Różnice między polskim i niemieckim systemem emerytalnym są już dziś duże. W Polsce powszechny wiek emerytalny wynosi od 1 października 2017 roku 60 lat dla kobiet oraz 65 lat dla mężczyzn. Są to minimalne granice umożliwiające uzyskanie świadczenia z ZUS.
W Niemczech trwa natomiast rozpoczęte wcześniej stopniowe podnoszenie standardowego wieku emerytalnego. Dla rocznika 1964 i kolejnych wynosi on 67 lat. Oznacza to różnicę siedmiu lat w przypadku kobiet oraz dwóch lat w przypadku mężczyzn w porównaniu z Polską.
Na tym jednak niemiecka reforma może się nie zakończyć. Komisja ds. zabezpieczenia emerytalnego zaproponowała, aby po 2031 roku odejść od stałej granicy i powiązać przyszły wiek emerytalny z przeciętną długością życia.
Dłuższe życie oznaczałoby dłuższą pracę
Zgodnie z rekomendacją wzrost długości życia byłby dzielony w proporcji dwa do jednego. Dwie trzecie dodatkowego okresu przypadałoby na aktywność zawodową, natomiast jedna trzecia zwiększałaby czas spędzony na emeryturze.
Przy wydłużeniu przeciętnego życia o rok oznaczałoby to więc około osiem dodatkowych miesięcy pracy i cztery miesiące dłuższego pobierania świadczeń.
Na podstawie obecnych prognoz niemiecki rząd wyjaśnia, że w pierwszej dekadzie działania systemu granica wzrosłaby stosunkowo niewiele – z 67 lat w 2031 roku do około 67 lat i sześciu miesięcy w 2041 roku.
Nie ma zatem decyzji o natychmiastowym podniesieniu wieku emerytalnego do 70 lat. Ta liczba pojawia się dopiero po przeniesieniu proponowanego mechanizmu na bardzo odległą przyszłość.
Granica 70 lat możliwa około 2091 roku
Jeżeli przeciętna długość życia nadal by rosła, a system działał bez większych zmian przez następnych sześć dekad, ustawowy wiek emerytalny mógłby około 2091 roku osiągnąć 70 lat.
W takim wariancie pierwszym rocznikiem, który standardową emeryturę uzyskiwałby po ukończeniu 70 lat, mogłyby być osoby urodzone w 2021 roku. Nie jest to jednak zapisane w obowiązujących przepisach i nie można dziś stwierdzić, że osoby z tego rocznika na pewno będą pracować do 70. urodzin.
To wyliczenie pokazuje przede wszystkim długoterminowy skutek proponowanej zasady: im dłuższe będzie przeciętne życie, tym później następowałoby standardowe przejście na emeryturę.
Polska także szybko się starzeje
Polska znajduje się w innej sytuacji prawnej, ale zmaga się z bardzo podobnym problemem demograficznym. Z prognoz Głównego Urzędu Statystycznego wynika, że do 2060 roku liczba ludności rezydującej może zmniejszyć się do około 32,9 mln. W porównaniu z 2022 rokiem oznaczałoby to spadek o około 4,8 mln osób.
Jednocześnie bardzo szybko będzie rosła grupa seniorów. Osoby mające 65 lat lub więcej mogą w 2060 roku stanowić około 30 proc. populacji Polski. Ich liczba ma wzrosnąć o około 2,5 mln w stosunku do 2022 roku.
Zmiana ta ma bezpośrednie znaczenie dla systemu emerytalnego. Coraz większa grupa będzie pobierała świadczenia, podczas gdy liczba osób w wieku aktywności zawodowej będzie się zmniejszała.
Polacy żyją dłużej, a liczba pracujących będzie maleć
Do tego dochodzi wydłużanie przeciętnego życia. Według danych GUS w 2024 roku przeciętne trwanie życia kobiet w Polsce wynosiło 82,26 roku, natomiast mężczyzn 74,93 roku.
Dla systemu emerytalnego znaczenie ma nie tylko sama liczba seniorów, ale również długość okresu, przez jaki przeciętnie pobierane są świadczenia. Szczególnie widoczne jest to w przypadku kobiet, które w Polsce mogą uzyskać emeryturę już od 60. roku życia, a jednocześnie żyją przeciętnie ponad 82 lata.
Nie oznacza to, że każda Polka będzie pobierała emeryturę przez ponad 22 lata, ponieważ wskaźniki te dotyczą różnych metod statystycznych i populacji. Dane pokazują jednak skalę różnicy między ustawową granicą wieku a przeciętną długością życia.
Niemcy wybierają regulację, Polska zachęca do późniejszej emerytury
Podstawowa różnica między Polską a rozważanym modelem niemieckim dotyczy sposobu wydłużania aktywności zawodowej. W Niemczech granica ustawowa miałaby po 2031 roku stopniowo przesuwać się wraz z długością życia.
W Polsce osiągnięcie 60 lub 65 lat nie zmusza pracownika do zakończenia zatrudnienia. Można pracować dalej i odłożyć moment pobierania świadczenia. Dłuższa praca zwiększa kapitał emerytalny i skraca statystyczny okres, przez który zgromadzone środki będą dzielone przy obliczaniu miesięcznej emerytury.
Państwo wprowadziło również zachęty podatkowe dla osób, które osiągnęły wiek emerytalny, ale rezygnują z pobierania świadczenia i nadal pracują. Jednym z takich instrumentów jest PIT-0 dla seniora.
Model polski opiera się więc obecnie przede wszystkim na dobrowolnym przedłużaniu aktywności zawodowej, podczas gdy rekomendacja niemieckiej komisji zakłada stopniowe przesuwanie ustawowej granicy.
Demografia wymusza debatę o przyszłości emerytur
Problem nie dotyczy wyłącznie Polski i Niemiec. Eurostat wskazuje, że 1 stycznia 2025 roku unijny współczynnik obciążenia demograficznego osobami starszymi wynosił 34,5 proc. Oznaczało to nieco ponad trzy osoby w wieku 15–64 lata przypadające na jedną osobę mającą 65 lat lub więcej.
Prognozy dla kolejnych dziesięcioleci wskazują na dalsze pogarszanie tych proporcji. To powoduje, że państwa szukają różnych sposobów utrzymania finansowej równowagi systemów: od zwiększania aktywności zawodowej seniorów, przez rozwój dodatkowego oszczędzania, po podnoszenie wieku emerytalnego.
Niemiecka komisja szacuje, że przesunięcie rzeczywistego momentu przechodzenia na emeryturę o sześć miesięcy może pozwolić na obniżenie potrzebnej składki emerytalnej o około 0,35–0,5 pkt proc. To jeden z argumentów ekonomicznych przemawiających za dalszym wydłużaniem pracy.
Niemieckie zmiany nadal pozostają propozycją
Rekomendacje komisji nie zmieniły automatycznie niemieckiego prawa. Rząd federalny zapowiada wykorzystanie ich przy przygotowywaniu reformy, ale konkretne przepisy muszą przejść normalną drogę legislacyjną.
Do tego momentu obowiązuje obecny system, w którym wiek emerytalny jest stopniowo zwiększany do 67 lat dla rocznika 1964 i młodszych.
Porównanie z Polską pokazuje jednocześnie, jak różne rozwiązania mogą przyjmować sąsiednie kraje znajdujące się pod podobną presją demograficzną. W Polsce kobiety zachowują prawo do świadczenia siedem lat wcześniej niż wynosi docelowa niemiecka granica, a mężczyźni dwa lata wcześniej.
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.