Oskarżony myślał, że znajomy ukradł mu telefon
Do dramatycznych zdarzeń doszło pod koniec kwietnia 2025 roku na terenie ogródków działkowych między ulicami Ciemną a Pienistą na Retkini. Świadkiem całej sytuacji był Grzegorz K., który również zasiadł na ławie oskarżonych za nieudzielenie pomocy pokrzywdzonemu. Z jego relacji wynikało, że do Adama C., który mieszkał w działkowej altanie, przyszedł znajomy, Andrzej M.
Między mężczyznami wybuchła kłótnia, gdyż Adam C. oskarżył Andrzeja M. o kradzież telefonu komórkowego. 47-latek zaczął okładać znajomego pięściami oraz drewnianą nogą od stołu. Grzegorz K. miał próbować go powstrzymać. Poważnie poturbowany Andrzej M. upadł na trawę przed altaną, zaś Adam C. i Grzegorz K. rozeszli się.
Gdy następnego dnia Grzegorz K. szedł do pracy, ciało Andrzeja M. leżało w tym samym miejscu. Okazało się, że mężczyzna nie żyje. Podczas późniejszego przesłuchania na pytanie śledczych, dlaczego Grzegorz K. nie pomógł pobitemu, ten miał odpowiedzieć, że nie sądził, iż jego obrażenia są poważne.
Na ciele pokrzywdzonego odkryto 12 ran tłuczonych
Na zwłokach odkryto 12 ran tłuczonych.
Ponieważ obaj oskarżeni odmówili składania wyjaśnień, sędzia Robert Świecki odczytał te składane w postępowaniu przygotowawczym. Wynikało z nich, że Adam C. przyznał się do zarzucanego czynu, zastrzegł jednak, że nie wszystkie obrażenia opisane w zarzucie zostały spowodowane przez niego.
- Byłem wtedy w amoku z powodu alkoholu. Poszło o telefon, myślałem, że Andrzej mi go zabrał. Telefon trzymałem pod poduszką i myślałem, że Andrzej mi go zabrał, bo on był ostatnią osobą, która wiedziała, gdzie go trzymam, a jak się obudziłem, to go nie było pod poduszką
- zeznawał wcześniej 47-letni oskarżony.
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.