Sąd Najwyższy zdecyduje o miejscu procesu pracownika sądu w Łodzi oskarżonego o oszustwo
Sąd Okręgowy w Łodzi wydał postanowienie o przekazaniu do Sądu Najwyższego akt sprawy byłego sekretarza sądowego oskarżonego o to, że przez 10 lat dokonywał oszustw jako pracownik sekretariatu jednego z wydziałów w łódzkim sądzie. Poinformował o tym PAP rzecznik prasowy Sądu Okręgowego w Łodzi sędzia Grzegorz Gała.
– Postanowieniem sądu przekazaliśmy sprawę do Sądu Najwyższego, by ten skierował ją do rozpoznania w innym sądzie równorzędnym
– powiedział sędzia Gała.
Wyjaśnił, że z uwagi na to, że oskarżony był pracownikiem sądu, wskazane jest, żeby proces nie odbywał się w Łodzi. O to zresztą wnioskował prokurator, kierując akt oskarżenia do Sądu Okręgowego w Łodzi.
Sędzia Gała powiedział PAP, że Sąd Najwyższy rozpoznaje taki wniosek na posiedzeniu niejawnym i ma pełną swobodę co do wyznaczenia innego sądu, może to być zatem każdy z sądów okręgowych w Polsce.
Akt oskarżenia przeciwko 40-letniemu byłemu sekretarzowi wydziału w Sądzie Okręgowym w Łodzi prokurator regionalny wniósł w grudniu 2025 r. Mężczyzna jest oskarżony o oszustwa na ponad 3,1 mln zł, pranie brudnych pieniędzy, fałszowanie i posługiwanie się fałszywymi dokumentami oraz o ukrywanie akt sądowych. Prokuratura Regionalna w Łodzi skierowała do sądu akt oskarżenia w tej sprawie.
Oszustwa na ponad 3 mln zł przez 10 lat
Wynika z niego, że 40-letni oskarżony w ciągu 10 lat, od stycznia 2015 r. do zatrzymania go w styczniu 2025 r., wykorzystywał miejsce pracy i dostęp do akt, dokumentów i systemów sądowych oraz wprowadzał w błąd służby finansowe sądu, dzięki czemu wyłudził ponad 3,1 mln zł.Według prokuratury oskarżony fabrykował dokumenty w postaci wniosków stron postępowań cywilnych o zwrot opłat sądowych i fałszował orzeczenia sądowe rozstrzygające o zwrocie tych opłat. Dokonywał też modyfikacji w systemie informatycznym sądu, a sfabrykowane pisma z poleceniem przelania rzekomo zwracanych opłat przesyłał służbom finansowym sądu.
W spreparowanych dokumentach wpisywał własne rachunki bankowe jako konta stron postępowań sądowych, więc sąd przelewał pieniądze na jedno z kont oskarżonego. Tych otworzył kilkadziesiąt, a wyłudzone pieniądze wypłacał w bankomatach albo wielokrotnie przelewał na inne rachunki bankowe, aby ukryć ich pochodzenie.
– W opinii prokuratury takie działanie miało na celu udaremnienie lub utrudnienie możliwości stwierdzenia przestępnego pochodzenia wyłudzonych pieniędzy
– powiedział rzecznik Prokuratury Regionalnej w Łodzi Krzysztof Kopania.
Prokurator dodał, że z wyłudzonych pieniędzy oskarżony spłacał karty kredytowe, płatności z tytułu najmu samochodów, umów leasingowych, polis ubezpieczeniowych i rat kredytów. Pokrywał nimi także koszty wycieczek, zakupów spożywczych i odzieżowych oraz opłacał koszty budowy i wyposażenia domu.
– Uznaliśmy, że 40-latek uczynił sobie z oszustw stałe źródło dochodów, co powoduje, że grozi mu do 15 lat więzienia
– powiedział rzecznik prokuratury.
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.