Reklama

Reklama

Górnik Łęczna – Widzew [POMECZOWE OCENY TUŁÓDŹ.PL]

Opublikowano:
Autor:

Górnik Łęczna – Widzew [POMECZOWE OCENY TUŁÓDŹ.PL] - Zdjęcie główne

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

Sport Podopieczni trenera Marcina Kaczmarka ograli w niedzielę 8 marca Górnik Łęczna i mogą spokojnie przygotowywać się do kolejnego spotkania. Mają oni wciąż nad czym pracować, bo mecz w Łęcznej nie był wybitny w ich wykonaniu, co odbiło się na ocenach.

Zachęcamy najpierw do przypomnienia sobie boiskowych wydarzeń z tego spotkania w naszej RELACJI NA ŻYWO oraz RELACJI POMECZOWEJ. Oceniamy w skali od 1 (najgorsza) do 10 (najlepsza).

WOJCIECH PAWŁOWSKI – OCENA: 9

Niekwestionowany bohater tego spotkania. W drugiej połowie wielokrotnie musiał interweniować i bardzo dobrze bronił wszystkie, nawet najgroźniejsze strzały rywali. Kilkukrotnie przerywał także akcje Górnika dobrze wychodząc do dośrodkowań. Przy stracie bramki nie zawinił, ale do najwyższej oceny nieco mu zabrakło – zdarzyło mu się podjąć zbyt duże ryzyko przy niektórych interwencjach, a jego długie podania rzadko trafiały do kolegów z drużyny.

ŁUKASZ KOSAKIEWICZ – OCENA: 6

Lepszy mecz w wykonaniu prawego obrońcy niż ten z Olimpią, choć widać, że w Łęcznej bardziej niż zwykle odpowiadał za defensywę. Mimo to zdołał uczestniczyć w akcji bramkowej i to po jego zagraniu piłkę do własnej bramki wbił Kalinkowski. W obronie nie był nie do przejścia m.in. dopuszczając Dzięgielewskiego do groźnego uderzenia, ale kilkukrotnie zdołał zatrzymać szarżujących jego stroną przeciwników.

HUBERT WOŁĄKIEWICZ – OCENA: 6

Niespodziewanie to nie Rudol, a właśnie Wołąkiewicz tworzył parę stoperów z wracającym do składu Danielem Tanżyną. Wciąż widać jeszcze niezrozumienie z kolegami, jednak doświadczenie Huberta pozwala mu na trzymanie przyzwoitego poziomu. Ogółem środkowym obrońcom Widzewa zdarzało się przegrywać pojedynki w powietrzu przed własną bramką, lecz to, że byli co chwila bombardowani dośrodkowaniami, nie było ich winą.

DANIEL TANŻYNA – OCENA: 7

Jest liderem obrony Widzewa i było to widać od razu po jego powrocie do pierwszego składu. Przyklejony do Wojciechowskiego przez cały mecz, wychodził za nim nawet do połowy boiska i nie pozwalał mu na wiele. Zanotował kilka dobrych interwencji, a przy straconej bramce nie może sobie nic zarzucić, gdyż był odpowiedzialny za inną strefę pola karnego. Choć mało uczestniczył w akcjach ofensywnych, to jego precyzyjne podanie na kilkadziesiąt metrów do Radwańskiego rozpoczęło akcję, po której Widzew wyszedł na prowadzenie.

MARCEL PIĘCZEK – OCENA: 5

Niestety młody defensor był najsłabszym ogniwem obrony łodzian w tym meczu. Nie upilnował Baranowskiego na początku pierwszej połowy i pozwolił mu na zdobycie bramki. Wiele z dośrodkowań gospodarzy było zagrywanych z jego strony, a z przodu również nie radził sobie najlepiej, będąc zatrzymywanym przez Orłowskiego. Jeśli Pięczek nie poprawi swojej gry, możliwe, że niedługo znów zastąpi go Kornel Kordas.

BARTŁOMIEJ POCZOBUT – OCENA: 6

Lepsze spotkanie w wykonaniu defensywnego pomocnika niż to przed tygodniem, wciąż jednak nie jest takim monolitem jak w końcówce jesieni. Potrafił uprzykrzyć życie piłkarzom Górnika, którzy częściej atakowali bokami niż środkiem pola, gdzie mieli mniej swobody. W drugiej połowie, gdy cała drużyna wycofała się, brakowało czasami aby Poczobut szybciej doskoczył do rywali, którzy mieli kilka okazji do strzału sprzed pola karnego. Na minus żółta kartka złapana nie za heroiczny faul taktyczny, a niepotrzebną szarpaninę z Dzięgielewskim.

MATEUSZ MOŻDŻEŃ – OCENA: 7

Nie był to koncert w wykonaniu środkowego pomocnika Widzewa, nie można jednak nie docenić jego udziału przy obu bramkach, a tym samym przy zwycięstwie jego drużyny. W 17. minucie świetnie zagrał z rzutu wolnego do Kosakiewicza, rozpoczynając akcję bramkową (podobnie jak w poprzednim meczu). W 39. minucie to on był finalizatorem akcji i nie pomylił się, gdy dostał podanie przed pole karne od Radwańskiego. W drugiej połowie trochę przepadł i choć brakowało jeszcze jego dobrego rozegrania piłki, to i tak był dużo aktywniejszy niż przed tygodniem.

HENRIK OJAMAA – OCENA: 5

Nowy skrzydłowy Widzewa nie zabłysnął niczym szczególnym w spotkaniu z Górnikiem. Miał kilka ciekawych pomysłów, głównie na dogrania prostopadłe, lecz część z nich została dobrze zablokowana, lub zabrakło zrozumienia ze strony kolegów. Dobrze walczył w odbiorze, ale było to raczej chwilowe przerwanie akcji, niż okazja do kontry. W jednej z takich sytuacji był spóźniony, przez co ostro faulował i zobaczył za to żółty kartonik.

ADAM RADWAŃSKI – OCENA: 5

Choć ofensywny pomocnik łódzkiego zespołu zdaje się być często apatyczny, nie można odmówić mu wpływu na wyniki drużyny. Wielokrotnie tracił piłkę na rzecz rywali zaprzepaszczając dobrze zapowiadające się kontry lub akcje ofensywne zespołu. Jeśli już dobrze zagrał, to koledzy nie potrafili tego wykorzystać, poza jedną sytuacją, w której asystował przy bramce Możdżenia. Oddał ledwie dwa strzały na bramkę Rojka i żaden z nich nie wymagał interwencji golkipera rywali. Asysta to za mało przy ogromnie jego strat, stąd niska ocena dla pomocnika Widzewa.

KONRAD GUTOWSKI – OCENA: 4

Jeszcze bardziej bezproduktywny i niewidoczny niż Ojamaa czy Radwański. Jedyne co wypracował dla zespołu, to kilka rzutów wolnych i jedno dobre zagranie z pierwszej połowy gdy ograł dwóch rywali i celnie odegrał do kolegi z zespołu. Aż dziwne, że dograł mecz do końca nie będąc wcześniej zmienionym.

MARCIN ROBAK – OCENA: 5

Najsłabszy jak dotąd mecz kapitana Widzewa w tym sezonie. Przydał się parę razy we własnym polu karnym wybijając piłkę, przy stracie bramki próbował ratować sytuację, ale nie zdołał przeszkodzić Baranowskiemu w oddaniu strzału. W polu karnym rywala natomiast piłkę miał bardzo rzadko, a jeśli już ją dostał, to obrońcy odbierali mu futbolówkę, nie pozwalając doświadczonemu napastnikowi nawet na jeden strzał. Po raz pierwszy w tym sezonie został zmieniony przed końcem spotkania.

CHRISTOPHER MANDIANGU – OCENA: 5

Wszedł na kwadrans zmieniając Ojamę i mimo swojej dynamiki nie zdołał odciążyć kolegów z drużyny oraz wprowadzić choćby trochę zamieszania pod bramką rywala. Z drugiej strony trzeba przyznać, że reszta piłkarzy Widzewa nie za bardzo kwapiła się, aby wykorzystać mobilnego Mandiangu do jakiejś szybkiej kontry.

RAFAŁ WOLSZTYŃSKI, MARCEL GĄSIOR

Obaj weszli w samej końcówce i grali zbyt krótko, aby ich ocenić.

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

Lubisz newsy na naszym portalu? Załóż bezpłatne konto, aby czytać ekskluzywne materiały z Łodzi i okolic.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (0)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.

Wczytywanie komentarzy