Piłkarze Widzewa trenują na zgrupowaniu w tureckim Belek. Oczywiście wszystko skupia się wokół pracy, odpowiedniego przygotowania do rundy wiosennej sezonu 2025/2026. Ale jest też czas na zabawę, odpoczynek i wywiady. Belek znów jest zimową stolicą polskiej piłki, trenuje w niej sporo drużyn. I nic dziwnego, że redakcje i portale wysyłają tam swoich dziennikarze. I rozmawiają z piłkarzami.
Przemysław Langier z Interii porozmawiał m.in. z Andim Zeqirim. Ostatniego lata Szwajcar trafił do Widzewa za rekordowe wtedy dla klubu 2 miliony euro. Zeqiri długo zawodził, odpalił dopiero na koniec jesieni, kiedy strzelił dwa gole. W wywiadzie dla Interii wrócił m.in. do momentu przyjścia do łódzkiego klubu.
- Wiedziałem, że w Polsce to duży klub, ale nie sądziłem, że aż tak. Presja jest tutaj ogromna, ale ja ją lubię. Lubię, gdy kibice naciskają na nas, co czasem przekłada się na ich niezadowolenie, ale to całkowicie zrozumiałe. Przecież płacą za bilety, by nas oglądać. W pierwszej rundzie często obserwowaliśmy ich frustrację i trudno się dziwić - powiedział Szwajcar.
Andi Zeqiri o ofercie Widzewa
Zeqiri przyznał, że oferta Widzewa nie była jedyną, ale wybrał tę, bo... - Podstawą jest dla mnie to, by grać w klubie, który jest mną naprawdę mocno zainteresowany. Generalnie zainteresowanie wokół mnie było niezłe, ale rzadko takie, bym wiedział, że będę tam naprawdę ważny. W pewny momencie pojawił się Robert Dobrzycki. (...) Robert wcześniej przyszedł do mnie, rozmawiał, namawiał - to było coś szczególnego. To była bezpośrednia komunikacja, w której jasno opisywano mi, jak istotnym elementem tego projektu będę. To była główna przyczyna, dlaczego znalazłem się w Widzewie. Gdy właściwie podjąłem już decyzję, zacząłem sprawdzać pewne rzeczy w Internecie - na przykład, gdzie na mapie leży Łódź. Patrzę: w środku Polski, idealnie - opowiada.Przemysław Langier spytał też m.in. widzewiaka o najtrudniejszy moment jesienią. - Nie było takiego jednego momentu - po prostu dla napastnika to trudne, gdy nie strzela bramek. Nie ma radości z grania, tym bardziej że nie było zwycięstw. Wpada się wtedy w taką spiralę i zaczynasz się zastanawiać, co robisz źle. To nie było ani łatwe, ani przyjemne - powiedział.
Były też pytania o zmiany w klubie, m.in. dyrektora sportowego i trenerów. Szwajcar przyznał, że od Igora Jovićevicia bije niesamowity głód wygrywania. - Zaraża tym innych, zresztą uważam, że końcówka roku była już całkiem niezła w naszym wykonaniu, a będzie już tylko lepiej. Jest z nami krótko, a ja już mam wrażenie, że dużo się od niego nauczyłem - stwierdził piłkarz.
Z Widzewem do Ligi Mistrzów
Zeqiri chwali też polską ekstraklasę. - Dziś patrzę na Ekstraklasę, jak na ligę, która niesamowicie rośnie. Nie widzę jakichś ogromnych różnic w porównaniu z Belgią, a spodziewam się, że będą się jeszcze zmniejszać. Nie zdziwię się, jak za jakiś czas Ekstraklasa będzie nawet odrobinę lepsza. Jestem właściwie pewny, że niedługo będziemy mówić o polskiej lidze jako jednej z dziesięciu najlepszych w Europie - uważa.Zeqiri przyznał również, że jego marzeniem jest jeszcze raz trafić do lig z TOP 5. - Ale jeśli awansujemy z Widzewem do Ligi Mistrzów, uznam, że to też spełnienie mojego marzenia - powiedział.
Cały wywiad można przeczytać tutaj.
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.