reklama

"ŁKS może zamienić się miejscami z Widzewem. To jest realne". Mistrz Polski z Widzewem ocenia sytuację drużyny

Opublikowano: Aktualizacja: 
Autor:

"ŁKS może zamienić się miejscami z Widzewem. To jest realne". Mistrz Polski z Widzewem ocenia sytuację drużyny - Zdjęcie główne
Autor: Marek Młynarczyk | Opis: Widzew Łódź - Bruk-Bet Termalica Nieciecza

reklama
Udostępnij na:
Facebook
SportSzef - Robert Dobrzycki - dał wszystko: super pieniądze, wielkie kontrakty. Dawał zielone światło na transfery, a nawet wymienił murawę na swój koszt. Więcej zrobić nie może, to nie te czasy, żeby gdzieś dzwonić. A piłkarze na boisko nie pokazują nic. Jestem bardzo rozczarowany - mówi Sławomir Gula, wychowanek Widzewa, który w 1996 roku zdobył z nim mistrzostwo Polski.
reklama

To był naprawdę udany weekend Widzewa - wygrał mecz, a inne drużyny zagrożone spadkiem potraciły punkty.

- Zgadza się, wszystko ułożyło się bardzo dobrze, ale i tak nie mogę pozbyć się wrażenia, że to wszystko po prostu przypadek. Wygrana Widzewa nim była, bo nie widziałem dobrej gry. Co kolejkę czekam na jakiś przełom, że to może w końcu będzie ten mecz, w którym zobaczymy drużynę, która gra dobrą piłkę, ale on nie następuje. Teraz jest takie przekonanie, że na koniec sezonu Widzew ma najlepszy terminarz spośród zespołów, które grają o utrzymanie. Jak dla mnie, to nie ma dobrego, czy złego terminarza, bo każdy mecz jest jak loteria, każdy może wygrać z każdym. Następnym rywalem Widzewa jest Radomiak i każdy wynik jest możliwy. Tak jest co kolejkę, nie ma faworytów. Z drużynami z dołu punkty tracą też zespoły walczące teoretycznie o mistrzostwo.

reklama

Czyli wygrana Widzewa z Bruk-Betem Termaliką nie zrobiła na pana wrażenia?

- Trzeba było zdobyć punkty i to w wielkich bólach się udało. Ale forma, styl... To nie napawa optymizmem przed końcówką sezonu. Kuleje przede wszystkim ofensywa. Pociecha tylko taka, że Widzew wygrał mecz nie grając dobrze w piłkę. Gdy grasz dobrze, to szanse na zwycięstwo masz większe. To oczywiste. A tu było słabo, a punkty są. Jak będzie w kolejnym meczu, nie wiem. Oglądałem spotkanie Radomiaka z Zagłębiem. Radomiak do przerwy nie istniał, potem Zagłębie się cofnęło. A pomysł drużyny z Radomia na ofensywę, to były wrzutki, a nie jakieś akcje. Nie ma się na pewno czego bać. Ale i Radomiak nie musi się bać Widzewa. Myślę, że znów to może być taki mecz na 0:0, o wyniku którego może zdecydować jedna akcja. Bo tak wyglądają mecze Widzewa. To pojedynki na jedną, maksymalnie dwie bramki. Tak było teraz, tak było w poprzednich meczach. Szkoda tylko, że nie było więcej punktów, bo w obecnej sytuacji każdy jest ważny. W Gdyni mogło się udać zwyciężyć, ale sędziowie nie podyktowali rzutu karnego, co było szczytem! Szkoda dwóch punktów. Tak samo, jak w Częstochowie. Widzew powinien mieć teraz cztery punkty więcej i znacznie lepszą sytuację.

reklama

Pochwalmy go jednak za coś...

- Widzew dobrze gra w obronie, bo ma dobrych obrońców. Te defensywne transfery sprawdzają się najbardziej. I dlatego myślę, że to czas, by podjąć większe ryzyko w ataku. Jak masz tak dobrych piłkarzy z tyłu, jak Wiśniewski, Kapuadi i Drągowski, to wystarczy ich tam trzech, dajmy kogoś więcej do ofensywy. Oni dadzą sobie radę. Pamiętam taki mecz z dawnych czasów. Graliśmy ze Stomilem Olsztyn. Rysiek Czerwiec dostał czerwoną kartkę już w 20. minucie. Mimo to nie rezygnowaliśmy z walki o zwycięstwo. Mieliśmy z tyłu Tomka Łapińskiego i Andrzeja Woźniaka w bramce. Przeszliśmy w obronie na grę jeden na jednego i chłopaki dali radę. Nie było widać, że jest nas jednego mniej. I po golu Andrzeja Michalczuka wygraliśmy. Podjęliśmy ryzyko, które się opłaciło. Oczywiście do tego potrzebne są asy w defensywie, ale obecny Widzewa naprawdę ma tak dobrych piłkarzy. 

reklama

Tak w ogóle, to jak wielki czuje pan zawód, że Widzew gra tak słabo i jest przedostatni w tabeli?

- Szczerze powiem, że nie mogłem się doczekać na grę tej drużyny po takich transferach. Byłem przekonany, że indywidualna jakość tych piłkarz musi przełożyć się na lepszą grę i znacznie lepsze wyniki. Nie liczyłem na mistrzostwo, ale na grę jak równy z równym z czołówką i zwycięstwa ze słabszymi zespołami. Jak idziesz to salonu samochodowego i widzisz jedno auto za 100 tysięcy złotych i drugie za milion, to oczywiste, że więcej oczekujesz po tym drugim. Lepszego wyposażenia, osiągów, jakości, itp. A w Widzewie tego nie ma. Nie wyszło, na co złożyło się wiele rzeczy. To m.in. nieudane pojedyncze mecze, błędy sędziów, złe boiska, zła pogoda, błędy przy wyborze trenerów, niektóre transfery. Widzew kupował piłkarzy pod taktykę trenera, a za chwilę jego już nie było i to powtórzyło się kilka razy. Nagle okazało się, że najdroższy piłkarz kupiony przez polski klub nie pasuje do taktyki i zamiast grać rozdaje kwiaty pod stadionem. Chociaż w sumie prawda jest taka, że jak jesteś dobry, to pasujesz do każdej.

reklama

Albo nie może grać, bo nie ma pozwolenia na pracę.

- Tego już naprawdę nie rozumiem. Przecież, gdy Widzew kupował Osmana Bukariego, to wiedział, jak długo trwa liga, jego pozwolenie itd. Gdyby Bukari grał super, wygrywał mecze i nagle musiał wyjechać do Afryki, to dopiero byłaby afera, gdyby zniknął na trzy tygodnie. To wszystko nie wygląda profesjonalnie. W klubie są wielkie pieniądze, to ekstraklasa ekstraklasy, a tu takie rzeczy. 

Ale chyba największe pretensje można mieć jednak do piłkarzy? To oni wychodzą na boisko.

- Pieniądze oczywiście nie grają, ale wielu z tych zawodników naprawdę ma spore umiejętności. Nie rozumiem, dlaczego nie chcą tego pokazać, czy nie umieją. Jak nie idzie drużynie, to indywidualności mogą wygrywać mecze: jakimś super strzałem, podaniem, akcją indywidualną. A nic takiego się nie dzieje. Przełamanie nie nadchodzi, a sezon zaraz się kończy. Szef - Robert Dobrzycki - dał wszystko: super pieniądze, wielkie kontrakty. Dawał zielone światło na transfery, a nawet wymienił murawę na swój koszt. Więcej zrobić nie może, to nie te czasy, żeby gdzieś dzwonić. A piłkarze na boisko nie pokazują nic. Uważam, że Widzew nie jest lepszy od kilku drużyn z 1. ligi. To przykre. A drugiej strony, może to dobrze, że kasa to nie wszystko, nie da się iść drogą na skróty - im więcej kasy włożysz, tym lepszą masz drużynę. PSG wydało ogromne pieniądze, brało największe gwiazdy, a długo nie mogło zbudować zespołu adekwatnego do nakładów. Wiadomo, że w lidze każdy chce ograć Widzew także dlatego, że klub ma tyle pieniędzy, a piłkarze zarabiają najwięcej w ekstraklasie, ale boli mnie to, że piłkarze łódzkiej drużyny nie chcą udowodnić, że dostają tyle, bo po prostu na wiele ich stać, wiele potrafią, są lepsi. 

Widział pan ostatni występ Andiego Zeqiriego? To piłkarz za 2 miliony euro, sam właściciel klubu poleciał po niego odrzutowcem. 

- To wielkie rozczarowanie. Jesienią zdawałem sobie sprawę, że nie da jeszcze za dużo drużynie, bo nie grał, bo musi się zaaklimatyzować. Ale liczyłem na to, że wiosną to będzie zawodnik, który będzie robił różnicę. A tak nie jest, wygląda bardzo słabo. Nie wiem, dlaczego tak jest, bo przecież on musi coś umieć. Do reprezentacji Szwajcarii nie był powołany raz, ale regularnie. Może jest przemotywowany… Naprawdę nie wiem. 

A Emil Kornvig? Był jeszcze droższy, też miał być gwiazdą.

- W każdym kolejnym meczu gra słabiej. Po pierwszych występach widziałem, że to kawał grajka, ale już tego nie widzę. Na pewno nie pomaga to, że nie gra na swojej pozycji. Gdy na nią wrócił, np. w sobotę, to od razu i on i drużyna grały lepiej. Kiedyś do reprezentacji Polski powołania dostawali najlepsi środkowi pomocnicy z ekstraklasy i oczywiście każdy nie mógł grać w środku. Więc niektórzy lądowali na skrzydłach, grali słabo i poszedł przekaz, że nie nadają się do reprezentacji. W Widzewie źle budowali tę drużyny, nie ma w tym żadnej myśli. Na przykład za grube miliony ściągano skrzydłowych, a nagle okazało się, że potrzebni są wahadłowi. A nagle jednego oddano do ligowego rywala, inni doznał kontuzji i Widzew został z jednym na lewą stronę. Nie rozumiem tego. Inna sprawa, że tak jak mówiłem, dobry piłkarz poradzi sobie na każdej pozycji. Piłka nożna to prosta gra - gdy masz piłkę, to atakujesz, gdy jej nie masz, to bronisz. Nie ma znaczenia, że nazywasz się skrzydłowym, czy wahadłowym. Nie gra system, a ludzie. Gdyby był na miejscu Vukovicia, to teraz postawiłbym na Bukariego. Niech gra, niech pokaże co potrafi w finale sezonu.

Pana zdaniem Widzew zdoła się utrzymać?

- Wierzę w to, ale pewności oczywiście nie mam. Jak mówiłem, każdy jego mecz to przypadek. Ale mam nadzieję, że się uda. Potem potrzeba trochę czasu i chyba... znów trzeba będzie przemeblować drużynę. Ale inaczej, z głową, pomysłem. Moim zdaniem nie trzeba szukać piłkarzy po całym świecie, tylko brać najlepszych w ligi. Widzew było stać na prawie każdego zawodnika z ekstraklasy, czego dowodem transfer Kapuadiego z Legii. Zamiast płacić 5,5 miliona euro za Bukariego, który grał w USA, można było kupić np. Pululu i Capitę. Starczyłoby na obu, a Widzew miałby teraz 10 punktów więcej. Uważam, że budować w ogóle powinien ktoś z widzewskim DNA. Ktoś stąd. Kiedyś byli tu Sobolewski, Wroński, Gapiński, Wojciechowski czy Dzieniakowski. Żyli klubem, wiedzieli o nim wszystko. Może przyjdzie Łukasz Masłowski. On jest Widzewiakiem. Popełniał też błędy, ale miał też dużo dobrych strzałów. 

Wyobraża pan sobie w przyszłym sezonie derby Łodzi?

- Spadek Widzewa, przy takich nakładach, to byłoby mistrzostwo świata. Ale to jest możliwe, trzeba to szczerze powiedzieć. Po jesieni pewnie nikt nie sądził, że możliwy jest spadek Widzewa i awans ŁKS-u. Ale piłka nożna, wszystko może się zdarzyć.  ŁKS może zamienić się miejscami z Widzewem. Ja jednak wierzę, że będą derby i to w ekstraklasie. Chciałbym je w niej obejrzeć, bo to piłkarskie święto Łodzi. 

reklama
Artykuł pochodzi z portalu https://lodzkisport.pl. Kliknij tutaj, aby tam przejść.
Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

reklama
Komentarze (0)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.

Wczytywanie komentarzy
logo