nie istnieje.

reklama

 

Brak opisu.

Przedsiębiorcy dowiedzieli się, że na odcinku od Piotrkowskiej do Grabowej zlikwidowano 60 miejsc parkingowych. Tym samym nie ma też przestrzeni na odbiór dostaw. A te potrafią być wyjątkowo ciężkie wagowo. —  Ja już nie mam dwudziestu lat i nie chodzę na siłownię, żeby to wszystko dźwigać. Urzędnicy powinni tu przyjść i zobaczyć, co tu jest. Czy jest faktycznie taka potrzeba, żeby aż tak zwężać ulicę? — pyta jedna z przedsiębiorczyń, która na ul. Przybyszewskiego prowadzi sklep zoologiczny.

reklama

— Jak mamy rozstawiać tu towar, z tramwajem pod nosem? Wysyłaliśmy pisma do Urzędu Miasta, żeby przemyśleli ten trawnik. Nie tak wygląda zieleń w mieście. To, nieładnie mówiąc, sralnia dla psów i śmietnik na buteleczki po setkach, bo sklepów monopolowych tu nie brakuje

— dodaje.

 

Całe szczęście, że Łódź wciąż się „zazielenia”

Poszerzony chodnik „wzbogacono” o nowe nasadzenia; kosztem przestrzeni, którą kiedyś zajmowała ulica. Zieleń leży teraz w bliskim sąsiedztwie z... torami tramwajowymi. 

– Dlaczego, skoro wszyscy mówią, że ten remont jest źle zrobiony – przedsiębiorcy, lokatorzy – to urzędnicy twierdzą, że jest świetnie? Były miejsca parkingowe, nie ma miejsc parkingowych. Nie mamy nic przeciwko zieleni. Jest ważna i potrzebna. Prosimy tylko o to, żeby sadzić ją tam, gdzie ma szansę przeżycia. Tutaj nic z tego nie będzie, chwasty to zagłuszą, kupy i buteleczki po alkoholu. I po co ten szeroki chodnik? Aż taki wielki jest tu ruch? Tu nikt nie chodzi, to jest wymarła ulica. Do nas już nawet nie chcą przyjeżdżać dostawcy 

reklama

— pyta najemca lokalu przy ul. Przybyszewskiego 40.

Brak opisu.
Na ul. Przybyszewskiego poszerzono chodnik, pojawiły się też nowe nasadzenia — kosztem ulicy i miejsc parkingowych. / foto Natalia Jóźwiak

Kiedyś ten rejon tętnił życiem. Jeden z najemców opowiedział nam, że niegdyś na Przybyszewskiego i wokół można było kupić niemal wszystko: artykuły spożywcze, chemiczne, świeże owoce i warzywa czy biżuterię:

– To była kiedyś bardzo handlowa ulica. Jesteśmy tu 30 lat i za cały ten czas regularnego płacenia podatków tak nam podziękowano. Łodzianie chcą zieleni? Proszę bardzo, sam się dołożę i kupię sadzonki. Pokażcie, gdzie — wezmę łopatę, żeby je zasadzić.  I dodaje: – Zrobili nam ogromną krzywdę. Tu jest bieda, ulica wymiera. Wieczorami rzadko kiedy świecą latarnie, ludzie nie wychodzą z domu, bo się boją, a ciemno się teraz robi po 16, sklep czynny mamy do 18. Każdy lokal tutaj ledwo zipie. Aktualnie można tu tylko zrobić paznokcie i kupić alkohol. Nam za to, że tu przetrwaliśmy, należy się medal.

 

Do magistratu wysłaliśmy prośbę o odpowiedź na zapytania i kwestie martwiące najemców lokali z Przybyszewskiego, m.in. dotyczące braku miejsc parkingowych na ulicy, a tym samym problemów z rozładowaniem dostaw — wciąż czekamy na odpowiedź.

 

reklama
reklama
Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

reklama
Komentarze (0)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.

Wczytywanie komentarzy
reklama
reklama
logo