Sprawa dotyczy statku wycieczkowego MV Hondius, pływającego pod holenderską banderą. Jednostka zakończyła rejs na Teneryfie, gdzie pasażerowie opuścili pokład. Następnie statek ma zostać skierowany do Rotterdamu, gdzie zostanie przeprowadzona pełna dezynfekcja.
Od 2 maja sytuację monitorują międzynarodowe służby epidemiologiczne. Główny Inspektorat Sanitarny prowadzi działania związane z identyfikacją wszystkich osób, które mogły mieć kontakt z zakażonymi. Chodzi o ograniczenie ryzyka dalszego rozprzestrzeniania się wirusa.
Do tej pory potwierdzono osiem przypadków zakażenia hantawirusem związanych z rejsem. Pięć zakażeń zostało laboratoryjnie potwierdzonych, dwa uznano za prawdopodobne, a jeden przypadek pozostaje podejrzeniem. Zmarły trzy osoby. Obecnie hospitalizowanych jest pięciu pacjentów — czterech w Europie i jeden w Republice Południowej Afryki.
GIS poinformował jednocześnie, że obecnie ani wśród pasażerów, ani członków załogi nie ma osób wykazujących objawy choroby.
Hantawirus Andes i transmisja drogą kropelkową
Największe emocje budzi fakt, że chodzi o wariant Andes, występujący głównie w Ameryce Południowej. To właśnie ten podtyp hantawirusa jako jeden z bardzo nielicznych może przenosić się między ludźmi drogą powietrzno-kropelkową.
Wcześniejsze przypadki takiej transmisji obserwowano przede wszystkim w Argentynie i Chile. Większość hantawirusów przenosi się wyłącznie ze zwierząt na ludzi, głównie przez kontakt z wydzielinami zakażonych gryzoni.
– To nie jest żaden nowy wirus. Hantawirusy dzielimy na wirusy starego świata i nowego świata, czyli Ameryki – wyjaśnił w rozmowie z mediami dr Ernest Kuchar z Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego.
Eksperci podkreślają jednak, że możliwość zakażenia między ludźmi w przypadku wariantu Andes nie oznacza automatycznie wysokiego ryzyka pandemii.
– To nie drugi COVID-19 – zaznaczają wirusolodzy.
Według danych GIS wskaźnik reprodukcji wirusa wynosi około 2. Dla porównania najbardziej zakaźne warianty SARS-CoV-2 osiągały współczynnik przekraczający 20. Oznacza to, że zdolność wirusa do wywoływania masowych zakażeń jest znacznie mniejsza.
Hantawirus w Polsce? GIS potwierdza nadzór nad osobą polskiego pochodzenia
Najwięcej emocji w Polsce wywołała informacja o objęciu nadzorem epidemiologicznym osoby polskiego pochodzenia, która mogła mieć kontakt z zakażoną pasażerką wycieczkowca. Chodzi o tzw. „pacjentkę numer 2”, która zmarła już po opuszczeniu statku.
– To nie jest osoba ani chora, ani to nie jest pasażerka tego statku – podkreślił dr Paweł Grzesiowski, Główny Inspektor Sanitarny w rozmowie z mediami.
Służby sanitarne uspokajają, że osoba objęta nadzorem nie ma żadnych objawów i nie przebywa obecnie w Polsce. Nie zmienia to jednak faktu, że sprawa wywołała duże zainteresowanie opinii publicznej, szczególnie po doświadczeniach pandemii COVID-19.
Gryzonie głównym źródłem zakażenia hantawirusem
Naturalnym rezerwuarem hantawirusów są dzikie gryzonie, przede wszystkim myszy i szczury. Wirus znajduje się w ich ślinie, moczu oraz odchodach.
Do zakażenia człowieka najczęściej dochodzi podczas wdychania aerozolu powstającego z wyschniętych odchodów lub poprzez kontakt błon śluzowych ze skażonymi powierzchniami. Przenoszą się one na człowieka wraz z odchodami albo wydzielinami gryzoni.
W Europie również występują hantawirusy, choć zazwyczaj są to inne odmiany niż wariant Andes. Najczęściej odnotowuje się zakażenia związane z wirusami Puumala oraz Dobrava-Belgrad, przenoszonymi przez gryzonie leśne.
Objawy hantawirusa i wysoka śmiertelność wariantu Andes
Początkowe objawy zakażenia przypominają zwykłą grypę. Chorzy skarżą się na gorączkę, bóle mięśni, osłabienie, dreszcze i duszności. W cięższych przypadkach rozwija się hantawirusowy zespół płucny prowadzący do niewydolności oddechowej.
Według danych medycznych śmiertelność przy zakażeniu wariantem Andes może sięgać nawet 30–40 proc. w ciężkich przypadkach zespołu płucnego.
Lekarze podkreślają jednak, że większość zakażeń nie prowadzi do masowego rozprzestrzeniania się wirusa. Kluczowe znaczenie ma szybkie wykrywanie przypadków i izolacja osób zakażonych.
Rolnicy, turyści i żołnierze w grupie podwyższonego ryzyka
GIS przypomina, że największe ryzyko kontaktu z hantawirusami dotyczy osób mających styczność z miejscami bytowania gryzoni. Chodzi przede wszystkim o rolników, pracowników leśnych, żołnierzy, osoby biwakujące oraz ludzi sprzątających opuszczone budynki, magazyny i piwnice.
Specjaliści zalecają stosowanie masek ochronnych i rękawic podczas sprzątania miejsc, w których mogą znajdować się odchody gryzoni. Nie powinno się zamiatać suchych zanieczyszczeń, ponieważ zwiększa to ryzyko wytworzenia zakaźnego aerozolu.
WHO oraz Europejskie Centrum ds. Zapobiegania i Kontroli Chorób podkreślają obecnie, że ryzyko epidemiczne dla ogólnej populacji pozostaje niskie. Jednocześnie apelują o ostrożność i ścisły monitoring sytuacji.
Dodatkowe emocje wzbudziła równoległa informacja o wykryciu norowirusa na innym wycieczkowcu kursującym po Karaibach. Tam zakażenie potwierdzono u ponad 100 osób. Norowirus wywołuje silne objawy żołądkowo-jelitowe, ale nie jest uznawany za patogen o wysokiej śmiertelności.
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.