reklama

Legia - Widzew. Nie o taki klasyk chodziło, ale emocje i tak sięgają zenitu

Opublikowano:
Autor:

Legia - Widzew. Nie o taki klasyk chodziło, ale emocje i tak sięgają zenitu - Zdjęcie główne
Autor: Marek Młynarczyk | Opis: Widzew - Legia

reklama
Udostępnij na:
Facebook
Polska i światTo powinien być mecz o mistrzostwo Polski, a co najmniej o puchary. Będzie o utrzymanie. Wygra ta - jeśli nie przeszkodzą sędziowie - która wzniesie się na swoje wyżyny.
reklama

Po raz ostatni Widzew wygrał na stadionie Legii prawie 29 lat temu. Tak, chodzi o legendarny mecz z 1997 roku, kiedy ekipa Franciszka Smudy przegrywała na kilka minut przed końce 0:2, ale zwyciężyła 3:2. Widzew sięgnął wtedy po czwarte i swoje ostatnie mistrzostwo Polski. Z Legią wygrywał później już tylko cztery raz, ale już tylko w Łodzi. 

Po raz ostatni w 2024 roku kiedy przełamał hegemonię Wojskowych zwyciężając 1:0. Gola w doliczonym czasie gry zdobył Fran Alvarez. Z drużyny, która tego dokonała zostali tylko on, Mateusz Żyro oraz Bartłomiej Pawłowski, tyle że jedynie Hiszpan gra w pierwszym składzie. Dzisiaj na pewno wiele będzie zależeć od jego gry.

Tamten sezon Legia zakończyła na trzecim miejscu i awansowała do europejskich pucharów. Z kolei Widzew był na 9. miejscu, najlepszym po powrocie do ekstraklasy i najlepszym w XXI wieku. Teraz w obu klubach marzą o takich miejscach, ale nic z tego. Obie drużyny zawaliły rozgrywki i teraz została im walka o utrzymanie. Dla szefów klubów, trenerów, piłkarzy, kibiców to szok, bo przecież ambicje były inne. I na starcie tego sezonu, który zaraz się kończy, na pewno większość przewidywałaby, że mecz między tymi zespołami decydować może raczej o mistrzostwie, czy pucharach, aniżeli o pozostaniu w elicie. 

reklama

Kto spadnie z PKO BP Ekstraklasy?

Ten mecz jeszcze o niczym nie rozstrzygnie, bo zostaną trzy kolejki, a zagrożonych spadkiem jest więcej zespołów. Wygrany zgarnie trzy punkty, co znacznie polepszy jego sytuację i na pewno pozytywnego kopa przed kolejnymi starciami. Widzew ma 36 punktów, a Legia 37. Łódzki zespół zagra jeszcze u siebie z Lechią Gdańsk, na wyjeździe z Koroną Kielce i w Sercu Łodzi z Piastem Gliwice. Z kolei warszawska drużyna zmierzy się na wyjazdach z Bruk-Betem Termaliką Nieciecza i Lechią, a na koniec wróci na swój stadion, by zagrać z Motorem Lublin. Trudno stwierdzić, kto ma lepszy, a kto gorszy terminarz. Zresztą, to już chyba na tym etapie nieważne. 

Kto jest faworytem dzisiejszego meczu? Legia jest po klęsce z Lechem Poznań (0:4), a Widzew po wygranej z Motorem (2:0). To jednak chyba o niczym nie świadczy, bo oba zespoły potrafią grać w kratkę i równie dobrze mogłoby być teraz na odwrót. Zdecyduje więc chyba forma dnia, motywacja, indywidualne umiejętności piłkarzy, którzy mogą jedną akcją, zagraniem, rozstrzygnąć losy spotkania. Za gospodarzami na pewno będą trybuny i głośny doping.

reklama

Widzewiacy nie mogą więc pęknąć. To może być kluczowe. Cały czas jest też nadzieja, że to w końcu będzie ten mecz, który zapamięta się po tym sezonie w pozytywnym sensie. Była wygrana z mistrzem Polski Lechem Poznań w debiucie Aleksandara Vukovicia, ale zwycięstwo w klasyku chyba było to przebiło. Na pewno, by przebiło.

Nowa druga linia Widzewa

Marek Papszun może wybierać piłkarzy z całej kadry, Vuko ma gorzej. Do wcześniej kontuzjowanych graczy w ostatnim meczu dołączył Lukas Lerager, a Juljan Shehu musi pauzować za karkti. W Warszawie zobaczymy więc całkiem nową drugą linię. Do Alvareza zapewne dołączą Lindon Selahi oraz Emil Kornvig, który ostatnio biegał na prawym skrzydle, co nie było dobre dla niego i drużyny. Na prawą flankę powinien więc wskoczyć Angel Baena, bo Vuković chyba nie bardzo lubi Osmana Bukariego, a raczej nie ceni wysoko jego umiejętności.

reklama

Nieważne jednak, kto zagra od początku, a kto wejdzie w trakcie gry. Nikt nie może zawieść. Trzeba być czujnym, twardym i skutecznym w defensywie, co Widzewiakom już się udawało, a do tego odważnym w ofensywie. I również skutecznym.

Widzew może wygrać z Legią. Tak słaba nie była od dawna. Tyle że czerwono-biało-czerwoni też nie są zbyt mocni, o czym przekonaliśmy się w tym sezonie. Ale szansa jest i trzeba próbować.

reklama
Artykuł pochodzi z portalu lodzkisport.pl. Kliknij tutaj, aby tam przejść.
Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

reklama
Komentarze (0)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.

Wczytywanie komentarzy
logo