Za czterokrotnym mistrzem Polski ciężkie tygodnie i wcale nie jest powiedziane, że kolejne będą łatwiejsze. Łodzianie po porażce z Pogonią Siedlce 1:3 spadli z fotela lidera, a trener Marcin Kaczmarek drży o swoją posadę.
!reklama!
Co prawda, prezes Martyna Pajączek zapowiedziała ostatnio, że Marcin Kaczmarek ma jej pełne poparcie. Trudno jednak w takim razie racjonalnie wytłumaczyć jej negocjacje z Leszkiem Ojrzyńskim czy Maciejem Bartoszkiem. Fakty są jednak takie że to właśnie aktualny szkoleniowiec poprowadzi Widzew w starciu z GKS-em, ale co będzie dalej- niewiadomo. Sam zainteresowany stara się skupiać jedynie na pojedynku w Katowicach.
- Wszyscy zdajemy sobie sprawę z wagi tego spotkania w kontekście walki o awans do I ligi, dlatego jesteśmy bardzo skoncentrowani. Chcemy przygotować się do tego meczu jak najlepiej i zrobimy wszystko, co w naszej mocy, by zapunktować w Katowicach. Mam nadzieję, że w niedzielę uda nam się odciąć od tego, co za nami i skoncentrować się na meczu z GKS-em. To najważniejsze spotkanie w sezonie i każdy w zespole ma tego świadomość – powiedział przed meczem trener Kaczmarek.
Nikt w zespole nie narzeka na urazy, oprócz Przemysława Kity i Krystiana Nowaka, którzy doznali poważnych kontuzji jeszcze w lutym. Żaden widzewiak nie musi też pauzować za nadmiar żółtych kartek, co oznacza, że opiekun łodzian będzie miał duży wachlarz możliwości przy wyborze składu. Do treningów z drużyną wrócił więc niedawno kontuzjowany Hubert Wołąkiewicz i prawdopodobnie zastąpi on Sebastiana Rudola, który ponoć nie jest ulubieńcem trenera, a w ostatnim meczu sprokurował nawet rzut karny. Do dyspozycji będą także Adam Radwański i Bartłomiej Poczobut, którzy nie zagrali w Siedlcach za kartki. Wydaje się, że obaj wrócą do jedenastki, a zastąpią odpowiednio Rafała Wolsztyńskiego i Marcela Gąsiora. To oznacza, że trener wróci do ustawienia z jednym napastnikiem, stawiając tym samym na większą przewagę w środku pola.
GKS Katowice zajmuje trzecią lokatę w tabeli z dorobkiem 54 punktów i stratą jednego oczka do łodzian. Podopieczni trenera Rafała Góraka od wznowienia rozgrywek zdobyli trzynaście punktów, wygrywając m.in. z aktualnym liderem Górnikiem Łęczna 2:1. W ostatniej kolejce katowiczanie również zwyciężyli takim samym bilansem bramkowym, tyle że z Elaną Toruń. GieKSa ma ochotę na awans, jednak przed sezonem ani razu nikt w klubie nie mówił, że jest to cel numer jeden, dzięki temu mieszanka młodych piłkarzy z kilkoma doświadczonymi gra bez większej presji, co zaowocowało tak wysoką pozycją w tabeli.
W jesiennym starciu obu ekip padł remis 1:1. Łodzianie otworzyli wtedy wynik za sprawą celnego uderzenia Bartłomieja Poczobuta, który w poprzednim sezonie występował w… GKS-ie Katowice. Jeśli katowiczanie zwyciężą niedzielne zawody, to przegonią aktualnego wicelidera i zbliżą się do awansu z bezpośredniego miejsca. Jeśli lepsi okażą się łodzianie to pozostaną na drugim miejscu w tabeli, tak samo jak w przypadku remisu. Jakim wynikiem zakończy się w niedzielę ten arcyważny mecz dla jednych i drugich?
GKS Katowice – Widzew Łódź
Niedziela, 12 lipca, godz. 13.05
Stadion GKS-u, ul. Bukowa 1, Katowice
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.