Do niebezpiecznej sytuacji doszło w piątek 25 września, w jednym z lokali gastronomicznych przy ul. Socjalnej w Łodzi. Jak relacjonuje Barbara, właścicielka baru z kuchnią azjatycką, dwóch mężczyzn zaczęło się szarpać na terenie lokalu. W pewnym momencie użyto gazu.
Sytuacja wyglądała groźnie, bo później weszła pani z małym dzieckiem, później jeszcze jeden klient, a oni przy drzwiach zaczęli się szarpać i psiknęli gazem
- opowiada właścicielka.
Według jej relacji wszystko zaczęło się, gdy jeden z mężczyzn schował się w toalecie. Drugi miał za nim wejść i próbować siłą wyciągnąć go z pomieszczenia. Później doszło do kolejnej szarpaniny.
Świadkami zdarzenia byli dwaj pracownicy lokalu. Jak podkreśla Barbara, nie chcieli oni angażować się bezpośrednio w konflikt między mężczyznami. Tym bardziej, jak się okazało, na zewnątrz na mężczyzn czekała grupa innych osób.
Bijący się mężczyźni mówili do siebie w języku, którego pracownicy restauracji nie znali, natomiast do nich zwracali się po angielsku. Na szczęście w wyniku szarpaniny ani pracownicy, ani też goście nie ucierpieli. W trakcie awantury uszkodzone zostały tylko drzwi do toalety.
Klienci byli w lokalu
Szczególnie niebezpieczny był moment, gdy w lokalu pojawili się kolejni klienci. Wśród nich była kobieta z małym dzieckiem.
Nie wiadomo było, czego można się spodziewać. Klienci i pracownicy mogli dostać tak zwanym rykoszetem
- mówi pani Barbara.
Mężczyźni po pewnym czasie opuścili lokal i uciekli. Właścicielka, która w czasie zdarzenia przebywała poza Łodzią, później sprawdziła nagrania monitoringu.
Jak sie okazało większą grupką uciekali
- relacjonuje.
Z jej informacji wynika, że pracownicy bezpośrednio po zdarzeniu nie zgłosili sprawy policji. Nie wiadomo również, czy którykolwiek z uczestników awantury oficjalnie zawiadomił funkcjonariuszy. Właścicielka zaznacza, że nie była obecna na miejscu i na razie nie ma informacji o dalszych działaniach policji.
Zapytaliśmy wydział prasowy Komendy Miejskiej Policji w Łodzi czy mieli zgłoszenie na temat bójki w tym rejonie, czekamy na odpowiedź.
To nie pierwszy incydent w lokalach właścicielki
Pani Barbara podkreśla, że podobne, poważniejsze zdarzenie w jej lokalach miało już miejsce wcześniej - tym razem w Łowiczu. Wówczas, w walentynki, dwóch mężczyzn miało pobić się na ulicy w związku z konfliktem o kobietę. Jeden z uczestników uderzył głową w witrynę lokalu, rozbijając szybę.
W tamtym przypadku pracownicy zawiadomili policję, a właścicielka kontaktowała się z komendą. Jak wspomina, funkcjonariusze poinformowali ją, że mężczyzna został już zatrzymany. Trafił również do szpitala.
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.