reklama

Kubańskie słońce, woda i emocje - niezwykły wernisaż w Manuarte

Opublikowano: Aktualizacja: 
Autor:

Udostępnij na:
Facebook
Łódź po godzinachSłońce, kobiecość, ekspresja i postacie zanurzone w wodzie. W Manuarte w Łodzi otwarto wystawę prac kubańskiej artystki Idiolidis Arias Riery. Wernisaż połączył sztukę wizualną z muzyką, tańcem, kuchnią i charakterystyczną energią tego miejsca. Nie zabrakło też akcentu charytatywnego.

W piątek 4 września w Manuarte po raz kolejny odbyło się „święto sztuki”. Tym razem przestrzeń restauracji wypełniły prace Idiolidis Arias Riery, kubańskiej artystki znanej i cenionej na wyspie. Jej obrazy przyciągają uwagę intensywnością, kobiecymi postaciami i niezwykłym połączeniem światła kąpiącego się na tysiące sposobów w motywie wody. Choć przedstawiony świat znajduje się pod jej powierzchnią, na obrazach wyraźnie przebijają się intensywne promienie słońca.

Wystawa nosi tytuł „Inmersión”, czyli po hiszpańsku „zanurzenie”. I rzeczywiście — trudno o lepsze określenie dla tego, co można zobaczyć na ścianach Manuarte.

Kubańska artystka z osobistą historią

Wybór Idiolidis nie był przypadkowy. Artystka to dobra znajoma szefa Manuarte Agustina Egurroli, którego z malarką łączą kubańskie korzenie. Agustin wychował się na Kubie i przez lata wracał na wyspę. Obecnie, ze względu na trudną sytuację polityczną i gospodarczą w kraju, nie może się tam pojawiać. Jednak osobista więź z wyspą i artystyczna przyjaźń z malarką skłoniły właściciela restauracji do stworzenia oryginalnej wystawy jej prac właśnie w Łodzi.

Idiolidis jest artystką znaną i bardzo popularną. Ma też ugruntowaną pozycję w świecie kubańskiej sztuki. Ma własny styl i wyraźny kunszt malarski, stosując w prezentowanych obrazach charakterystyczną technikę olejową. Jej obrazy przemawiają nie tylko zewnętrzną, pełną barw i światła ekspresją, ale przede wszystkim wyrazem namalowanych scen, w których kobiece ciało komunikuje ukryte treści.

Kobiety pod wodą w pozornie komfortowym, pełnym radości i relaksu zanurzeniu, niejednokrotnie wymykają się stereotypowi słonecznej wyspy - gdzieniegdzie pod wodą cierpią, czasami walczą, innym razem nawet pod wodą krzyczą. Pełne ekspresji pozy kobiet są - jak zauważyła sama autorka obrazów - formą terapii dla niej samej w sytuacji, gdy jej kraj znalazł się na skraju ubóstwa i opuszczenia, a ona sama zamknięta w swym domu, nie może opuścić granic rodzimej wyspy.

Tym samym autorka poprzez zanurzenie, tytułowe „Inmersión”, zaprasza nas w głąb osobistych, silnych przeżyć, gdzie ekspresja, emocje, zmysłowość i piękno mogą stać się przyczynkiem do głębszej refleksji. W postaciach kobiet malarka pokazuje siebie w przeróżnych odsłonach, subtelnie, nienachalnie i delikatnie odkrywając intymne tajemnice swego wnętrza. Zaprasza nas tym samym do wejścia pod powierzchnię, do szerokiego otwarcia oczu na to, co na powierzchni niewidoczne.

 

Sztuka, która nie kończy się na obrazach

Wernisaż jest jednym z wielu wydarzeń organizowanych w Manuarte. Sama restauracja została pomyślana jako miejsce, w którym różne dziedziny sztuki spotykają się ze sobą. Sztuka wizualna, taniec, muzyka i kuchnia mają tu tworzyć jedno doświadczenie. Jak podkreśla Milena Chmielecka, marketing manager Manuarte, wystawy organizowane są cyklicznie, mniej więcej co cztery–pięć miesięcy. Poprzednia wystawa odbyła się w styczniu i prezentowała prace znanego polskiego artysty Jacka Pałuchy. Obecna wystawa, choć planowana znacznie wcześniej, stała się początkiem jesiennego sezonu w Manuarte — czasu powrotu do pracy, biznesu i codziennego powakacyjnego rytmu. 

Ale sztuka jest tu obecna nie tylko podczas wernisaży. Jednym ze stałych formatów Manuarte jest dinner & show - czyli  połączenie kolacji i widowiska tanecznego, określane jako jedyny taki format w Polsce. To co wyróżnia taki wieczór to nie tylko połączenie wielu sztuk w jedno, ale przede wszystkim osoba gospodarza.

Gospodarz, dla którego się przychodzi

Ważną rolę w całym przedsięwzięciu odgrywa Agustina Egurroli. Artysta w każdym calu, patrzący na sztukę integralnie, wszystkie jej przejawy chce połączyć w jedno dzieło. Augustin nie jest wyłącznie twórcą koncepcji — pozostaje gospodarzem wieczoru, towarzyszy gościom od początku do końca wydarzenia i, tak jak podczas opisywanego wernisażu, nadaje ton i artystyczny wyraz wszystkim wydarzeniom.

Oprócz roli gospodarza, Augustin pełni rolę mecenasa kubańskich artystów. Na miarę swoich możliwości wspiera sztukę kubańską, co, jak sam mówi, ma dla nich ogromne znaczenie:  

- Staramy się pomagać kubańskim artystom, bo gdy nie ma oebcnie turystów, oni nie mają z czego żyć. Wybieramy najwybitniejszych artystów na wyspie i staramy się ich pomagać. Kupujemy ich obrazy, organizujemy wystawy, chcemy pokazywać, jak piękne rzeczy tworzy się na Kubie, gdzie jest bardzo dużo artystów. Pamiętajmy, że po rewolucji Fidel Castro w każdym dużym mieście stworzył Akademię Sztuk Pięknych. Jest tam mnóstwo utalentowanych artystów, którzy po prostu nie mają za co żyć. - z przejęciem zaznaczył Augustin Egurrola.

Osobiste zaangażowanie, uczestnictwo i kontakt z gośćmi to jeden z elementów, który odróżnia Manuarte od zwykłej restauracji czy miejsca rozrywki. Agustin, podróżując po świecie i obserwując podobne wydarzenia, zauważył, że często brakowało mu w nich właśnie gospodarza — osoby, do której chce się przyjść. Stąd idea, by nie mówić tylko: „idę na wydarzenie”, ale raczej: „idę do kogoś” albo „idę dla kogoś”.

 

Scena wśród cegieł

Sam wybór miejsca także nie był przypadkowy. Manuarte powstało w przestrzeni doskonale nadającą się do przedstawień wymagających pełnowymiarowej sceny z profesjonalnym zapleczem technicznym. Jest to jedno z niewielu miejsc na mapie centralnej Polski, które dawało takie możliwości. Surowość wnętrza, ceglane ściany i scena stworzyły architektoniczny i artystyczny background dla sztuki, która wprowadza do przestrzeni kolor, ruch i emocje. Jak mówią gospodarze miejsca, wiele w łódzkiej fabryce jest z kubańskiej Hawany. Jest to więc znakomita przestrzeń do ekspozycji tak ekspresyjnych dzieł jak wystawa „Inmersión” Idiolidis Arias Riery.

 

Wernisaż ze szczytnym celem

Podczas otwarcia wystawy nie zabrakło również ważnego elementu charytatywnego. Każdy wernisaż organizowany w Manuarte ma charakter dobroczynny. Jedno dzieło — wskazane przez artystę jako najbardziej wartościowe i najwyżej wycenione — trafia na licytację. Także tym razem obraz został przeznaczony na ten cel. Jest to praca numer 5, znajdująca się na scenie. Licytację prowadził osobiście Agustin Egurrola.

Dochód  licytacji zostanie przekazany Fundacji Dom w Łodzi, która po raz drugi jest beneficjentem wernisażu organizowanego przez Manuarte. Fundacja na co dzień zajmuje się opieką nad osieroconymi dziećmi z poważnymi schorzeniami.  Obecnie buduje nowy dom, który ma spełniać potrzeby małych mieszkańców, gdzie będą mogli nie tylko mieszkać, ale też przechodzić proces leczenia, rehabilitacji i wszelkich terapii. Każda złotówka zebrana w ten sposób przybliża podopiecznych Fundacji Dom w Łodzi do upragnionej przeprowadzki, a licytacja w Manuarte w tym procesie jest kolejnym krokiem do przodu. Co ciekawe, dobroczyńca, który wygrał licytację, przekazał obraz na ręce prezes Jolanty Bobińskiej, by mógł zdobić jedną ze ścian nowego budynku.

Pozostałe obrazy Idiolidis prezentowane podczas wystawy również nie są wyłącznie dekoracją. Można je kupić. Do prac przygotowano certyfikaty autentyczności podpisane przez artystkę oraz specjalne umowy. Manuarte jest także przygotowane do zabezpieczenia, zapakowania i przekazania obrazu nabywcy niemal od razu po zakupie.

 

Miejsce, w którym sztuka wychodzi z galerii

Wernisaż Idiolidis dobrze pokazuje, czym chce być Manuarte. Nie klasyczną galerią, do której przychodzi się wyłącznie oglądać obrazy, ani tylko restauracją, w której najważniejsze jest jedzenie. To przestrzeń, w której obraz spotyka się z tańcem, muzyka z kuchnią, a kolacja z widowiskiem.

„Inmersión” pozwala zanurzyć się w świecie kubańskiej artystki, ale przy okazji pokazuje też, jak mocno sztuka może przenikać codzienność. Wśród cegły, sceny, muzyki, latynoskich smaków i rozmów z gośćmi obrazy Idiolidis nie są dodatkiem. Stają się częścią zmysłowego doświadczenia, gdzie nie tylko wzrok, ale też słuch, powonienie i smak dotykają sztuki integralnej. A jeśli Manuarte rzeczywiście ma być miejscem, w którym szarość codzienności nabiera koloru, to podczas tego wieczoru było to szczególnie dobrze widoczne. 

Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (0)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.

Wczytywanie komentarzy
logo