reklama

Urządzenie, które nie powinno być podłączone do przedłużacza. Strażacy wciąż o nim ostrzegają, a Polacy to ignorują

Opublikowano:
Autor: Alicja Kawczyńska

Urządzenie, które nie powinno być podłączone do przedłużacza. Strażacy wciąż o nim ostrzegają, a Polacy to ignorują - Zdjęcie główne
Autor: Archiwum | Opis: Gdy tylko za oknem robi się chłodniej, w wielu polskich domach z szaf wyjeżdżają przenośne grzejniki.

reklama
Udostępnij na:
Facebook
Polska i światGdy tylko za oknem robi się chłodniej, w wielu polskich domach z szaf wyjeżdżają przenośne grzejniki. Wolne gniazdko najczęściej znajduje się po drugiej stronie pokoju, więc z przyzwyczajenia sięgamy po najzwyklejszy przedłużacz. To kardynalny błąd, który każdej zimy kończy się interwencjami straży pożarnej.
reklama

Grzejnik musi być wpięty prosto w ścianę

Przenośny grzejnik elektryczny to jedno z najbardziej niebezpiecznych urządzeń, jeśli podłączymy je przez przypadkowy kabel. Standardowy grzejnik typu farelka lub konwektor pobiera średnio 2000 watów, a nierzadko jeszcze więcej. Co gorsza, sprzęt ten działa bez przerwy przez wiele godzin, przez co w kablu nieustannie płynie potężny prąd. Tak duże obciążenie w połączeniu z długim czasem pracy to prosta droga do zniszczenia cienkiego przewodu.

Sami producenci urządzeń grzewczych regularnie umieszczają w instrukcjach wyraźne ostrzeżenia zakazujące używania listew i przedłużaczy. Jedynym w pełni bezpiecznym rozwiązaniem pozostaje wpięcie wtyczki bezpośrednio do stałego gniazda ściennego.

Tani przedłużacz nie wytrzyma takiego obciążenia

reklama

Sedno problemu tkwi w parametrach technicznych najtańszych kabli, które Polacy mają w domach. Marketowe listwy bardzo często posiadają cienkie przewody o przekroju zaledwie 0,75 milimetra kwadratowego, co pozwala na bezpieczny przepływ prądu o natężeniu do 6 amperów, czyli mocy niespełna 1400 watów. Nieco grubszy kabel o przekroju 1 milimetra zniesie około 2300 watów, a dopiero solidny przewód 1,5 milimetra poradzi sobie z natężeniem 16 amperów i mocą blisko 3700 watów.

Podłączenie grzejnika o mocy 2000 watów do taniego, marketowego przedłużacza niemal natychmiast przekracza jego fizyczne limity. Przewód nie jest przystosowany do takiego obciążenia, a nadmiar energii błyskawicznie zamienia się w wysoką temperaturę. Izolacja zaczyna topnieć i odkształcać się, aż odsłania miedziane żyły, co prowadzi do zwarcia i gwałtownego zaprószenia ognia. Większość użytkowników nie ma pojęcia, jak cienkie żyły kryją się pod białą osłoną ich domowego przedłużacza.

reklama

Bezpieczniki w mieszkaniu nie uchronią przed pożarem

Wielu osobom wydaje się, że przed tragedią uchronią ich domowe korki. To niebezpieczny mit. Standardowy wyłącznik nadprądowy w tablicy rozdzielczej reaguje zazwyczaj dopiero przy natężeniu 16 amperów, podczas gdy pracujący grzejnik pobiera około 8–9 amperów. Z punktu widzenia domowej instalacji wszystko działa poprawnie, więc prąd płynie bez przeszkód.

Tani przedłużacz może bezgłośnie topić się na podłodze, zwłaszcza w okolicach wtyczek i gniazd, gdzie opór rośnie z czasem. Bezpiecznik w ścianie chroni wyłącznie instalację podtynkową i nie kontroluje tego, co dzieje się ze słabej jakości kablem rzuconym na dywanie.

Zwijany bęben to pułapka cieplna

Szczególną ostrożność należy zachować w przypadku przedłużaczy bębnowych. Nawet bardzo solidny przewód, który po całkowitym rozwinięciu radzi sobie z mocą blisko 3700 watów, w stanie zwiniętym traci nawet dwie trzecie swojej odporności. Ciasno ułożone zwoje sprawiają, że generowane ciepło nie ma ujścia i kumuluje się wewnątrz bębna jak w piekarniku. Włączenie 2000-watowego grzejnika do zwiniętego bębna oznacza natychmiastowe stopienie całej szpuli, dlatego przed użyciem dużej mocy kabel musi być bezwzględnie rozwinięty na całą długość.

reklama

Jakich innych sprzętów nigdy nie podłączać do listwy?

Przenośne ogrzewanie to niejedyny problem w polskich mieszkaniach. Podobny apetyt na prąd mają czajniki elektryczne o mocy od 1800 do 2200 watów, mikrofalówki, frytkownice beztłuszczowe, opiekacze czy elektryczne piekarniki. Duże urządzenia AGD, takie jak pralka, suszarka bębnowa czy zmywarka, ze względu na długi czas pracy pod dużym obciążeniem również bezwzględnie wymagają osobnego gniazda ściennego. Nieco mniejsze sprzęty generujące ciepło, w tym suszarki do włosów, lokówki czy prostownice, także pobierają w krótkim czasie ogromne ilości energii.

Do domowych przedłużaczy i listew powinno się podłączać wyłącznie drobną elektronikę o niskim poborze mocy, taką jak ładowarki do telefonów, laptopy, routery, telewizory czy lampki nocne LED.

reklama

Oznaki, że kabel natychmiast nadaje się do kosza

Przeciążony przedłużacz często wysyła sygnały ostrzegawcze, zanim dojdzie do pożaru. Niepokój powinno wzbudzić iskrzenie podczas wkładania wtyczki, wyczuwalny zapach topionego plastiku lub spalenizny, a także wyraźnie gorący przewód przy dotknięciu. Jeśli plastik wokół gniazda ciemnieje, mięknie lub odkształca się, sprzęt należy bezzwłocznie odłączyć od sieci i wyrzucić. Pękniętej lub stopionej izolacji nigdy nie wolno naprawiać taśmą izolacyjną.

Najgorszym błędem jest łączenie kaskadowe, czyli wpinanie jednego przedłużacza w drugi. Pierwszy kabel w szeregu przyjmuje wtedy sumaryczne obciążenie ze wszystkich urządzeń podłączonych dalej, co niemal zawsze kończy się stopieniem styków. Jeśli w pokoju brakuje wolnego kontaktu dla grzejnika, jedynym bezpiecznym wyjściem jest wezwanie uprawnionego elektryka i montaż dodatkowego punktu w ścianie.

reklama
Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

reklama
Komentarze (0)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.

Wczytywanie komentarzy
logo