reklama

Chwile grozy na Chojnach. Szarpanina w restauracji w Łodzi. "Większą grupą uciekli"

Opublikowano: Aktualizacja: 
Autor:

Chwile grozy na Chojnach. Szarpanina w restauracji w Łodzi. "Większą grupą uciekli" - Zdjęcie główne
Autor: pexels (zdjęcie ilustracyjne) | Opis: Zdarzenie miało miejsce 25 września

reklama
Udostępnij na:
Facebook
Na sygnaleAwantura w lokalu przy ul. Socjalnej w Łodzi. Dwóch mężczyzn szarpało się, użyto również gazu.
reklama

Do niebezpiecznej sytuacji doszło w piątek 25 września, w jednym z lokali gastronomicznych przy ul. Socjalnej w Łodzi. Jak relacjonuje Barbara, właścicielka baru z kuchnią azjatycką, dwóch mężczyzn zaczęło się szarpać na terenie lokalu. W pewnym momencie użyto gazu.

 Sytuacja wyglądała groźnie, bo później weszła pani z małym dzieckiem, później jeszcze jeden klient, a oni przy drzwiach zaczęli się szarpać i psiknęli gazem

reklama

- opowiada właścicielka.

Według jej relacji wszystko zaczęło się, gdy jeden z mężczyzn schował się w toalecie. Drugi miał za nim wejść i próbować siłą wyciągnąć go z pomieszczenia. Później doszło do kolejnej szarpaniny.

Świadkami zdarzenia byli dwaj pracownicy lokalu. Jak podkreśla Barbara, nie chcieli oni angażować się bezpośrednio w konflikt między mężczyznami. Tym bardziej, jak się okazało, na zewnątrz na mężczyzn czekała grupa innych osób.

reklama

Bijący się mężczyźni mówili do siebie w języku, którego pracownicy restauracji nie znali, natomiast do nich zwracali się po angielsku.  Na szczęście w wyniku szarpaniny ani pracownicy, ani też goście nie ucierpieli. W trakcie awantury uszkodzone zostały tylko drzwi do toalety. 

Klienci byli w lokalu

Szczególnie niebezpieczny był moment, gdy w lokalu pojawili się kolejni klienci. Wśród nich była kobieta z małym dzieckiem.

reklama

 Nie wiadomo było, czego można się spodziewać. Klienci i pracownicy mogli dostać tak zwanym rykoszetem

- mówi pani Barbara.

Mężczyźni po pewnym czasie opuścili lokal i uciekli. Właścicielka, która w czasie zdarzenia przebywała poza Łodzią, później sprawdziła nagrania monitoringu.

reklama

 Jak sie okazało większą grupką uciekali 

 - relacjonuje.

Z jej informacji wynika, że pracownicy bezpośrednio po zdarzeniu nie zgłosili sprawy policji. Nie wiadomo również, czy którykolwiek z uczestników awantury oficjalnie zawiadomił funkcjonariuszy. Właścicielka zaznacza, że nie była obecna na miejscu i na razie nie ma informacji o dalszych działaniach policji. 

Zapytaliśmy wydział prasowy Komendy Miejskiej Policji w Łodzi czy mieli zgłoszenie na temat bójki w tym rejonie, czekamy na odpowiedź. 

To nie pierwszy incydent w lokalach właścicielki

Pani Barbara podkreśla, że podobne, poważniejsze zdarzenie w jej lokalach miało już miejsce wcześniej - tym razem w Łowiczu. Wówczas, w walentynki, dwóch mężczyzn miało pobić się na ulicy w związku z konfliktem o kobietę. Jeden z uczestników uderzył głową w witrynę lokalu, rozbijając szybę.

W tamtym przypadku pracownicy zawiadomili policję, a właścicielka kontaktowała się z komendą. Jak wspomina, funkcjonariusze poinformowali ją, że mężczyzna został już zatrzymany. Trafił również do szpitala.

 

reklama
Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

reklama
Komentarze (0)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.

Wczytywanie komentarzy
logo